Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Euforia kibiców Liverpoolu może mieć tragiczne skutki. Druga "bomba biologiczna"?

W ciągu zaledwie 30 minut od zakończenia meczu Chelsea z Manchesterem City (2:1) dającego Liverpoolowi mistrzostwo Anglii pod Anfield pojawiło się ponad 2000 fanów. Kibice przyszli świętować sukces ulubionego zespołu, zapominając przy tym o zasadach związanych z pandemią koronawirusa.

W czwartek wieczorem Chelsea pokonała na własnym boisku Manchester City (2:1). Tym samym drużyna Franka Lamparda zapewniła mistrzostwo Anglii Liverpoolowi, którego przewaga w tabeli nad drugim Manchesterem wynosi aż 23 pkt.

Zobacz wideo "Łukasz Fabiański nie miał nic do powiedzenia. Potworny bałagan" [SEKCJA PIŁKARSKA #52]

Dwa tysiące fanów pod stadionem Liverpoolu

- Liczba infekcji zmalała dzięki wspólnym wysiłkom, ale to nie znaczy, że problem został rozwiązany. Jeśli nie będziemy przestrzegać zasad dystansu społecznego, to ta liczba znowu się zwiększy. To normalne, że ludzie będą chcieć korzystać ze słońca, ale musimy to robić w sposób, który będzie bezpieczny dla wszystkich - powiedział zaledwie kilka godzin przed meczem profesor Chris Whitty, główny doradca medyczny brytyjskiego rządu.

Mimo to zaledwie 30 minut po zakończeniu spotkania Chelsea pod stadionem Liverpoolu zgromadziło się ponad 2000 fanów. Wszyscy przyszli pod Anfield, by uczcić pierwsze od 30 lat mistrzostwo kraju. Co ciekawe, na tak duże zgromadzenie, które w czasach pandemii koronawirusa jest zagrożeniem, w żaden sposób nie zareagowały odpowiednie służby. Policja zamknęła jedynie drogi prowadzące do Anfield, doradzając kierowcom unikanie okolic stadionu.

Fani śpiewali, przytulali się, tańczyli i wspólnie odśpiewali hymn Liverpoolu, piosenkę "You'll Never Walk Alone".

Kibice złamali zasady

Niestety, radość i zabawa może przynieść za sobą tragiczne skutki. Jak przyznał zastępca naczelnika policji w Liverpoolu, Rob Carden, odpowiednio zachowali się tylko ci, którzy świętowali w domach. Reszta, która przyszła pod stadion, naraziła nie tylko siebie, ale również innych. Tak duże skupisko osób w jednym miejscu w czasie wciąż panującej pandemii koronawirusa to bowiem ogromne ryzyko. Szczególnie w Wielkiej Brytanii, gdzie łącznie koronawirusem do tej pory zaraziło się ponad 300 tysięcy osób, a ponad 40 tysięcy zmarło.

Mecz Liverpoolu już raz przyczynił się do rozprzestrzenienia koronawirusa

To w Liverpoolu odbył się jeden z meczów uznanych za biologiczną bombę rozprzestrzeniającą koronawirusa. 11 marca, w dniu gdy Światowa Organizacja Zdrowia ogłaszała, że mamy już do czynienia z pandemią, Liverpool przy 52 tysiącach własnych kibiców i trzech tysiącach przyjezdnych z Madrytu próbował odrobić w Lidze Mistrzów straty z pierwszego meczu 1/8 finału z Atletico Madryt.

Nie odrobił, a w sprawie meczu toczyło się potem dochodzenie, czy powinien się w ogóle odbyć. Z późniejszych analiz specjalistów wynikało, że gdy ta bomba z opóźnionym zapłonem już wybuchła, razem z wyścigami końskimi Cheltenham Festival "odpowiadała" w pewnym momencie za 2-3 dodatkowe zgony dziennie ze względu na rozprzestrzenienie wirusa.

Przeczytaj także: