Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Wielki powrót do Premier League po 16 latach! Przez lata byli synonimem porażki

To było długie 16 lat pełne sportowych rozczarowań i fatalnego zarządzania. W tym czasie Leeds zdążyło spaść do trzeciej ligi i stanąć nad finansową przepaścią. Teraz to wszystko nie ma już jednak znaczenia, bo w piątek zespół Marcelo Bielsy przypieczętował powrót do Premier League.

Wszystko, co najgorsze dla Leeds United w ostatnich latach zaczyna się w jednym z najlepszych okresów w historii klubu. W końcówce lat 90. i na początku XXI wieku Leeds było czołową drużyną Premier League. W sezonie 1999/00 klub z Elland Road zajął trzecie miejsce w lidze, wywalczając awans do Ligi Mistrzów, w której zespół Davida O'Leary'ego doszedł aż do półfinału. Tam lepsza okazała się Valencia, ale po drodze Leeds poradziło sobie m.in. w grupie z Milanem i Barceloną, która odpadła już po pierwszej fazie rozgrywek.

Zobacz wideo Mateusz Klich strzelił ważnego gola dla Leeds [Eleven Sports]

Ogromne zyski, jakie przynosiła gra w Lidze Mistrzów, rozpaliły wyobraźnię prezesa klubu Petera Risdale'a. Postanowił on zadłużyć klub, sprowadzić do niego gwiazdy, by na stałe zagościć w europejskiej elicie. I tak w ciągu dwóch lat do Leeds, za wielkie jak na tamte czasy pieniądze, trafili m.in. Rio Ferdinand, Olivier Dacourt, Marc Viduka, Robbie Kean czy Robbie Fowler.

Plan był ryzykowny, bo opierał się na pieniądzach, które Leeds miało dopiero zarobić. Miało, ale nie zarobiło. W dwóch kolejnych sezonach klub z Elland Road nie awansował do Ligi Mistrzów, więc by ratować budżet, musiał sprzedać kupione wcześniej gwiazdy. Wszystko skończyło się spadkiem w 2004 roku i potężnymi problemami finansowymi.

Bolesna porażka

Po 16 latach przerwy, w czasie której panowało pięciu właścicieli, a zespół prowadziło aż 15 trenerów, Leeds wróciło do Premier League. Wróciło, chociaż przez lata synonimem porażki i rozczarowania na Wyspach był zwrot "zrobić Leeds". Wróciło, mimo że w 2008 roku drużyna na trzy lata spadła do League One, a w międzyczasie klub stanął na finansowej krawędzi.

Zespół, dla którego obecny sezon jest 10. z rzędu w Championship, najbliżej powrotu do Premier League był przed rokiem. Drużyna pod okiem Marcelo Bielsy zrobiła błyskawiczny postęp i dzięki efektownej grze szybko wyrosła na zdecydowanego faworyta do awansu. Leeds szczególnie chwalono na przełomie listopada i grudnia 2018 roku, kiedy wygrało siedem ligowych meczów z rzędu. Jak się okazało, był to tylko piękny wstęp do katastrofy.

W kolejnych dziewięciu spotkaniach drużyna Bielsy odniosła tylko trzy zwycięstwa. Taki sam bilans zanotowała od połowy marca aż do końca sezonu zasadniczego. W ostatnich czterech kolejkach Leeds zdobyło tylko punkt. Faworyt do awansu przegrał m.in. u siebie ze słabiutkim Wigan (1:2). Przegrał, chociaż od 14. minuty grał z przewagą jednego piłkarza, a od 17. prowadził 1:0.

Leeds zakończyło sezon zasadniczy na trzecim miejscu, a w play-offach przegrało już w półfinale. Chociaż zespół Bielsy wygrał pierwszy, wyjazdowy mecz z Derby County 1:0, to porażka 2:4 u siebie spowodowała, że marzenia o awansie trzeba było odłożyć na kolejny sezon.

- To był bardzo trudny moment dla nas wszystkich. Trudno było zaakceptować to, że praca, którą wykonaliśmy przez kilkanaście miesięcy, poszła na marne. Po meczu z Derby długo nie mogłem wyjść z szatni. Myślałem o tym, co wydarzyło się chwilę wcześniej, ale też o całym sezonie. O tym, jak blisko celu byliśmy, o wszystkich zmarnowanych okazjach, o meczach, które powinniśmy byli wygrać. Niesamowicie trudno było pogodzić się z myślą, że w kolejnym sezonie też zagramy w Championship - wspominał napastnik Leeds, Pablo Hernandez.

Pokonali demony

Do połowy lutego obecny sezon wyglądał bardzo podobnie. Leeds wygrało pięć z pierwszych siedmiu ligowych meczów, potwierdzając aspiracje do awansu. Małe wahnięcie formy, które zepchnęło drużynę na piąte miejsce, nie załamało jej. Wręcz przeciwnie, od początku listopada do połowy grudnia Leeds wygrało siedem meczów z rzędu. Drużyna miała 11 punktów przewagi nad trzecią drużyną w tabeli.

Wyglądało na to, że zespół Bielsy wjechał na autostradę do Premier League i tym razem nic nie odbierze mu awansu. Od połowy grudnia Leeds jednak wpadło w bardzo poważny dołek i z 11 meczów ligowych wygrało tylko dwa, przegrywając aż pięć z nich. Drużyna z Elland Road spadła na drugie miejsce w tabeli i miała niewielką przewagę nad rywalami znajdującymi się poza strefą play-off.

