Kamil Grosicki po raz drugi z rzędu nie znalazł się w kadrze meczowej West Bromwich Albion, tym razem na mecz z Brentford (0:1). Trener Slaven Bilić przekonuje, że to efekt dużej rywalizacji w zespole. Jak zauważa "Birmingham Mail" WBA ma w tej chwili ponad pięciu piłkarzy, którzy mogą grać na podobnych pozycjach, co reprezentant Polski. Nie jest on jedyną ofiarą konkurencji, bo Conor Townsend również nie łapie się do kadry meczowej.
- To efekt selekcji. Rozmawiałem z nim. Będzie grał. W pierwszych kilku meczach nie grał, ale będzie grał. Stracił miejsce ze względu na to, że mamy Grady'ego Dianganę, Matheusa Pereirę, Calluma Robinsona czy Kyle'a Edwardsa - tłumaczy Slaven Bilić, zwracając uwagę na to, że miejsca nie ma również dla wspomnianego Townsenda, Chrisa Brunta, Garetha Barry'ego czy Lee Peltiera.
Grosicki w poniedziałek wrzucił post na Instagrama, w którym pisze o konieczności ciężkiej pracy i zachowania koncentracji w końcówce sezonu.
WBA walczy o awans do Premier League. Na siedem kolejek przed końcem sezonu zajmuje drugie miejsce z 71 pkt - ma trzy oczka straty do Leeds United i pięć przewagi nad trzecim Brentford. Dwa pierwsze miejsca dają bezpośredni awans do Premier League, ekipy z miejsc 3-6 zagrają w barażach. Nadzieją na występy Grosickiego jest fakt, że w lipcu w ciągu 22 dni WBA rozegra aż siedem spotkań.
Jak do tej pory Grosicki rozegrał siedem spotkań w WBA, choć na boisku spędził zaledwie 137 minut. W tym czasie zaliczył jedną asystę. Licząc wszystkie jego występy w tym sezonie (wcześniej grał w Hull City) rozegrał 37 meczów, w których strzelił osiem goli i zaliczył pięć asyst.