Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Najlepszy zespół restartu Premier League walczy o Ligę Mistrzów. "Chcemy wygrać"

Po restarcie rozgrywek ligi angielskiej są jedynym zespołem z kompletem punktów na koncie. Solidna defensywa, znakomity i nieprzewidywalny atak oraz dobry trener sprawiają, że coraz śmielej mogą myśleć o historycznym wyniku, jakim byłoby zajęcie miejsca w TOP 4 w erze Premier League. - To nie przypadek, fuks, czy coś w tym rodzaju. Naprawdę ciężko pracujemy na boisku treningowym, a to po prostu działa podczas meczów - mówi Matt Doherty, piłkarz Wolverhampton Wanderers.

31 maja 2017 r. to szczególna data w historii klubu z Molineaux Stadium. Właśnie wtedy nowym trenerem Wolves został Nuno Espírito Santo. Tuż po podpisaniu kontraktu stwierdził: - Lubię wyzwanie. Tuż przed jego przyjściem zespół ukończył sezon 2016/17 dopiero na 15. miejscu na zapleczu Premier League.

Zobacz wideo Wolfsburg - Bayern Monachium 0:4. Robert Lewandowski na 0:3 [ELEVEN SPORTS]

Trzy lata Wolves w pigułce

Przed portugalskim szkoleniowcem został postawiony pierwszy cel – awansować do Premier League w ciągu trzech lat. Ku zdumieniu wszystkich 46-latek od razu w swoim pierwszym sezonie w znakomitym stylu wprowadził klub do angielskiej elity. Wolverhampton wygrał w cuglach Championship 2017/18, zdobywając aż 99 punktów. Drużyna z hrabstwa West Midlands znalazła się pierwszy raz w Premier League po sześcioletniej absencji.

Zespół pod wodzą 46-letniego menedżera robi systematyczne postępy. Beniaminek zakończył sezon 2018/19 na znakomitym 7. miejscu w angielskiej elicie (najwyższym od sezonu 1979-80), dzięki czemu zagwarantował sobie występy w kolejnej edycji Ligi Europy (pierwszy raz od rozgrywek 1980-81). Oprócz tego dotarł aż do półfinału Pucharu Anglii, w którym po dogrywce przegrał z Watfordem 2:3.

Bieżąca edycja Premier League jest jeszcze lepsza. Wolves na sześć kolejek przed końcem sezonu zajmują aktualnie 6. miejsce z 52 punktami na koncie, czyli dorobkiem o zaledwie pięć punktów gorszym niż w całych poprzednich rozgrywkach i nie zamierzają na tym poprzestać. Poprzeczka została zawieszona niezwykle wysoko.

Dlaczego należy poważnie brać pod uwagę fakt, że Wolves mogą zakwalifikować się do przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów?

Po pierwsze, kalendarz rozgrywek, który wydaje się, być dla drużyny z Molineaux Stadium niezbyt wymagający. W ostatnich sześciu meczach sezonu „Wilki” zmierzą się kolejno z: Arsenalem, Sheffield United, Evertonem, Burnley, Crystal Palace i Chelsea. Obecnie Wolverhampton traci zaledwie trzy punkty do trzeciego Leicester City, dwa do czwartej Chelsea, a piąty Manchester United ma dokładnie taki sam dorobek. Nie należy również zapominać, że przed zespołem Nuno Espirito Santo rewanżowy mecz 1/8 finału Ligi Europy z Eintrachtem Frankfurt. W pierwszym meczu w Niemczech padł remis 1:1.

Po drugie, poprawa gry formacji obronnej. Wolves stracili tylko 34 gole w 32 kolejkach, co czyni z nich szóstą siłę defensywną na Wyspach. Przerwa w rozgrywkach wywołana kryzysem pandemicznym nie obniżyła formy zespołu. Po powrocie na ligowe boiska piłkarze Espirito Santo w każdym z trzech spotkań, z West Hamem United (2:0, AFC Bournemouth (1:0) i Aston Villą (1:0) zagrali na zero z tyłu, a w sumie w aż 11 meczach tego sezonu zachowali czyste konta. Są jednym zespołem, który wygrał wszystkie mecze po restarcie Premier League.

