- Za mną jedna z najważniejszych decyzji w karierze. Zostaję w WBA i walczę o pierwszy skład oraz grę w Premier League i grę w reprezentacji Polski. Sytuacja nie jest łatwa ,ale ja nigdy nie pękam i nigdy się nie poddaję – napisał pod koniec lutego na Twitterze Kamil Grosicki. Skrzydłowy WBA i reprezentacji Polski był w zimowym okienku transferowym bohaterem wielu plotek. Mówiło się nawet o jego powrocie do Ekstraklasy, ale na przeszkodzie stała m.in. jego spora pensja (około 40 tysięcy funtów tygodniowo).
Grosicki postanowił zostać w West Bromwich Albion, co było obarczone ryzykiem, z racji zbliżającego się Euro 2020. Do tamtego czasu "Grosik" zaliczył zaledwie pięć występów we wszystkich rozgrywkach, notując dwie asysty. Niestety, jego sytuacja się nie zmieniła. Jedyne występy na jakie Grosicki może liczyć to te w rezerwach. Od momentu podjęcia decyzji o pozostaniu w WBA nie pojawił się w składzie pierwszego zespołu ani razu.
Kamil Grosicki może wrócić do Francji. Jest chętny
Trudno w takiej sytuacji oczekiwać, że Grosicki zostanie w klubie. Według angielskich mediów reprezentant Polski może wrócić do Ligue 1, gdzie w przeszłości występował. "Sunday Mirror" informuje, że Grosickim jest zainteresowane AS Saint-Etienne, aktualnie 13. zespół ligi francuskiej. Umowa z francuskim klubem miałaby obowiązywać od nowego sezonu, choć Grosicki może ją podpisać już teraz, bo jego kontrakt z obecnym pracodawcą obowiązuje tylko do końca czerwca.
We Francji Grosicki występował w latach 2014-2017. Ze Stade Rennais trafił do Hull City, a stamtąd na początku 2020 roku do West Bromwich Albion.