Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Największy wyrzut sumienia Solskjaera. "Dobrze się tu bawi. Jest topowym piłkarzem"

Dominik Lenart
Jesse Lingard, który został właśnie nominowany do nagrody Piłkarza Miesiąca w Premier League, odradza się w West Ham United. Ole Gunnar Solskjaer wie, że to jego największy wyrzut sumienia.

Do nagrody zostało nominowanych ośmiu piłkarzy. Lingard będzie konkurował m.in. z Bruno Fernandesem, który pozbawił go miejsca w składzie Manchesteru United. Ale Lingard decyzji o wypożyczeniu do drużyny z Londynu z pewnością nie żałuje. Jego kariera w końcu wróciła na dobre tory.

W ostatnich latach kariera Lingarda tkwiła w martwym punkcie. Po przyjściu w marcu 2019 r. Ole Gunnara Solskjaera do Manchesteru United, reprezentant Anglii został odstawiony na boczny tor. Zresztą już przed zatrudnieniem Norwega Lingard prezentował nierówną formę - po strzeleniu dwóch goli w grudniu 2018 r. w meczu z Cardiff, na kolejne trafienie musiał czekać aż do 26 lipca 2020 r. Anglikowi nie pomógł też transfer Bruno Fernandesa. Portugalczyk grający na tej samej pozycji, co Anglik, stał się liderem zespołu, a Lingard - jak się okazało - nie miał czego szukać na Old Trafford.

Zobacz wideo Niespodziewany kandydat do gry w kadrze. "Nigdy nie strzeliłem dwóch goli w meczu" [SEKCJA PIŁKARSKA #79]

Robert Lewandowski i Cezary KucharskiLewandowski zeznawał, "że oni na pewno współdziałają". "Bild" i "Die Welt" musiały usunąć teksty

Na ratunek West Ham z Moyesem. "Chodzi o znalezienie starego Jessego"

Pod koniec stycznia 2021 r. pomocną dłoń do Anglika wyciągnął West Ham United. Wypożyczenie do klubu Davida Moyesa było dla Lingarda niczym zbawienie. Anglik już na początku swojej przygody w Londynie pokazał, że wciąż może grać z powodzeniem na najwyższym poziomie. 28-latek zanotował świetny debiut w wygranym 3:1 wyjazdowym starciu z Aston Villą (pierwszy występ w Premier League w podstawowym składzie od 399 dni!), w którym zdobył dwie bramki. Później trafił do siatki Tottenhamu (2:1), a w ostatnim lutowym meczu zaliczył asystę przy golu Michaila Antonio z Manchesterem City (1:2). Aby wyrównać swój wynik (trzy trafienia), który osiągnął pod wodzą Solskjaera w Manchesterze, potrzebował pięciu spotkań.

- Jestem tutaj, aby grać, wygrywać i pomagać drużynie. Chodzi o grę z uśmiechem na twarzy, radość z piłki i znalezienie starego Jessego – przyznał Lingard w rozmowie z "BT Sport". Dziś West Ham bije się o grę w kolejnej edycji europejskich pucharów. Po 26 kolejkach zajmuje szóste miejsce.

Drugie życie Lingarda. "Zrobił różnicę, wkrótce wróci do reprezentacji Anglii"

Trener West Hamu David Moyes tchnął drugie życie w Lingarda. Szkocki menedżer doskonale pamiętał o wychowanku MU, którego prowadził, gdy był jeszcze szkoleniowcem ekipy z Manchesteru. Moyes od początku nalegał na wypożyczenie Lingarda, mając dla niego przygotowaną odpowiednią rolę w zespole. - Jeśli dalej będzie tak grał, wróci do reprezentacji Anglii – podkreślił Moyes.

Ostatni raz Lingard wystąpił w kadrze w czerwcu 2019 r., kiedy Anglia przegrała ze Szwajcarią po rzutach karnych w meczu o trzecie miejsce w Lidze Narodów. W sumie ma na koncie 28 meczów w reprezentacji. Teraz wysyła sygnały selekcjonerowi Garethowi Southgate’owi. – Lingard będzie chciał udowodnić, że zasłużył, by znaleźć się w jego planach. Musi pokazać, że to jeszcze nie koniec – mówił na łamach "The Athletic" Rene Meulensteen, holenderski trener, który w przeszłości pracował w Manchesterze United.

Były trener Lingarda z Birmingham Lee Clark podziela zdanie Meulensteena. - Gareth pracował z nim i zna jego możliwości. Lingard sprawi mu dodatkowy ból głowy przy wysyłaniu powołań do kadry – dodał Clark.

Clark jest zachwycony grą angielskiego pomocnika pod wodza Moyesa, który potrafi wydobyć drzemiący w piłkarzu potencjał. – Moyes wyciągnie z niego to, co najlepsze. Moim ulubionym wspomnieniem związanym Lingardem, jest jego występ w barwach Birmingham, gdy strzelił cztery gole z Sheffield (4:1) – dodał.

