Manchester City najlepszy od miesięcy. Piłkarze Guardioli weszli na kosmiczny poziom

Demolka, jaką Manchester City urządził Liverpoolowi na jego stadionie, jest najlepszym dowodem siły zespołu Pepa Guardioli. Wicemistrzowie Anglii są na autostradzie do odzyskania tytułu w kraju i znów mogą myśleć o triumfie w wymarzonej Lidze Mistrzów.

Kiedy 62. minucie prosty błąd popełnił doskonały w tym sezonie Ruben Dias, a chwilę później rzut karny pewnie wykorzystał Mohamed Salah, wydawało się, że Manchester City znów nie doczeka się przełamania fatalnej passy w Liverpoolu. Klub z Etihad Stadium na Anfield Road nie wygrał od 3 maja 2003 roku i chociaż trafienie Egipcjanina na to nie wskazywało, to Manchesterowi City ostatecznie udało się odczarować stadion największego rywala ostatnich lat i wygrać aż 4:1.

Zobacz wideo Legia jest oszczędna na rynku transferowym. "Musi czekać na okazje"

Gracze Pepa Guardioli zrobili to w wielkim stylu. Chociaż pomogły im w tym dwa błędy Alissona, które przypomniały kibicom Liverpoolu najmroczniejsze czasy Lorisa Kariusa, to dominacja Manchesteru City nad rywalem nie podlegała żadnej wątpliwości. Dzięki wygranej zespół Guardioli do pięciu punktów powiększył przewagę w tabeli nad drugim Manchesterem United. Liverpool traci do lidera już 10 punktów i o obronie mistrzowskiego tytułu może zapomnieć. Zwłaszcza że Manchester City rozegrał o jeden mecz mniej. 

Kto tęskni za De Bruyne?

Dopiero druga wygrana City na Anfield w ciągu ostatnich 40 lat jest symbolem obecnej dyspozycji drużyny Guardioli. Aktualni wicemistrzowie Anglii pokonali największego rywala bez swojego najlepszego piłkarza - Kevina De Bruyne - który z powodu kontuzji może nie zagrać nawet jeszcze przez miesiąc.

Manchester City pokonał Liverpool!Klęska Liverpoolu na własnym stadionie! Manchester City zdemolował mistrzów Anglii

Pokazem siły Manchesteru City jest to, że przynajmniej na razie, nikt nie musi tęsknić za autorem aż 15 asyst w tym sezonie. Kolejny doskonały mecz rozegrał Ilkay Guendogan który, choć zaczął od zmarnowania rzutu karnego, to w niedzielę i tak strzelił dwa gole. Reprezentantowi Niemiec wspaniale pomógł Phil Foden, który asystował przy bramce Raheema Sterlinga na 3:1 i sam strzelił ostatniego gola w meczu. Mówiąc o pomocnikach Manchesteru City nie sposób nie wspomnieć o Rodrim, który nie tylko stanowił zabezpieczenie dla wspomnianej dwójki, ale też nadawał odpowiedni rytm grze zespołu Guardioli.

Gdy do tego dołożymy szalejącego na skrzydle Sterlinga i znów świetną obronę (nawet mimo błędu Diasa), otrzymamy najlepszy obecnie zespół w Europie. Manchester City w ostatnich miesiącach nie ma sobie równych w Anglii i jako jedyna drużyna z najsilniejszych lig na kontynencie niemal perfekcyjnie radzi sobie w szalonym, utrudnionym przez COVID-19 sezonie. Chociaż kontuzjowany jest De Bruyne, wieczne problemy ze zdrowiem (i skutecznością) ma Sergio Aguero, a od kilku miesięcy w Realu Sociedad gra David Silva, to Manchester City wciąż nie tylko wygrywa, ale robi to imponującym stylu.

Odrodzenie Manchesteru City

Przed niedzielnym meczem na Anfield kibice Manchesteru City mogli zadawać sobie pytanie: jeśli nie teraz, to kiedy? Zespół Guardioli nie mógł wymarzyć sobie lepszego momentu do starcia z Liverpoolem. I nie chodzi tylko o kontuzje i kryzys mistrzów Anglii, a przede wszystkim ich własną dyspozycję.

Kiedy 21 listopada Manchester City przegrał z Tottenhamem 0:2, angielskie media zastanawiały się, czy podpisanie z Guardiolą nowego kontraktu (doszło do niego dwa dni wcześniej) było dobrą decyzją. Anglicy widzieli w Katalończyku trenera wypalonego, niezdolnego do zbudowania silnej obrony i odmłodzenia drużyny.

Maciej Rybus opowiada o życiu w Rosji. Maciej Rybus opowiada o życiu w Rosji. "Wjechały samochody z terrorystami"

Od tamtej pory Manchester City nie przegrał 21 kolejnych meczów we wszystkich rozgrywkach, wygrywając aż 18 z nich. Drużyna Guardioli przeskoczyła ze środka tabeli na pozycję lidera, pewnie przeszła do 1/8 finału Ligi Mistrzów, awansowała do 5. rundy Pucharu Anglii i finału Pucharu Ligi, gdzie znów zagra z Tottenhamem. 

Manchester City imponuje nie tylko skutecznością w ataku, ale też w obronie. Zespół, który często cierpiał przez indywidualne błędy piłkarzy, w ostatnich 14 meczach ligowych stracił raptem trzy gole. To wielka zasługa nie tylko Diasa, którego transfer okazał się strzałem w dziesiątkę, ale też odrodzenia Johna Stonesa. Zawodnik, którego w ostatnich latach nazywano najbardziej przepłaconym stoperem w historii, dziś znów jest jednym z najlepszych graczy na swojej pozycji.

Celem Liga Mistrzów

- Biegamy mniej, to jedyna różnica. Bez piłki musisz biegać, a z nią możesz chodzić lub biegać mniej: możesz zostać na pozycji i pozwolić, by to piłka robiła kilometry, a nie ty. Znacznie poprawiliśmy ten element w ostatnich meczach - charakteryzował zmiany Guardiola.

I dodał: Na początku tak nie graliśmy i to był mój błąd. Nie graliśmy wystarczająco dobrze, by znajdować się w czubie tabeli. Rozbiło nas Leicester City, straciliśmy punkty z West Bromwich i West Hamem. Wróciliśmy jednak do podstaw, a zawodnicy uzyskali odpowiednią formę fizyczną po szalonym okresie przygotowawczym.

Guardiola nie ukrywał, że problemem Manchesteru City był nie tylko sposób gry, ale też forma piłkarzy. Teraz ta wydaje się być na najwyższym poziomie i trudno wyobrazić sobie na nią lepszy moment. Wydaje się, że zespół Guardioli jest już na autostradzie do odzyskania mistrzowskiego tytułu w kraju. Trzeba jednak pamiętać, że marzeniem właścicieli klubu jest wygranie Ligi Mistrzów, a w tej Manchester City zagra już za trzy tygodnie.

Chociaż w każdym sezonie Guardiola i jego zawodnicy uznawani byli za faworytów, to w Anglii tego trofeum Katalończyk jeszcze nie zdobył. Nie udało się w poprzednim sezonie, gdy turniej finałowy przedstawiano jako największą szansę Manchesteru City. Nie udało się to też w sezonie 2017/18, gdy gracze Guardioli bili w kraju kolejne rekordy. Może uda się teraz, gdy drużyna gra najlepiej od miesięcy?

Więcej o: