Na konferencji prasowej przed niedzielnym meczem mistrzów Anglii z Tottenhamem Pep Guardiola zaatakował krytyków poczynań klubu na rynku transferowym. Takie głosy pojawiły się zwłaszcza po ściągnięciu za rekordową kwotę Jacka Grealisha z Aston Villi, a także przy okazji coraz częstszych doniesień na temat prób sprowadzenia Harry'ego Kane'a.
Kilka dni temu menedżer Liverpoolu, zapytany o letnie transfery w swoim zespole powiedział, że klub z Anfield "może wydawać tyle, ile uda mu się zarobić", a inne kluby "oczywiście nie mają żadnych ograniczeń". Uwagi te zirytowały Guardiolę, który odpowiedział, że właściciele Manchesteru City mogą wydawać wysokie sumy wszystkich piłkarzy, których chcą, oczywiście w zgodzie z zasadami Financial Fair Play.
- Niektórzy właściciele chcą na tym skorzystać osobiście. Nasi właściciele inwestują w zespół i to jest najważniejsze. Jaki jest w tym problem? Mamy limity finansowego Fair Play i jeśli ktoś nie zgadza się z wydatkami klubu, to może iść z tym do sądu i złożyć oświadczenie - powiedział Hiszpan.
W dalszej części wypowiedzi Guardiola odniósł się do transferu Jacka Grealisha. - Kupiliśmy go, ponieważ sprzedaliśmy piłkarzy za 60 milionów funtów, więc nie wydaliśmy na niego całej kwoty. Bezwzględnie przestrzegamy zasad. W naszym klubie właściciele oczywiście nie chcą tracić pieniędzy, ale chcą wydawać, więc nic nie stoi na przeszkodzie - dodał.
Zapytany bezpośrednio o sytuację Liverpoolu, menedżer Manchesteru City wskazał, że klub z Anfield powinien spojrzeć na siebie, aby zobaczyć, dlaczego nie wydaje dużych kwot na transfery. - Możesz wygrywać dzięki inwestycjom. Liverpool był w stanie wejść na rynek z przytupem i za duże kwoty kupić Alissona i van Dijka. Dzięki temu wygrali Ligę Mistrzów i Premier League. Jeśli nie chcą wydawać więcej, to może dlatego, że uważają, że tego nie potrzebują lub właściciele tego nie chcą. Nie wiem - powiedział.
W meczu pierwszej kolejki Premier League przeciwko Tottenhamowi mistrzowie Anglii będą musieli sobie poradzić bez kontuzjowanych Kevina De Bruyne i Phila Fodena. Hiszpan najpewniej nie skorzysta także z usług Edersona, Gabriela Jesusa, Raheema Sterlinga, Johna Stonesa i Kyle'a Walkera, którzy otrzymali dłuższe urlopy po występach w reprezentacji.