Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Przełomowy moment w historii piłki nożnej. Epokowe wydarzenie. Bez karnych, wolnych i siatek

- To był przełomowy moment - tak o znaczeniu pierwszego finału Pucharu Anglii mówił profesor Matthew Taylor, historyk futbolu. Równo 149 lat temu Wanderers wygrali z Royal Engineers 1:0.

Bez poprzeczek i siatek w bramkach, bez rzutów karnych i wolnych, bez koła i linii środkowej oraz ze zmianą połów po każdym strzelonym golu - tak w pierwszych latach istnienia wyglądała piłka nożna. Dyscyplina, która rodziła się w 1. połowie XIX wieku, w niewielu aspektach przypominała futbol, jakim pasjonujemy się dziś. Ówczesne zasady mieszały się z rugby, a mecze najczęściej rozgrywane były na stadionach krykietowych. W takich warunkach 149 lat temu rozegrano pierwszy finał Football Association Challenge Cup, który dziś znamy jako Puchar Anglii. To najstarsze piłkarskie rozgrywki na świecie.

Zobacz wideo FA Cup. Wolverhampton-Crystal Palace 1:0. Fenomenalny gol Adama Traoré [ELEVEN SPORTS]

Jak ujednolicić przepisy?

Zanim w ogóle pomyślano o stworzeniu jakichkolwiek oficjalnych rozgrywek, piłka nożna potrzebowała konkretnych, jednolitych przepisów. "Popularność piłki nożnej rosła zwłaszcza w pierwszej połowie XIX wieku, lecz w tych wczesnych latach w poszczególnych szkołach funkcjonowały różne przepisy, które zależały głównie od warunków, w jakich działały te placówki" - czytamy w "Odwróconej Piramidzie", książce o historii taktyki w piłce nożnej autorstwa Jonathana Wilsona (polskie tłumaczenie Andrzej Gomołysek - red.).

Trener reprezentacji Polski Paulo Sousa, w tle Stadion NarodowyPiłkarz Legii w szoku po powołaniach Sousy. "Myślałem, że pojedziemy razem"

"Przykładowo w Cheltenham i Rugby, z ich szerokimi, otwartymi placami, gra niewiele różniła się od rozrywek pospólstwa. Zawodnik mógł upaść na ziemię albo zostać przewrócony i przygnieciony przez kilku kolegów i wynurzyć się z błota bez szwanku. W klasztornych realiach Charterhouse i Westminster taka bijatyka kończyłaby się połamanymi kośćmi, więc rozwinęła się tam gra z wykorzystaniem dryblingu. Skutkowało to zatem przynajmniej ograniczeniem gry rękami, sama rozgrywka nadal jednak diametralnie różniła się od współczesnego futbolu" - czytamy dalej w książce.

Pierwsze przepisy gry w piłkę nożną spisane zostały dopiero w 1848 roku po spotkaniu reprezentantów siedmiu szkół. Choć przez kolejne lata reguły gry ewoluowały i zmieniały się, to ich ostateczną wersję dopiero 15 lat później ustanowiła powstała w międzyczasie angielska federacja piłkarska. To ona ostatecznie zabroniła zagrywania piłki ręką, dzięki czemu piłka nożna oraz rugby poszły swoimi ścieżkami. 

Ujednolicenie przepisów nie oznaczało jednak, że piłka nożna nabrała kształtu, jaki znamy dziś. Zupełnie inną rolę pełnił choćby bramkarz, który nie tylko nie nosił innej koszulki, ale aż do 1912 roku mógł posługiwać się rękoma na całym boisku. Mimo jednolitych reguł w świecie ówczesnego futbolu trwały też dyskusje nad możliwością podcinania i przewracania przeciwnika na boisku, co miało łączyć piłkę nożną i rugby.