Jeżeli doliczymy do tego spotkanie przed przerwą pandemiczną – z Brighton – to okaże się, że Rui Patricio, bramkarz Wolves, ostatni raz musiał sięgać po piłkę do siatki w spotkaniu z Tottenhamem, rozegranym 1 marca, kiedy w 45. minucie zaskoczył go Serge Aurier. Zatem portugalski golkiper jest już niepokonany od 405 minut w lidze angielskiej! Jakby tego było mało, to w ostatnich trzech meczach rywale oddali na bramkę Wolves zaledwie trzy celne strzały!

Defensywa Wolves może poszczycić się mianem najskuteczniejszej spośród wszystkich zespołów z lig Top 5 w ostatnich tygodniach. W ostatnich ośmiu spotkaniach „Wilki” straciły zaledwie dwa gole (z Tottenhamem). Gdy linię obrony tworzyli Willy Boly, Conor Coady i Roman Saiss, to zespół nie przegrał ani jednego ligowego meczu w trwającym sezonie.

Po trzecie, unikalny styl gry, z którym każdy rywal ma wiele problemów. Wolves mają niebywałą łatwość w kontrolowaniu meczów bez względu na to, czy posiadają piłkę, czy też nie. Nuno Espirito Santo najczęściej preferuje ustawienie taktyczne 1-3-4-3 lub 3-5-2, gdzie szczególną role odgrywają w jego systemie wahadłowi – Jonny Castro po prawej stronie ( aż 51 przechwytów piłki, tylko pięciu piłkarzy ma od niego więcej przechwytów w całym sezonie) i Matt Doherty po lewej. Ci dwaj ofensywnie usposobieni obrońcy często włączają się w akcje ofensywne. Obaj mają na koncie po dwie asysty w lidze, a Irlandczyk jest również skuteczny pod bramką rywali (aż 4 trafienia).

Charakterystycznym elementem sztuki obronnej stosowanej przez ekipę z Molineaux Stadium jest to, że aż siedmiu graczy ma zadania stricte defensywne. Z kolei w fazie ataku piłka często krąży z lewej strony na prawą i odwrotnie, dzięki czemu przeciwnicy szybko się męczą. - Przypominają mi stare niemieckie zespoły z początku 2000 roku – mówi Dave Edwards, były pomocnik Wolves.

Po czwarte, szczególną rolę w zespole Nuno Espirito Santo odgrywa Leander Dendoncker, środkowy defensywny pomocnik. Belg ma średnią celnych podań na poziomie 89,7 proc. i średnio wykonuje aż 5,82 przechwytów na mecz, więcej niż Joao Moutinho i Ruben Neves. Co więcej, Dendoncker ma niesamowitą wydolność. W meczu z Brighton przed pandemią nikt nie przebiegł tyle, co on w tym sezonie (aż 13,21 km!).

- Cieszę się z gry zespołu, ale szczególnie z Leandera, ponieważ to nie tylko fantastyczny piłkarz, ale również niesamowity pracuś.  Tak wiele nam daje. Tak więc ten moment jest dla nas ważny – chwali swojego pomocnika Nuno Espirito santo, cytowany przez theathletic.com.

- Miło jest marzyć o Lidze Mistrzów, ale musimy być realistami – powiedział Dendoncker po wygranej z Aston Villą.

Po piąte, zdecydowana poprawa wyników z zespołami z dołu tabeli. Piętą achillesową Wolves w poprzednim sezonie były wpadki z zespołami notowanymi dużo niżej, które broniły się przed spadkiem. Szczególnie bolesna była dwukrotna strata punktów z Huddersfield Town, który z hukiem zleciał z Premier League, zdobywając zaledwie 16 punktów i wygrywając tylko trzy razy! Co więcej, Wolverhampton w całym poprzednim sezonie uzbierał tylko 14 punktów w 12 spotkaniach z sześcioma ostatnimi drużynami z ligi. W obecnej edycji nastąpiła zdecydowana poprawa w tym aspekcie. Z 12 meczów ekipa z Molineax Stadium wygrała aż 9 i w sumie zdobyła aż 29 punktów z ekipami z dolnych rejonów tabeli.

Specjalne urządzenia do sprintu i zegarki w czasie pandemii

Po szóste, znakomite przygotowanie pod względem fizycznym. Przerwa pandemiczna nie sprawiła, że gracze Wolves zaczęli zaniedbywać treningi. Podczas 100-dniowej pauzy każdy z piłkarzy podtrzymywał sprawność fizyczną poprzez intensywny trening na specjalnych maszynach do sprintu, które były dostarczone przez władze klubu, o czym pisał portal „The Athletic”.