"Bielsa już to przerabiał. I w Athleticu Bilbao, i w Marsylii. Nagłe załamanie formy drużyny stało się cechą charakterystyczną jego stylu pracy. Najlepiej widać to było w sobotę. Każdy element, który składał się na piękną grę Leeds przed Świętami Bożego Narodzenia, wyraźnie osłabł. W zespole nie ma kopii zapasowej. Plan B nie jest wpisany w styl Argentyńczyka" - pisał Jim White z "The Telegraph".

W tym roku Bielsie udało się jednak pokonać demony przeszłości i Leeds wyszło z kryzysu. Z ostatnich 12 meczów zespół wygrał aż 10, notując przy tym zaledwie jedną porażkę. W piątek, po porażce West Bromwich Albion z Huddersfield, Leeds przypieczętowało powrót do Premier League.

- Teraz możemy tylko gdybać, ale wygląda na to, że przerwa spowodowana pandemią koronawirusa pomogła Leeds. Zespół odpoczął od Bielsy, Bielsa od nich i po restarcie ligi drużyna wróciła ze zdwojoną siłą - mówi nam Tomasz Zieliński, dziennikarz i komentator stacji Eleven Sports.

I dodaje: Bielsa wreszcie odważniej postawił na system 3-3-1-3, który stosował już 18 lat temu, gdy prowadził reprezentację Argentyny. Zmiany ustawienia i przerzucanie zawodników z jednej pozycji na drugą sprawiły, że rywale Leeds często mieli problemy ze zrozumieniem tego, co działo się na boisku. Nie wiem, czy można to nazwać planem B, ale na pewno pomogło to "Pawiom" w awansie.

Materiał na nowe Wolves i Sheffield

- Patrząc na niedawny mecz ze Stoke (5:0), miałem wrażenie, że Leeds większe kłopoty sprawiały już wewnętrzne gierki na treningach niż spotkania w Championship. O zajęciach Bielsy krążą legendy. Treningi ponoć są tak intensywne, że gdy piłka wyleci na aut, to asystent Argentyńczyka od razu rzuca na boisko kolejną. Wszystko tam musi być wykonywane na maksymalnej intensywności i widać, że dwa lata pracy z Bielsą przyniosły efekty.

- Leeds awansowało zasłużenie, chociaż nie miało najszerszej kadry w lidze, a i w pierwszej jedenastce dałoby się znaleźć pozycje do wzmocnienia. Tak jak na przykład atak, gdzie pewne miejsce ma Patrick Bamford, który w tym sezonie strzelił 16 goli, choć gdy weźmiemy pod uwagę liczbę sytuacji, jaką miał, to tych bramek powinno być co najmniej 26.

Czego możemy spodziewać się po Leeds w Premier League? Zieliński: Widzę w nich materiał na nowe Wolves i Sheffield, które robiły furorę w lidze zaraz po awansie. Nie spodziewam się, że Leeds będzie broniło się przed spadkiem jak Aston Villa czy Norwich w tym sezonie. Drużynom, które dobrze grają w piłkę, a taką jest Leeds, czasami dużo łatwiej jest rywalizować w Premier League niż w Championship. Jestem przekonany, że jeśli zespół Bielsy zostanie mądrze wzmocniony, to ze swoim stylem wniesie do ligi wiele dobrego.

Jakich transferów potrzebuje Leeds? - Na pewno środkowego obrońcy, bo wiele wskazuje na to, że klub opuści lider defensywy i jedno z odkryć tego sezonu, czyli Ben White, który jest tylko wypożyczony z Brighton. Poza tym Leeds musi poserzyć kadrę. Nie tylko o dobrego napastnika, ale też na przykład o skrzydłowych. Teraz w zespole są Helder Costa i Jack Harrison, ale oni nie mają solidnych zmienników. Bielsa dysponuje mocnym pierwszym składem, ale poza dwoma piłkarzami nie ma dobrych zawodników do rywalizacji - mówi Zieliński.

Żołnierz Klich

Jednym z najważniejszych piłkarzy Leeds w obecnym sezonie jest Mateusz Klich. Reprezentant Polski zagrał w 44 meczach w Championship, w których strzelił sześć goli i zanotował pięć asyst.

- Wielokrotnie mówiłem, że zostawiając na boku całą sympatię do Mateusza, to jest to jeden z zawodników sezonu w Leeds. Ostatni mecz z Barnsley był jego 92. z rzędu występem w Championship! Często spotykam się z komentarzami, że Klich to nie jest poziom Premier League, że zostanie wymieniony i że nie będzie grał. Gdyby ci ludzie zobaczyli więcej niż jeden mecz Leeds, to uwierzyliby, że Klich jest jednym z najważniejszych żołnierzy Bielsy. A Bielsa swoich żołnierzy nie porzuca, więc jestem przekonany, że w przyszłym sezonie Polak będzie podstawowym zawodnikiem Leeds - kończy Zieliński.

Czytaj też:

Pobierz aplikację Sport.pl LIVE na Androida i na iOS-a

Sport.pl LiveSport.pl Live .

Więcej o: