Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

O finale Ligi Mistrz闚 zadecydowa造 drobiazgi Guardioli. Kluczowa rozmowa

Dominik Lenart
Niewiele brakowa這, by nie by這 cudownego sezonu Manchesteru City. Niewiele brakowa這, by w City w og鏊e nie by這 ju Pepa Guardioli. Tym razem Hiszpan znalaz nowy impuls w drobiazgach - szosowym rowerze, szarej bluzie z kapturem czy w przyja幡i z prezesem City.

Pandemia koronawirusa zmieniła życie wielu. Wpłynęła także na Pepa Guardiolę, który podczas lockdownu zaczął odczuwać znużenie. Nie mógł już oddawać się swojej głównej rozrywce, czyli grze w golfa na polach w Manchesterze i Cheshire. Hiszpan znalazł jednak nowe hobby - przesiadł się na rower szosowy.

Zobacz wideo Robert Lewandowski pobił rekord Gerda Muellera! "Historia dzieje się na naszych oczach" [ELEVEN SPORTS]

Britain Soccer Premier LeagueEkspert pod wielkim wrażeniem Fabiańskiego. "Jest jednym z najlepszych"

Nowe hobby Guardioli w dobie pandemii. Pomogło mu wygrać mistrzostwo i Puchar Ligi

Codziennie, tuż po wyjściu z domu w Salford, przemierzał równo trzy mile, aby dotrzeć do siedziby klubu. Guardiola jechał ruchliwymi ulicami, będąc nierozpoznawalnym dla ludzi, którzy na co dzień interesują się futbolem. Anonimowość zapewniała mu sportowa bluza, a także kask i okulary.

Być może to detal, ale po latach pracy w Manchesterze City Guardiola szukał nowego impulsu do pracy.

Ostatni czas był dla City burzliwy. Wśród piłkarzy można było wyczuć oznaki niepewności i wielu twierdziło, że może to być sezon przejściowy. Pandemia dodatkowo zaburzyła przygotowania do rozgrywek, a krótka przerwa między sezonami sprawiła, że City rozegrało zaledwie jeden mecz towarzyski.

Co więcej, nałożone restrykcje epidemiczne znacznie utrudniły organizowanie treningów przez Guardiolę, który musiał dzielić zespół na trzy grupy i rozmawiać z nimi oddzielnie przed meczami. Dodatkowo piłkarze mogli tylko przez 15 minut korzystać z usług fizjoterapeutów, a podczas lunchu tylko po dwie osoby mogły siedzieć przy jednym stole. Jakby tego było mało, gracze musieli się również przebierać przed treningiem w pomieszczeniach klubowych, z których korzystali przed meczami.

Odbył kluczową rozmowę z Guardiolą. "Pep został z powodu Khaldoona"

Ważną kwestią była też przyszłość Guardioli, który miał ważny kontrakt tylko do końca czerwca 2021 r. i wszystko wskazywało na to, że odejdzie po wygaśnięciu umowy. W listopadzie 2020 r. Guardiola przedłużył jednak kontrakt do połowy 2023 r. Doszło do tego na Malediwach, ulubionym miejscu Katalończyka do wypoczynku, w trakcie jednej z przerw przeznaczonej na mecze reprezentacji. Jeden z hoteli na wyspach położonych na Oceanie Indyjskim należy od ponad 10 lat do Khaldoona Al Mubaraka, prezesa zarządu Manchesteru City, który odegrał wielką rolę w przekonaniu Guardioli do pozostania na Etihad Stadium.

Dobry kontakt Guardioli z Mubarakiem jest widoczny na innych płaszczyznach. Kilka miesięcy temu trener City narzekał na stan nawierzchni boisk i zadzwonił do Al Mubaraka, który błyskawicznie załatwił sprawę, zatrudniając dwóch konsultantów do spraw murawy, którzy poprawili jej jakość.

Kiedy Guardiola przybył do Manchesteru pięć lat temu, znał już dyrektora sportowego Txikiego Begiristaina i dyrektora generalnego Ferrana Soriano z ich wspólnego pobytu w Barcelonie, ale według "The Athletic" to Al Mubarak jest głównym powodem pozostania Guardioli w Manchesterze. "Pep przybył do Manchesteru po Txiki i Ferranie, ale został z powodu Khaldoona" – czytamy

Decyzja o pozostaniu Guardioli została przyjęta z wielką radością przez jego piłkarzy. Jednak minęło trochę czasu, zanim Manchester City wskoczył na wyższy poziom. Po zaskakującym remisie 1:1 z West Bromwich Albion w połowie grudnia, Guardiola odbył z Al Mubarakiem telefoniczną rozmowę, podczas której wylewał swoje żale. – Grając w ten sposób, nic nie wygramy – twierdził. Kataloński szkoleniowiec był przygnębiony. – To nie moja drużyna. Musimy odkryć naszą istotę – mówił prezesowi City. Od tego momentu Guardiola wspólnie ze sztabem uznał, że trzeba wrócić do podstaw, aby jego piłkarze zaczęli mniej biegać i podawać piłkę w prostszy sposób.

