Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Kane w końcu mówi dość! Transfer jeszcze przed Euro. "To nie skandaliczna cena"

Harry Kane długo trzymał w sobie frustrację, która narastała w nim wraz z każdą straconą szansą na zdobycie trofeum w Tottenhamie. Jeden z najlepszych napastników świata w końcu powiedział dość i postanowił odejść do klubu, którego ambicje będą się pokrywały z jego własnymi.

Wielu widzi w nim najlepszą dziewiątkę na świecie po Robercie Lewandowskim i Karimie Benzemie. Anglicy w swojej dumie i egocentryzmie uważają nawet, że Harry Kane jest od Polaka i Francuza lepszy. Jeszcze inni twierdzą, że zawodnik, który pod koniec lipca skończy 28 lat, musi w końcu zmienić klub, by zasiąść przy jednym stole z najlepszymi piłkarzami świata. I trudno im odmówić racji, bo Kane to dziś najbardziej niespełniony napastnik wśród najlepszych na świecie. 

Zobacz wideo Decyzja Sousy zburzy porządek w kadrze? "Znamy przypadek, gdy trener postąpiłby inaczej"

Chociaż w ostatnich siedmiu latach zawodnik Tottenhamu zdobył aż 215 bramek we wszystkich rozgrywkach, to jego gablota z trofeami obrasta kurzem. Mimo że Kane dwukrotnie był królem strzelców Premier League, czterokrotnie znajdował się w jej jedenastce sezonu, a w 2018 roku załapał się do najlepszej drużyny FIFA i mistrzostw świata w Rosji, to pucharu z Tottenhamem jeszcze nie zdobył. 

Pod tym względem Kane nie może się równać nie tylko z napastnikami z najlepszych lig Europy, ale też z tymi z Premier League. Napastnik Tottenhamu jest już 7. najskuteczniejszym piłkarzem w historii ligi (165 goli), ale każdy znajdujący się przed nim zawodnik zdobył co najmniej jedno mistrzostwo Anglii. Dość powiedzieć, że 6. w historii Thierry Henry (175 goli) wygrał sześć trofeów z Arsenalem, 5. w kolejności Frank Lampard (177 goli) wygrał ich 13 z Chelsea, a 4. Sergio Aguero (182 gole) aż 15 z samym Manchesterem City, a przecież dwa zgarnął jeszcze jako piłkarz Atletico Madryt.

Kane nie chce dłużej czekać

O odejściu Kane'a z Tottenhamu angielskie media spekulowały co najmniej od kilku lat. Sam zawodnik na plotki reagował jednak spokojnie, podkreślając, że jego miejsce jest w północnym Londynie, gdzie dorastał jako zawodnik najpierw w Arsenalu, a potem Tottenhamu, który stał się "jego" klubem. Kane regularnie odrzucał zaloty rywali z Premier League i zagranicznych klubów. W końcu coś w nim jednak pękło i w poniedziałek dowiedzieliśmy się, że poinformował Tottenham o tym, że chce odejść.

Ken Jenkins z żonąSkandal w amerykańskim sporcie. "Systemowy rasizm" dotyka nawet po końcu kariery

Anglikowi nie sposób się dziwić. W ostatnich latach dawał klubowi wszystko, ciągnął go w każdym sezonie, wznosząc go na wyższy poziom. W ciągu ostatnich siedmiu lat Kane tylko dwukrotnie nie przekroczył granicy 25 goli w sezonie, gdy mocno przeszkodziły mu w tym kontuzje. Czterokrotnie zdobył zaś więcej niż 30 bramek, a w rekordowym dla siebie sezonie 2017/18 strzelił aż 41 goli. Kane rozwinął się nie tylko jako strzelec, ale też asystent, bo w obecnych rozgrywkach zanotował aż 16 ostatnich podań.

W żaden sposób nie przełożyło się to jednak na trofea. W ostatnich siedmiu latach Tottenham trzykrotnie kończył ligę na podium, dwa lata temu zagrał w finale Ligi Mistrzów, gdzie przegrał z Liverpoolem. Zespół Mauricio Pochettino był o krok od zdobycia najważniejszego trofeum w klubowej piłce, ale mimo to europejskie puchary są dla Kane'a koszmarem. Poza jednym, wspomnianym sezonem, Tottenham w ostatnich latach dwukrotnie odpadał w 1/16 finału Ligi Europy, trzykrotnie dochodził rundę dalej, a w poprzednich rozgrywkach odpadł w 1/8 finału Ligi Mistrzów, rozbity przez RB Lipsk.

Chociaż Portugalczyk przyszedł do Tottenhamu, by dać mu to, o czym marzył Kane, to ten związek też skończył się katastrofą. W tym sezonie Tottenham drugi rok z rzędu nie awansuje do Ligi Mistrzów, a w Lidze Europy ośmieszyło go Dinamo Zagrzeb. Chociaż prezes klubu, Daniel Levy, szuka nowego trenera i chce, by ten zbudował drużynę wokół Kane'a, to ten nie chce dłużej czekać. On wie, że sportowo to idealny moment na odejście.

"200 milionów funtów nie byłoby ceną skandaliczną"

Małżeństwo Kane'a z Tottenhamem rozsypało się, bo napastnik wie, że kolejne lata w klubie będą stratą czasu. On nie chce być karmiony kolejnymi obietnicami Levy'ego o zbudowaniu silnej drużyny. On chce trofeów. O ile jednak sportowo to dla niego najlepszy czas na odejście, o tyle ekonomicznie jest dokładnie odwrotnie. W czasach, w których kluby cierpią przez pandemię koronawirusa, trudno wyobrazić sobie, kto zapłaci za Kane'a 150 milionów funtów, których oczekiwać ma Levy. 

Adrian GulaHitowy transfer trenera w ekstraklasie coraz bliżej! Dwukrotnie chciała go Legia

Wśród zainteresowanych klubów angielskie media wymieniają Manchester United, Manchester City oraz Chelsea. Kane chce załatwić sprawę szybko, bo już do rozpoczęcia Euro 2020. Trudno jednak przypuszczać, by rozwód w północnym Londynie należał do najszybszych i najprzyjemniejszych.

Eksperci nie mają jednak wątpliwości, że Kane dla własnego dobra musi opuścić Tottenham. - Ten klub od kilku lat zmierzał w innym kierunku niż on. Kane zwykle przemawiał czynami na boisku, a fakt, że jego cytaty przedostały się do mediów, traktuję jako bardzo mocne stanowisko. On naprawdę ma dość i chce odejść - powiedział Jamie Redknapp.

- W najbliższym czasie Tottenham nie stanie się klubem, jakiego Kane pragnie. A on nie ma już sześciu-siedmiu lat na czekanie. Musi odejść właśnie teraz. Wydaje się, że tego lata na rynku dostępnych będzie dwóch wielkich napastników: jednym będzie Kane, drugim Erling Haaland. O ile przy tym drugim masz jeszcze małe znaki zapytania, o tyle Kane jest zweryfikowany na wszystkie sposoby. Nie wierzę, że Pep Guardiola nie zechciałby go, gdyby była taka możliwość. Uważam, że nawet 200 milionów funtów nie byłoby ceną skandaliczną - dodał Graeme Souness.