 

Sekrety znakomitej formy piłkarza. Znajome twarze i książka "Good Vibes, Good Life"

28-latek w Londynie spotkał się z piłkarzami, z którymi występował w przeszłości - to Declan Rice, Michail Antonio i Darren Randolph. - Darren wziął mnie pod skrzydła, gdy byłem wypożyczony do Birmingham. Dobrze jest spotkać znajome twarze – opisywał Lingard.

Hyballa: Hyballa: "To ważniejsze niż taktyka i pieniądze". Trener Wisły zdradził główny cel

O tym, jak szybko Anglik zaaklimatyzował się w zespole Łukasza Fabiańskiego, mogą świadczyć obrazki po meczu z Tottenhamem, gdy Lingard zdobył bramkę na 2:0, a kilku piłkarzy West Hamu wykonało oryginalną cieszynkę, w której każdy miał do odegrania pewną rolę.

- Jesse to wspaniały dzieciak, także poza boiskiem. Na murawie widać jego jakość. Dobrze się tu bawi, a w meczach, w których zagrał, zrobił ogromną różnicę – ocenił grę Lingarda Jarrod Bowen, klubowy kolega.

Zachwycony umiejętnościami Lingarda jest również Declan Rice, jedna z największych gwiazd zespołu. Rice chciałby, aby 28-latek został w klubie na stałe. - Jesse jest topowym zawodnikiem. Wiedziałem to od momentu, gdy zagrałem z nim w reprezentacji Anglii. Kiedy podajesz mu piłkę, możesz być pewien, że ma zamiar zrobić z nią coś dobrego. Przy tym ma również świetną osobowość – mówił na łamach "talkSport". - Wszyscy naprawdę go polubili i jestem szczęśliwy, że mamy go w West Hamie. Mamy nadzieję, że uda się nam go zatrzymać na przyszły sezon - dodał Rice.

Co ciekawe, jedną z przyczyn niezłej formy Lingarda jest - jak twierdzi sam piłkarz - zmiana podejścia do życia po lekturze książki Vexa Kinga "Good Vibes, Good Life". – Dziś chcę mieć wokół siebie ludzi, którzy mają w sobie dobrą energię. Dzięki temu sam mogę robić większe rzeczy – tłumaczy.

 

West Ham, Leicester czy powrót do Manchesteru? "Ten ruch będzie porażką"

Wypożyczenie Anglika do West Hamu nie zawiera opcji definitywnego wykupu, ale londyński klub już myśli o tym, by w lecie dogadać się z United i ściągnąć gracza na stałe. Nie będzie łatwo, bo ściągnąć go planuje także Leicester City. Wiele do powiedzenia ma jednak Manchester United. Jeśli klub z Old Trafford opuści Juan Mata, to niewykluczone, że Anglik wróci na stałe.

Lingard ma ważny kontrakt z MU do końca czerwca 2022 r. Zespół z Manchesteru chętnie oddałby go West Hamowi, ale pod warunkiem, że w zamian klub z Old Trafford zasili Declan Rice, defensywny pomocnik ekipy z Londynu. Wielkim zwolennikiem tego transferu jest Solskjaer, który w letnim oknie transferowym ma dostać od władz klubu 150 mln funtów na zakupy, o ile jednak United obronią miejsce gwarantujące start w Lidze Mistrzów. Angielskie media sugerują, że Manchester za Rice’a musiałby zapłacić aż 75 mln funtów.

Peter Crouch na łamach "Daily Mail" skomentował ewentualną wymianę. - Lingard musi uciec, ponieważ jego czas na Old Trafford dobiega końca, podczas gdy Rice jest typem gracza, którego United szukają. Czy West Ham zawarłby taką umowę? Nie jestem tego taki pewien. Zobaczymy, co się stanie – napisał Crouch.

Rio Ferdinand, były angielski obrońca, a obecnie ekspert TV, uważa, że West Ham popełni niewybaczalny błąd, jeśli nie wykupi Lingarda. - Jeśli nie złożą oferty pod koniec okresu wypożyczenia, to uważam, że ten ruch będzie porażką. Nie widzę sensu, aby Lingard wracał do Manchesteru – przyznał Ferdinand.

Oficjalnie: Prawa TV europejskich pucharów na nowej platformie! Kibice zapłacą więcejOficjalnie: Prawa TV europejskich pucharów na nowej platformie! Kibice zapłacą więcej

Lingard w przypadku powrotu do United musiałby walczyć o miejsce w składzie z Bruno Fernandesem, ale również z Donnym van de Beekiem i Paulem Pogbą. Anglik miałby bardzo silną konkurencję w ekipie z Old Trafford w przypadku zmiany pozycji z ofensywnego pomocnika na skrzydło, gdzie są Anthony Martial i Marcus Rashford.

Ole Gunnar Solskjaer wcale nie zamyka drzwi przed Lingardem i uważa, że 28-latek, który stał się jego największym wyrzutem sumienia, może wciąż myśleć o grze na Old Trafford w przyszłym sezonie. - Chcemy, aby Jesse wrócił do MU po odbudowie i żeby pokazał w West Hamie, jak dobrym jest graczem. Miał po prostu pecha. Przez kilka tygodni przebywał na izolacji i nie mógł brać udziału w treningach, po kontakcie z osobą zakażoną koronawirusem – tłumaczył norweski szkoleniowiec.