Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Jakub Moder spotkał się z Janem Bednarkiem w Premier League. Karbownik w rezerwach

Dawid Szymczak
Gdy Jakub Moder przeszedł do Brighton, mógł liczyć na pomoc Jana Bednarka, który w Anglii gra już czwarty sezon. W niedzielę spotkali się na boisku - Bednarek tradycyjnie rozegrał cały mecz, Moder po raz drugi w Premier League wszedł z ławki rezerwowych. Jego zespół pokonał Southampton 2:1.

Zanim spotkają się na zgrupowaniu reprezentacji Polski, zobaczyli się na boisku w Southampton. I była nawet taka akcja, że Jakub Moder odebrał piłkę Janowi Bednarkowi. Ścigali się do niej kilkadziesiąt metrów, jednak ta wyszła na aut i nic groźnego z tego odbioru nie wyszło. Moder pojawił się na boisku w 86. minucie w miejsce zmęczonego Leandro Trossarda, strzelca zwycięskiego gola. Brighton wygrywał wtedy 2:1, ale to Southampton miał inicjatywę i potrzeba było nowych sił, żeby utrzymać prowadzenie. Moder - wyższy od Trossarda o blisko 20 cm - mógł się też przydać przy obronie stałych fragmentów gry. Piłkę dotknął raptem dwa razy, ale najważniejsze, że jego zespołowi udało się wygrać. Choć emocje trzymały do samego końca, bo w doliczonym czasie gry VAR sprawdzał, czy Nathan Redmond był faulowany w polu karnym. Powtórki pokazały, że wejście obrońcy było czyste.

Zobacz wideo Marciniak odpowiada na krytykę Legii i Rakowa: "Wybieranie sędziów przez kluby to bardzo niebezpieczny trend"

Kolejna występ Jakuba Modera. Klub od początku robił wszystko, by poczuł się jak w domu

Bednarek i Moder mają tego samego agenta, obaj przenosili się do Anglii z Lecha Poznań, znają się ze zgrupowań reprezentacji Polski i lubią. Dlatego, gdy Jakub przeprowadzał się do Brighton, mógł liczyć na pomoc Jana. Chodziło o najprostsze sprawy, jak choćby pomoc w zorganizowaniu samochodu. Takie wsparcie w pierwszych dniach w nowym miejscu bywa jednak nieocenione. Zresztą, Moder nie mógł narzekać, bo klub starał się wszystko dopiąć na ostatni guzik. Wylot z Poznania był opóźniony o kilkanaście dni, bo pomocnik, choć czuł się dobrze, wciąż dostawał pozytywny wynik testu na COVID, więc w końcu szefowie Brighton ściągnęli go do Anglii prywatnym samolotem. Załatwili mieszkanie, zaopatrzyli lodówkę, otoczyli opieką. Czuć było, że wszystkim w klubie zależy, żeby Moder jak najszybciej się zadomowił. A jeśli i tak miał jakieś wątpliwości czy problemy z formalnościami, pisał do Janka.

Najbardziej niedoceniany zespół w Anglii blisko Ligi Mistrzów! Najbardziej niedoceniany zespół w Anglii blisko Ligi Mistrzów! "Taktyczny dinozaur"

Pod względem piłkarskim początek miał utrudniony. W czasie kwarantanny nie trenował. Miał tylko odpocząć przez święta i zaraz po nich wylecieć do Anglii, a niespodziewanie utknął w domu. Pojawiły się zaległości, ale wszyscy w klubie to rozumieli. Dali mu czas. Kolejne szanse od trenera Grahama Pottera są dobrym sygnałem: najpierw cały mecz w Pucharze Anglii przeciwko Leicester (0:1, Brighton odpadł), później wejście w 83. minucie z West Bromem i kolejnych kilka minut w niedzielnym spotkaniu ze Southampton. Byłoby ich więcej, gdyby nie skomplikowana sytuacja Brightonu, który broni się przed spadkiem i woli stawiać na bardziej doświadczonych graczy. Trener rzadko może kogoś sprawdzić, dać mu szasnę czy systematycznie wprowadzać jakiegoś piłkarza do gry. Na dole tabeli każdy punkt jest na wagę złota. To, że przy ostatnich wynikach - remisie z Aston Villą i jednobramkowych porażkach z Crystal Palace, West Bromem i Leicester - Moder w ogóle pojawił się na boisku, jest traktowane jako docenienie jego ciężkiej pracy na treningach. Na dziś jest bliżej regularnej gry niż sprowadzony w tym samym czasie z Legii Warszawa Michał Karbownik, który nie znalazł się w kadrze na ostatnie mecze i grał w rezerwach.

Brighton wreszcie wygrywa i odskakuje od strefy spadkowej Premier League

Zwycięstwo z Southampton jest dla Brightonu niezwykle ważna, bo pozwala nieco odskoczyć od strefy spadkowej. Po nim zespół Modera zajmuje 16. miejsce, ma 29 punktów, jeden mecz rozegrany mniej i trzy punkty przewagi nad 18. Fulham. Los dwóch ostatnich zespołów - West Bromu (18 pkt) i Sheffield United (15 pkt) - wydaje się przesądzony. Z tego grona Brighton gra zdecydowanie najciekawszą i najbardziej efektowną piłkę. Płaci jednak za proste błędy obrońców i nieskuteczność napastników. Sam rzuca sobie kłody pod nogi i często traci punkty w końcówkach meczów. Zresztą, niewiele brakowało, żeby znany scenariusz powtórzył się też przeciwko Southampton. Brighton miał kilka okazji do podwyższenia prowadzenia, ale je marnował, a później do końca drżał o wynik.

Policja ujawnia szczegóły akcji pod stadionem Legii Warszawa. Siedem notatek do sanepiduPolicja ujawnia szczegóły akcji pod stadionem Legii Warszawa. Siedem notatek do sanepidu

Następny mecz Brighton zagra w sobotę z Newcastle United - kolejnym zespołem walczącym o utrzymanie. Jan Bednarek, który przeciwko Brighton nie popełnił żadnych znaczących błędów i nie miał szans zapobiec obu straconym golom, następny ligowy mecz zagra dopiero po reprezentacyjnej przerwie. Przed nią - 20 marca - zmierzy się z Bournemouth w ćwierćfinale Pucharu Anglii.