Szara bluza z kapturem talizmanem Guardioli

Kolejna zmiana u Katalończyka pojawiła się 19 grudnia podczas konfrontacji z Southampton. Wówczas Guardiola założył pod płaszcz szarą bluzę z kapturem, którą dostał od hiszpańskiej organizacji pozarządowej "Open Arms". W 2018 r. trener przekazał tej organizacji darowiznę w wysokości około 130 tys. funtów na pomoc dla migrantów z południowego wybrzeża Hiszpanii.

Bluza okazała się talizmanem dla Guardioli, bo City pokonało Southampton 1:0 po bramce Sterlinga. Od tej pory trener zawsze miał ją na sobie wyłącznie podczas spotkań Premier League. Później drużyna wygrała 14 meczów z rzędu i zdobyła aż 63 punkty na 75 możliwych w ostatnich 25 spotkaniach!

W kadrze zespołu doszło do przed początkiem sezonu do kilku istotnych zmian. Sprowadzono z Benfiki Lizbona obrońcę Rubena Diasa za 70 mln euro. Portugalczyk był dopiero trzecim kandydatem na liście transferowej City za Kalidou Koulibalym z Napoli i Julesem Koundé z Sevilli. Dias błyskawicznie wskoczył do składu, wyrastając na lidera formacji defensywnej, a tuż przed końcem rozgrywek został wybrany graczem sezonu w głosowaniu Stowarzyszenia Dziennikarzy Piłkarskich.

Oprócz niego na Etihad Stadium przyszli: obrońca Nathan Ake i pomocnik Ferran Torres (aż 13 goli i 3 asysty), który okazał się być wartościowym zmiennikiem. Natomiast odeszli: legenda klubu, David Silva, obrońca Nicolas Otamendi i skrzydłowy Leroy Sane.

Szerokim echem odbił się również incydent z udziałem Phila Fodena, który złamał obostrzenia sanitarne i został wyrzucony z angielskiej kadry przed swoim debiutem, po tym jak zaprosił wspólnie z Masonem Greenwoodem dwie kobiety do hotelu w Reykjaviku przed meczem reprezentacji Anglii.

Gdy Guardiola się o tym dowiedział, wcale nie skarcił piłkarza, ale w spokojny sposób przekazał mu uwagi. "W tamtym czasie Pep był bardzo przyjacielski w stosunku do Phila, a piłkarz naprawdę to docenił" – pisze "The Athletic".

Manchester City udanie rozpoczął sezon po wygranej z Wolves 3:1, ale później pojawił się lekki kryzys. Zespół dwa miesiące po starcie rozgrywek zajmował odległe 11. miejsce w tabeli. W drużynie słychać było niezadowolenie ze strony niektórych piłkarzy, którzy narzekali na innych - m.in. Riyada Mahreza, który nie był skory do podawania piłki kolegom i wolał sam wykańczać akcje.

Zjawiskowy duet środkowych obrońców zrobił różnicę

Wszystko wskazywało na to, że o mistrzostwie trzeba będzie zapomnieć. Diametralna zmiana nastąpiła w drugiej połowie listopada po porażce z Tottenhamem 0:2 prowadzonym wówczas przez Jose Mourinho.

Guardiola zdecydował się wtedy odstawić od podstawowego składu Aymerica Laporte’a, który popełniał proste błędy w kryciu z Tottenhamem, nie radząc sobie z Harrym Kane'm i Heung-min Sonem. Nathan Ake był kontuzjowany, więc od następnej kolejki do jedenastki City wskoczył John Stones, który utworzył z Rubenem Diasem niesamowitą zaporę, trudną do przejścia dla niemal każdej ofensywy z Premier League.

Stonesowi bardzo pomógł lockdown podczas rozgrywek 2019/20, kiedy mógł odpocząć i zregenerować się pod kątem psychicznym. Anglik później zaczął konsultować się z dietetykiem, aby jego forma była jeszcze wyższa. Duet Stones-Dias w pierwszych sześciu meczach nie dopuścił do straty ani jednej bramki, a potem w kolejnych prezentował się wręcz zjawiskowo, wzajemnie się uzupełniając i pozwalając przeciwnikom na strzelenie zaledwie siedmiu goli we wszystkich wspólnie rozegranych 24 meczach!

