Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Uosobienie wszystkich porażek Manchesteru United odchodzi. Van Gaal zdradzony, Mourinho oszukany

Chociaż Ed Woodward, podając się we wtorek do dymisji z końcem roku, zaznaczył, że i tak planował opuścić klub w tym samym czasie, to moment jego rezygnacji był aż nadto symboliczny. Wiceprezes wykonawczy Manchesteru United zrezygnował w dniu, gdy projekt potężnej Superligi okazał się farsą. Tak samo jak jego pomysł na budowę wielkiego klubu na Old Trafford.

We wtorek wieczorem kibice Manchesteru United odetchnęli podwójnie. Ich klub nie tylko wycofał się z udziału w europejskiej Superlidze, ale też zapowiedział rozstanie z Edem Woodwardem. To człowiek obwiniany za wszystkie sportowe niepowodzenia Manchesteru United w ostatnich latach, którego kibice klubu z Old Trafford pragnęli wywieźć na taczkach. 

Zobacz wideo Krótki sen o Superlidze. "Ten projekt skompromitował dwanaście klubów"

Ich marzenie spełniło się we wtorek, gdy Woodward zapowiedział odejście, skompromitowany zaangażowaniem w projekt europejskiej Superligi. Moment rezygnacji sprawia, że kibice już zawsze będą wspominać go jako nieudacznika, za którego kadencji klub nie zdobył żadnego mistrzostwa Anglii. Sytuacja jest jednak paradoksalna, bo Manchester United przeżywa właśnie najlepszy czas od momentu przejścia na emeryturę sir Alexa Fergusona.

Bankowiec, który nie czuje futbolu

Woodward trafił do Manchesteru United w 2005 roku wraz z rodziną Glazerów, która m.in. dzięki niemu przejęła klub za 790 milionów funtów. To właśnie Woodward pomagał Amerykanom w uzyskaniu potężnego kredytu, dzięki któremu klub z Old Trafford zmienił właściciela. Zanim Anglik rozpoczął pracę w klubie, był pracownikiem JP Morgan. Tego samego JP Morgan, które miało sfinansować projekt europejskiej Superligi.

Chociaż sam Woodward przedstawiał siebie jako fana piłki nożnej i człowieka, który rozumie i czuję tę grę, to każdy, kto z nim pracował, widział w nim bardziej biznesmena niż osobę mogącą odpowiadać za wynik sportowy. W 2007 roku Woodward objął kierownictwo nad operacjami handlowymi Manchesteru United. Jego sukces był niepodważalny, bo przychody klubu zwiększyły się z 48,7 miliona funtów w 2005 roku do 117,6 miliona siedem lat później.

Jerzy DudekDudek porównuje Real do klubów Ekstraklasy. Superliga? "Synonim chciwości"

W świecie finansów i marketingu Woodward czuł się jak ryba w wodzie. I gdyby ograniczył się do tej roli, Manchester United dziś pewnie byłby w zupełnie innym miejscu, bez lat rozczarowań i siedmiu sezonów bez mistrzostwa Anglii (obecny będzie ósmym). Dopuszczenie Woodwarda w 2013 roku do polityki transferowej i zatrudniania trenerów zaprowadziło klub do najgorszego okresu w ostatnich kilkudziesięciu latach. 

Manchester United z klubu seryjnie wygrywającego Premier League i liczącego się w Lidze Mistrzów stał się pośmiewiskiem nie tylko w Europie, ale też w kraju. Woodward został symbolem przemiany klubu pod rodziną Glazerów. Manchester United stał się bardziej korporacją niż klubem sportowym, za co najbardziej obrywało się Anglikowi. To jego nazwisko znalazło się na fladze ciągniętej przez samolot przelatujący nad stadionem Burnley w 2018 roku, gdy nazwano go specjalistą od porażek. To jego nazwisko najczęściej pojawiało się we wrogich przyśpiewkach na stadionie, to jego dom kibice obrzucili fajerwerkami.

Woodwardowi nie pomagały przecieki z prywatnych spotkań do mediów. Na jednym z nich zaniepokojonemu wynikami sportowymi inwestorowi Woodward miał powiedzieć, że nie ma powodu do obaw, gdyż rezultaty na boisku nie wpływają na komercyjną stronę klubu. Gdy kibice strajkowali pod Old Trafford, domagając się poprawy wyników i zwolnienia Woodwarda, ten opowiadał inwestorom o wzroście liczby followersów na klubowych kanałach w mediach społecznościowych.

Jego posada nie była jednak zagrożona. Wręcz przeciwnie, właściciele klubu byli zachwyceni, gdy w 2019 roku przychody klubu wyniosły 627 milionów funtów.

Geniusz czy klaun?

- Nie wiem, czy ten człowiek jest geniuszem, czy klaunem - powiedział o Woodwardzie David Moyes, którego Anglik zwolnił po zaledwie 10 miesiącach pracy na Old Trafford. Chociaż Szkot, który został następcą Fergusona, odnosił wyniki grubo poniżej oczekiwań, to decyzja o jego zwolnieniu miała się nie spodobać poprzedniemu menedżerowi Manchesteru Untied. Ferguson miał nie poważać Woodwarda do tego stopnia, że nie tylko z nim nie rozmawiał, ale też nie podawał mu ręki.

- Może podpisać doskonałą, wieloletnią umowę z Chevroletem, ale pozyskiwanie piłkarzy to nie jest jego bajka - tak w rozmowie z "The Athletic" wypowiedział się o Woodwardzie jeden z najważniejszych agentów piłkarskich.