Walkowery i kuriozalne awanse

Z inicjatywą stworzenia oficjalnych rozgrywek wyszedł Charles William Alcock - reprezentant Anglii i obrońca zespołu Wanderers. W listopadzie 1871 roku do 1. rundy FA Challenge Cup zgłosiło się 15 zespołów (dla porównania w obecnym sezonie było ich 737). Niespełna 150 lat temu do rywalizacji przystąpiły: Barnes, Civil Service, Hitchin, Crystal Palace, Maidenhead, Marlow, Donington School, Upton Park, Clapham Rovers, Royal Engineers, Reigate Priory, Wanderers, Harrow Chequers, Hampstead Heathens oraz szkocki Queen's Park.

Interwencja Frantiska Placha w meczu z Lechem PoznańSytuacja z meczu ekstraklasy robi furorę w zachodnich mediach. "Gol? Nie tym razem"

Wielkim problemem pierwszych oficjalnych rozgrywek piłkarskich była logistyka i drogie podróże. Bardzo często zdarzało się, że zespołów grających na wyjeździe nie było stać na wyjazdy na mecze, które kończyły się walkowerami. To dlatego Queen's Park awansował do półfinału, nie rozgrywając żadnego meczu. Z tej samej przyczyny Wanderers zagrali w finale, mimo że we wcześniejszych czterech rundach wygrali tylko raz.

Wanderers i Queen's Park zagrali ze sobą w półfinale. Od tego etapu rozgrywek spotkania odbywały się na londyńskim stadionie krykietowym The Oval. Remis w pierwszym meczu oznaczał, że do wyłonienia finalisty potrzebne było drugie spotkanie. Na to zawodnicy Queen's Park już jednak nie przyjechali, bo nie było ich stać na kolejną kosztowną podróż z Glasgow do Londynu.

Problemy z finansami i logistyką prowadziły też do kuriozalnych rozwiązań w turnieju. W ćwierćfinale przeciwnikiem Wanderers było Crystal Palace. Chociaż mecz zakończył się bezbramkowym remisem i według przepisów kluby powinny zagrać raz jeszcze, oba awansowały do półfinału. Wszystko przez wycofanie się innych drużyn i decyzję komitetu organizacyjnego rozgrywek. 

Dwutysięczna frekwencja na finale

Ostatecznie w finale, który odbył się 16 marca 1872 roku, zagrali Wanderers oraz Royal Engineers. Finał, tak samo jak półfinały, rozegrano na The Oval, a mecz z trybun oglądało zaledwie dwa tysiące kibiców.

- Frekwencja na meczach piłki nożnej na początku lat 70. XIX wieku nie była duża, a jedną z przyczyn była cena biletów. Jeden szyling, czyli około pięciu pensów w dzisiejszych czasach, to kwota, która była wyższa niż w przypadku większości meczów innych dyscyplin - w rozmowie z BBC mówił profesor Matthew Taylor, historyk futbolu.

Koszmar Edena Hazarda powrócił! Koszmar Edena Hazarda powrócił! "Brak już słów na tę katastrofę"

- Kibice na The Oval uważani byli za bardzo modnych. Możemy więc przypuszczać, że większość kibiców pochodziła z zamożnych i wyższych sfer bądź związana była z federacją piłkarską - dodał.

Finał zakończył się zwycięstwem Wanderers 1:0 po golu Mortona Bettsa z 15. minuty. 66 lat później w wywiadzie dla "The Times" bramkę przypisywał sobie Thomas Hooman, jednak jego wersja wydarzeń nie pokrywała się z tymi z relacji prasowych. Ostatecznie uznano, że schorowany Hooman pomylił finał z innym meczem, w którym grał.

Podania zamiast dryblingu

Chociaż Royal Engineers przegrali finał, to po meczu chwaleni byli za styl gry. Royal Engineers opierali się bardziej na podaniach niż popularnym, "jedynym słusznym" w tamtym czasie dryblingu. Ten jednak przypominał bardziej zachowania z rugby niż to, co dryblingiem nazywamy dziś. W "Odwróconej Piramidzie" doskonale tłumaczy to Wilson, który cytuje Geoffrey'a Greena, byłego korespondenta "The Times". 