Asystent Guardioli na wagę złota. Ma zbawienny wpływ na trenera

Jedną z kluczowych osób odpowiedzialnych za passę 21 wygranych spotkań z rzędu przez Manchester City jest asystent Guardioli, Juanma Lillo, który dołączył do sztabu Katalończyka w lecie 2020 roku. Guardiola od dawna był zafascynowany warsztatem Lillo, który jest uważany za taktycznego eksperta. Gdy Guardiola był jeszcze piłkarzem, pod koniec swojej kariery grał w meksykańskim zespole, Dorados de Sinaloa, który prowadził właśnie Lillo.

55-letni Lillo wcześniej był trenerem aż 17 klubów w pięciu krajach (Hiszpania, Meksyk, Kolumbia, Japonia i Chiny). Lillo jako asystent Guardioli ma na trenera zbawienny wpływ. Potrafi mu przedstawić alternatywny punkt widzenia, który Guardiola przyjmuje bez złości. – Myślę, że może się tu pomyliłeś – mówił czasami delikatnym tonem Lillo.

"Po niespełna piętnastu latach futbolowy Einstein znów spotkał się z Picasso. Zamienili się miejscami - Guardiola potrzebował asystenta po odejściu Mikela Artety. Zadzwonił do Lillo, powiedział, że wciąż nie wie wszystkiego o futbolu i dalej chce się od niego uczyć. Tak jeden z najbardziej utytułowanych trenerów namówił do współpracy trenera bez żadnych osiągnięć. Guardiola przerwał negocjacje Lillo z chińskim klubem i namówił na przeprowadzkę do Manchesteru" – napisał Dawid Szymczak.

– Jest niesamowity, niezwykle dla mnie ważny. Pomógł nam w kwestiach obronnych i zajął się latynoskimi piłkarzami. Nakierował mnie na odpowiednie tory, potrafi zawsze dopowiedzieć zdanie, którego mi brakuje. Widzi więcej ode mnie. Podczas meczu dostrzega niuanse, których ja nie wychwytuję. Poza tym zna mnie znakomicie, wie, czego potrzebuję w różnych sytuacjach i ma na mnie bardzo dobry wpływ – mówił Guardiola o Lillo.

I dodał: – Bez niego nie bylibyśmy na pierwszym miejscu. Ma fundamentalny wpływ na naszą gr. "Lillo jest jednym z powodów, dla których Pep podpisał przedłużenie umowy" – powiedziała jedna z anonimowych osób dla "The Athletic".

Kolektyw siłą Manchesteru City. Klasyczny napastnik wcale nie był potrzebny

Na wiosnę w zespole Manchesteru City było wielu liderów. Fantastyczny sezon rozegrał Ilkay Guendogan, który był jego najskuteczniejszym piłkarzem (aż 17 goli i 5 asyst we wszystkich rozgrywkach) dzięki większej swobodzie i częstym zapędzaniu się pod pole karne rywali. Ze znakomitej strony pokazywali się również: Phil Foden (16 goli i 10 asyst), ustawiony na lewym skrzydle, Bernardo Silva (5 bramek i 9 asyst) i Riyad Mahrez (14 goli i 9 asyst).

RB Lipsk - Bayern Monachium. Gdzie oglądać finał Pucharu Niemiec?Liverpool kupuje piłkarza RB Lipsk za 35 mln euro. Transfer przesądzony

W zakończonym sezonie Premier League Manchester City zdobył tytuł, bazując na kolektywie. Często grał bez nominalnego napastnika z powodu kontuzji Sergio Aguero i Gabriela Jesusa. Wówczas ciężar strzelania goli spoczywał na barkach fałszywych napastników - Riyada Mahreza, Raheema Sterlinga czy też Kevina de Bruyne (10 bramek i 18 asyst we wszystkich rozgrywkach), który stworzył kolegom aż 19 tzw. wielkich szans na zdobycie bramki. Tylko Bruno Fernandes mógł pochwalić się lepszymi statystykami w tym zakresie od Belga w lidze, ale Portugalczyk rozegrał aż o 10 spotkań więcej. W sumie aż 19 piłkarzy City cieszyło się z przynajmniej jednej bramki, a 16 zanotowało przynajmniej jedną asystę.

Do trzech razy sztuka?

W sobotę 29 maja Manchester City zmierzy się w Porto w finale najcenniejszych klubowych rozgrywek w Europie z Chelsea, z którą w tym sezonie przegrał już dwa mecze - w półfinale Pucharu Anglii 1:0 po golu Hakima Ziyecha, a później w Premier League - 2:1 na Etihad Stadium. W obu spotkaniach zespół z Londynu prowadził Thomas Tuchel. Zespół Manchesteru City stanie przed szansą na zdobycie potrójnej korony, po wygraniu mistrzostwa i Pucharu Ligi Angielskiej. Czy trzecie i zarazem najważniejsze starcie Guardioli z Tuchelem okaże się dla Katalończyka zwycięskie? Relacja na żywo na Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.