Kamil Grosicki czekał na tę chwilę ponad trzy lata! Drugie życie w Premier League

Po raz pierwszy od 3,5 roku Kamil Grosicki wystąpił w meczu angielskiej Premier League od pierwszej minuty. 80-krotny reprezentant Polski rozegrał 69 minut w wyjazdowym, derbowym pojedynku West Bromwich Albion z Wolverhampton Wanderers (3:2) i miał udział przy zwycięskim golu dla "The Baggies".

32-letni Grosicki dostał pierwszą szansę od pierwszej minuty w lidze angielskiej od maja 2017 roku, kiedy to wyszedł w podstawowej jedenastce Hull City na mecz z Crystal Palace (0:4). W bieżącym sezonie to jego dopiero drugi występ w najwyższej klasie rozgrywkowej, po 10 minutach rozegranych w grudniowym starciu z Newcastle United (1:2).

Zobacz wideo Drągowski już przerósł Fiorentinę. "Bliżej mu do Buffona niż Szczęsnemu"

Od pierwszych minut spotkania na The Molineux "Grosik" był bardzo aktywny w ofensywie West Bromwich, a szczególnie dobrze rozumiał się tego dnia z napastnikiem Callumem Robinsonem. Cały mecz rozpoczął się dla West Bromu bardzo dobrze, bo już w 8. minucie gry wspomniany Robinson został sfaulowany w polu karnym przez Willy'ego Boly'ego, a jedenastkę na gola zamienił Matheus Pereira.

Kilkanaście minut później reprezentant Polski powinien mieć na swoim koncie asystę, ale po jego zgraniu głową Robinson przegrał pojedynek z bramkarzem Wolves - Ruim Patricio. Ta zmarnowana sytuacja zemściła się na "The Baggies" w końcówce pierwszej części gry, gdy gospodarze nie tylko wyrównali po golu Fabio Silvy, ale również wyszli na prowadzenie za sprawą trafienia Willy'ego Boly'ego.

Goście z The Hawthorns znakomicie jednak zareagowali tuż po zmianie stron. Najpierw po dobrze rozegranym aucie do siatki trafił głową stoper gości - Semi Ajayi. Z kolei w 56. minucie gry ponownie z dobrej strony pokazał się duet Grosicki - Robinson. "Grosik" dobrze dograł piłkę w pole karne do Irlandczyka, tego sfaulował Conor Coady, a z jedenastu metrów na 3:2 dla West Bromu trafił ponownie Matheus Pereira.

W 69. minucie Grosicki, który również ciężko i z dobrym skutkiem pracował w defensywie nad zatrzymaniem duetu Adama Traore - Nelson Semedo, został zmieniony przez Hala Robsona-Kanu, a jego drużyna dość spokojnie dowiozła bezcenne zwycięstwo do ostatniego gwizdka sędziego Michaela Olivera.

Dzięki tej derbowej wygranej West Bromwich ma już na swoim koncie 11 punktów i zbliżył się na trzy "oczka" do znajdującego się ponad strefą spadkową Brighton&Hove Albion.

Drugie życie "Grosika" w Premier League

Jak wyglądały statystyki Polaka w tym spotkaniu? Portal Sofascore naliczył Grosickiemu 23 kontakty z piłką, 2 niecelne strzały i jeden zablokowany, 9 celnych podań (na 13 prób, 69%), jedno kluczowe zagranie i jedną sytuację stworzoną kolegom. Do tego 7 strat i 2 odbiory. Z czego reprezentant Polski może nie być zadowolony? Ze skuteczności pojedynków - ledwie 1/6 (17%), a także żadnej próby dryblingu w swoim wykonaniu.

Warto zaznaczyć, że występ Grosickiego został doceniony również przez kibiców West Bromu, którzy w komentarzach pomeczowych dość zgodnie uważają, że Polak powinien otrzymywać więcej okazji na pokazywanie swoich umiejętności na poziomie Premier League.

32-letni "Grosik" prawdopodobnie został nagrodzony przez swojego menedżera, Sama Allardyce'a, za swój dobry występ w meczu Pucharu Anglii z Blackpool. Wprawdzie West Brom przegrał z trzecioligowcem po rzutach karnych, tak reprezentant Polski zaliczył dobre spotkanie. Polak wypracował wówczas dwa gole (asysta + wywalczony rzut karny), rozegrał pełne 120 minut, a na koniec pewnie wykorzystał rzut karny w serii jedenastek.

Powrót do ekstraklasy wymagałby poświęceń

Być może właśnie to spotkanie spowodowało, że Grosicki zdecydował się póki co nie odchodzić z West Bromwich Albion mimo ofert z Championship. Na tapet wrócił bowiem temat odejścia do Nottingham Forest, który w październiku upadł przez opóźnienie o... 21 sekund. Jak informuje Tomasz Włodarczyk z Meczyki.pl, dzięki występowi przeciwko "Wilkom" od pierwszej minuty, tygodniówka Polaka wzrosła z 35 do 40 tysięcy funtów.

Perspektywa zbliżającego się Euro 2021 sprawia jednak, że w przypadku nieudanej walki o poważniejszą szansę gry w Premier League, Grosicki mógłby w lutym trafić na krótkie wypożyczenie do ekstraklasy. 32-letni skrzydłowy jest bardzo ważnym ogniwem w drużynie Jerzego Brzęczka, a brak regularnej gry do czerwca mógłby postawić jego występ na Euro pod znakiem zapytania.

Według doniesień, "Grosik" w razie konieczności mógłby zasilić jeden z trzech klubów - Legię Warszawa, Pogoń Szczecin lub Jagiellonię Białystok. Do realizacji tego planu musiałby solidnie dołożyć się sam zawodnik poprzez rezygnację ze sporej części swoich zarobków, bo nawet połowa jego pensji w WBA (drugą mogliby pokrywać "The Baggies") to suma zdecydowanie zbyt wysoka dla któregokolwiek klubu w Polsce.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.