Dodatkowo piłkarze zostali wyposażeni w opaskę owiniętą wokół tułowia, która była połączona przewodem z urządzeniem, które analizowało pomiary prędkości piłkarzy podczas wykonywania sprintów. Gracze otrzymali również specjalne tablice do odbijania piłki, dzięki czemu mogli doskonalić kontrolę nad nią i dokładność podań. Ponadto mogli rezerwować sobie miejsca na indywidualne zajęcia w centrum treningowym klubu w Compton Park, gdzie mieli możliwość pracy na pełnowymiarowych boiskach.

Komunikacja między graczami a sztabem szkoleniowym była pod stałą kontrolą. Wszystkie parametry piłkarzy podczas zajęć były na bieżąco monitorowane za pomocą specjalnych zegarków. Wszystkie te czynniki sprawiły, że podczas lockdownu piłkarze mogli pochwalić się bardzo niskim poziomem tkanki tłuszczowej i to mimo tego, że wspólnie nie mieli możliwości trenowania przez dwa miesiące. Kiedy 28 maja wznowiono zajęcia treningowe, to zespół był doskonale przygotowany do gry pod względem fizycznym.

- Ludzie pytają mnie: "Jaki był sekret? Co zrobiłeś?". Tak naprawdę nie ma. Wdrożone przez nas techniki i technologie były ważne, ale najważniejsza jest komunikacja. Wszyscy mówią: personel, sztab trenerski, zawodnicy - zdradził Phil Hayward, były szef działu nauk sportowych i medycyny w zespole Wolves, a obecnie pracujący w LA Galaxy, w rozmowie z "The Athletic".

- Robimy wszystko, co możliwe. Więc to nie przypadek, fuks, czy coś w tym rodzaju. Naprawdę ciężko pracujemy na boisku treningowym, aby przygotować się, a to po prostu działa podczas meczów - dodał Matt Doherty, piłkarz Wolves.

Zespół Wolves rozegrał najwięcej meczów spośród wszystkich angielskich zespołów od lipca poprzedniego roku, kiedy to musiał grać w eliminacjach Ligi Europy. W nogach piłkarzy Nuno Espirito Santo kompletnie tego nie widać. Jest to zasługą wybitnych specjalistów, którzy znajdują się w sztabie trenerskim portugalskiego szkoleniowca. Jego współpracownicy potrafią nie tylko zadbać o odpowiednie przygotowanie fizyczne każdego gracza, ale również dotrzeć do ich głów.

Treningi psychologiczne

Bardzo ważną rolę w przygotowaniu Wolves pod kątem mentalnym odegrał Julio Figueroa (profesor psychologii sportu), który osobiście odpowiadał za Adama Traorę , dla którego pierwszy sezon gry w zespole nie należał do łatwych (tylko 1 gol). Z biegiem czasy skrzydłowy przekształcił się w jednego z najciekawszych piłkarzy w Europie (4 gole i 9 asyst w lidze), a w duecie z Raulem Jimenezem (15 goli w lidze, tylko dwa mniej od najlepszego strzelca w historii Wolves w elicie - Johna Richardsa - z sezonu 1975-76) sieją spustoszenie w niemal każdej defensywie rywali (wypracowali razem aż 10 goli, najwięcej w całej Premier League).

Figueroa organizował dla zawodników wiele sesji grupowych i indywidualnych dotyczących metod relaksacyjnych podczas snu oraz technik rozciągających. Ważną kwestią były również to, aby każdy z piłkarzy potrafił wyczyścić swój umysł.  Koncentracja to kluczowy czynnik, która dotyczy również gry na boisku treningowym.

Po siódme, trener Nuno Espirito Santo, który uważany jest za jednego z najzdolniejszych trenerów w Europie. W zespole Wolves stworzył własną filozofię "My kontra świat", podobnie jak jego mentor Jose Mourinho podczas pracy w FC Porto. 46-letni trener Wolves, rozpoznawalny poprzez swoją długą, siwą brodę, jest wobec swoich piłkarzy niezwykle wymagający.