Ci, którzy od początku obserwowali jego pracę w pionie sportowym, przyznają, że Anglik nie miał pojęcia o futbolu i wyczucia niezbędnego dla swojej roli. W 2013 roku Manchester United zapłacił 27,5 miliona funtów za Marouane'a Fellainiego, chociaż zawodnik miał w kontrakcie klauzulę odstępnego o 4 miliony funtów niższą. Rok później Woodward odrzucił 5,5-milionową ofertę Evertonu za Toma Cleverleya, gdyż uznał ją za śmiesznie niską. W zamian za to wypożyczył go do Aston Villi, godząc się na pokrycie większej części kontraktu zawodnika. Po powrocie do klubu kontrakt Cleverleya z Manchesterem United wygasł, a pomocnik przeszedł za darmo do... Evertonu.

Piłkarze Leeds United na rozgrzewce przed meczem z Liverpoolem - jednym z założycieli SuperligiPodział w Premier League. Dwa obozy wśród 14 klubów. "Jawnie złamana zasada"

Niemal każdy hitowy transfer, którego dokonywał na Old Trafford Woodward, okazywał się kitem. Angel Di Maria, Morgan Schneiderlin, Memphis Depay, Bastian Schweinsteiger, Henrikh Mkhitaryan, Alexis Sanchez - to tylko część nazwisk, które pojawiły się za jego kadencji w Manchesterze United, a które albo nie zgadzały się z listą życzeń trenerów, albo okazywały się totalnymi niewypałami.

Van Gaal czuł się zdradzony, Mourinho oszukany

Moyes nie był ostatnim trenerem zwolnionym przez Woodwarda i nie był też ostatnim, który narzekał na współpracę z nim. Louis van Gaal powiedział, że poczuł się zdradzony, gdy zwolniono go w 2016 roku, tuż po wygraniu Pucharu Anglii. Holender o decyzji klubu miał dowiedzieć się z mediów, a nie od swoich przełożonych. 

- Nie dostawałem graczy, jakich potrzebowałem. Byłem uzależniony od zachcianek Woodwarda - powiedział później Holender, a podobne zarzuty pod adresem Anglika miał też Jose Mourinho. Chociaż w styczniu 2018 roku, wraz z nowym kontraktem, Portugalczyk otrzymał zapewnienie o potężnych wzmocnieniach latem, to ostatecznie otrzymał tylko trzeciego bramkarza Lee Granta oraz Diogo Dalota i Freda. Mourinho miał akceptować tylko tego ostatniego i to tylko dlatego, że jedyną alternatywą był brak środkowego pomocnika, którego potrzebował i o którego prosił.

Widok z przełęczy na Mount EverestTam koronawirusa jeszcze nie było. Do teraz. "Martwimy się wybuchem epidemii"

Nieporównywalnie lepiej układa się współpraca Woodwarda z Ole Gunnarem Solskjaerem. To Anglik miał być pomysłodawcą zatrudnienia Norwega i to on jako jedyny publicznie bronił trenera, zanim ten zaczął osiągać bardzo dobre wyniki. Wyniki które, choć najpewniej nie dadzą Manchesterowi United mistrzostwa Anglii i które nie pozwoliły wyjść z grupy Ligi Mistrzów, to mogą zaprowadzić zespół do drugiego miejsca w kraju i zwycięstwa w Lidze Europy, co byłoby najlepszym osiągnięciem klubu od lat.

Wydaje się, że po latach niepowodzeń z Moyesem, van Gaalem i Mourinho Woodward postanowił zaufać trenerowi i jego transferowym potrzebom. Ile było w tym wariactwa, a ile decyzji opartej na wnioskach z poprzednich błędów nie wiemy, ale transfery Harry'ego Maguire'a i Aarona Wan-Bissaki, choć drogie, okazały się bardzo dobrymi ruchami. Nie wspominając o pozyskaniu Bruno Fernandesa, który już od ponad roku zachwyca w Premier League.

"Woodward był tylko pniem"

Chociaż Woodward decyzję o opuszczeniu klubu ogłosił w najlepszym od lat jego momencie, to poprzednie grzechy nie zostały mu zapomniane. - Będę bardzo ciepło wspominał lata pracy tutaj. Zwłaszcza okres, w którym wygraliśmy Ligę Europy, Puchar Anglii i Puchar Ligi, odbudowując jednocześnie kulturę Manchesteru United - czytaliśmy we wtorkowym oświadczeniu Anglika, które najlepiej podsumowuje jego kadencję, a które rozwścieczyło kibiców i ekspertów.

- Po kompromitacji z Superligą nie miał wyjścia i musiał opuścić ten klub. Nie wyobrażam sobie, jak miałaby wyglądać dalsza współpraca z nim po czymś takim. Fakty są jednak takie, że Woodward był tylko pniem uschłego drzewa. Czas dobrać się do korzeni - powiedział były piłkarz Manchesteru United - Gary Neville - który mocno krytykował projekt nowych rozgrywek.

Szef La Liga bez litości dla Pereza. Szef La Liga bez litości dla Pereza. "Katastrofalny prezydent. Nie zna faktów"

I dodał: Jego słowa o trzech trofeach i odbudowie kultury pokazują, jak bardzo nie rozumiał Manchesteru United. Kibice oczekują tu zwycięstw, a nie tworzenia przedsiębiorstwa. Superliga była kolejnym beznadziejnym krokiem w tym kierunku. Nie winiłbym go jednak za wszystko. Chociaż Woodward wie, że jego kariera w piłce nożnej jest zakończona, to najważniejsze jest, by to samo zrozumieli Glazerowie, którzy przez lata traktowali go jak tarczę.