"To zawodnik najwyższej klasy (...), nigdy nie spuszcza wzroku z piłki, a w tym samym czasie z uwagą stara się wyszpiegować jakąkolwiek wyrwę w szeregach wroga, jakiekolwiek słabe punkty w obronie, które mogą zapewnić mu korzystną szansę na dotarcie przed pożądaną bramkę. Widok niektórych graczy, wiodących i kierujących piłkę pomiędzy kręgiem nóg przeciwnika, zwodzących i skręcających w zależności od wymogów sytuacji, jest czymś nie do zapomnienia. (...) Umiejętność gry dryblingiem (...) wymaga czegoś więcej niż tylko śmiałego, nieustraszonego, ślepego szturmu na cytadelę wroga. Wymaga bystrego oka, by znaleźć słaby punkt i intelektu, by oszacować i zdecydować, jakie są szanse, by z powodzeniem się przedrzeć" - czytamy.

Według historycznych źródeł, do jakich dotarło BBC, Royal Engineers byli pierwszym zespołem, który w oficjalnym meczu odszedł od dryblingu, stawiając na styl oparty na podaniach. Finaliści pierwszej edycji Pucharu Anglii mieli być nawet wzorem dla reprezentacji Szkocji, która osiem miesięcy później zagrała na The Oval z Anglikami w pierwszym oficjalnym meczu międzypaństwowym. Meczu, który zakończył się bezbramkowym remisem.

Robert Lewandowski w meczu z WerderemBayern przedłuży kontrakt z Lewandowskim? Głos zabrał dyrektor Oliver Kahn

- W dzisiejszych czasach ustawienie obu drużyn wydawałoby nam się nieprawdopodobnie ofensywne, bo Royal Engineers postawili na siedmiu napastników, a Wanderers na jednego więcej. W tamtych czasach było to jednak zupełnie normalne. Dużo bardziej zaskakujący był styl Royal Engineers, którzy nie tylko postawili na coś nowego, ale zrobili to w finale - mówił w BBC profesor Taylor.

I dodał: Kibice byliby zdziwieni, gdyby zobaczyli, jak wtedy wyglądała piłka nożna. Wystarczy powiedzieć, że zamiast poprzeczek używano taśmy, którą rozciągano między słupkami na wysokości niespełna 2,5 metra. Inna był też rola sędziego głównego. Ten stał z boku i orzekał tylko wtedy, gdy arbitrzy, którzy stali na różnych połowach, a których wyznaczały kluby, nie mogli dojść do porozumienia.

"Przełomowy moment"

Wanderers udało się obronić trofeum w kolejnym roku. Duży udział w tym sukcesie miał przepis, który stanowił, że zwycięzca Challenge Cup z 1872 roku, awansował do finału kolejnych rozgrywek. Tę zasadę zniesiono po drugiej edycji. 

W sumie Wanderers zdobyli pięć Pucharów Anglii. W historii rozgrywek więcej triumfów mają tylko  Blackburn Rovers, Newcastle United, Aston Villa, Chelsea, Liverpool, Tottenham, Manchester United i Arsenal

Za zwycięstwo w pierwszym finale rozgrywek Wanderers otrzymali nie tylko puchar, ale też odznaki oraz medale. W 2010 roku ostatni ze złotych medali został sprzedany na aukcji w Londynie za 70,5 tys. funtów. Kupił go związek angielskich piłkarzy. 

- Chociaż profesjonalny futbol w Anglii został zalegalizowany w 1885 roku, to finał pierwszej edycji Challenge Cup był przełomowym momentem. To po nim, w ciągu niespełna dekady, pojawiło się kilka profesjonalnych klubów, które nie tylko sprowadzały najlepszych piłkarzy z innych zespołów, ale nawet płaciły im za to pieniądze - podsumował w BBC profesor Taylor.