Cały czas zwraca uwagę na poprawę zespołu jako całości, a także indywidualnego rozwoju każdego piłkarza. Wyniki mają dla niego drugorzędne znaczenie. Co tydzień powtarza niczym mantrę takie zwroty jak: "rywalizacja", "doskonalenie" i "najważniejszy jest najbliższy mecz". Gracze na jego zajęciach nie mogą stać i słuchać jego wskazówek z rękami opartymi na biodrach.

- Kiedy po raz pierwszy przyszedł, trochę nas zszokowało jego zachowanie, ale teraz rozumiemy, co chce nam przekazać. Przez cały czas musisz być gotowy na trening i zabawę. Oznacza to, że koncentrujesz się na tym, co mówi i zawsze o tym myślisz. Kiedy wchodzisz w ten przypadkowy tryb, przypominasz sobie: "Zabierz ręce z bioder" i po chwili możesz się skupić na tym, co trener ma do powiedzenia – wspomina Conor Coady, kapitan zespołu na łamach „The Athletic” metody stosowane przez Espirito Santo.

Portugalski szkoleniowiec stworzył na Molineaux Stadium mocną i niezwykle zjednoczoną grupę, która stawia sobie kolejne cele. Hassan „Kouka” Ahmed, były piłkarz Rio Ave wspomina, że gdy trenerem portugalskiego klubu był Nuno Espirito Santo, to stosował nietypowe rozwiązania. - Jako zespół chodziliśmy na paintball. To było trochę ryzykowne, ale także zabawne i zbliżyło grupę. Po meczach i treningach drużyna spędzała razem czas i to było coś, co uważał za ważne. Chciał, aby wszyscy byli zjednoczeni, a czasem robił różne rzeczy, aby stworzyć dobrą atmosferę – powiedział napastnik Egiptu i Olympiakosu Pireus w rozmowie z "BBC Sports".

"Wciąż jest wiele do zrobienia"

Nuno Espirito Santo ma ważny kontrakt z Wolves do 30 czerwca 2021 roku. Klub już myśli o tym, aby go przedłużyć. Sam trener zapytany przez „Sky Sports”, skąd taka wysoka pozycja zespołu, który walczy o grę w Lidze Mistrzów, odpowiedział w następujący sposób.

 - Powodem, dlaczego zajmujemy takie miejsce jest to, że piłkarze lubią ze sobą współpracować, więc nie musimy niczego osiągać, aby je zachować. W żadnym momencie nie myślę o pierwszej czwórce. Nie ma wyścigu o nic. On polega na rywalizacji i tworzeniu dobrych widowisk na boisku. To prawdziwe wyzwanie dla każdej drużyny w tym momencie. Jestem bardzo dumny z pracy, którą wykonaliśmy. Zaczęliśmy coś budować, robiliśmy właściwe rzeczy i wciąż jesteśmy w trakcie budowy. Osiągnęliśmy ważne i niezwykłe rzeczy, ale przed nami jeszcze długa droga, wciąż jest wiele do zrobienia. Kiedy zaczynaliśmy, nie wiedzieliśmy, co jest przed nami, ale wiemy, że mieliśmy fantastyczny klub, którym trzeba się zająć i starać się stać tak wielkim, jak to było w jego przeszłości – zakończył Nuno Espirito Santo.

Wolves zagrają w kolejnej edycji Ligi Mistrzów?

Wolverhampton Wanderers jest bliski wywalczenia awansu do elitarnej Ligi Mistrzów. Przed klubem sześć kluczowych spotkań w Premier League. Najbliższym testem będzie sobotnie starcie z chimerycznym Arsenalem na Molineaux Stadium (godz. 18:30). Jeżeli Wilkom udałoby się uzyskać awans do najcenniejszych klubowych rozgrywek w Europie, to zarobiłyby za sam start w nich 13,5 mln funtów. Każda wygrana w fazie grupowej wzbogaciłaby klubowe konto o dodatkowe 2,4 mln funtów.

- Naszą misją jest wygranie Premier League - powiedział dwa lata temu Laurie Dalrymple, były dyrektor zarządzający Wolverhampton. Tak wysokiego poziomu zespół z Molineaux Stadium jeszcze nie prezentuje, ale jest w stanie zrobić kolejny wielki krok w swojej historii. Liga Mistrzów wydaje się być w tym momencie naturalnym celem dla piłkarzy Espirito Santo.

Przeczytaj także:

Więcej o: