Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Złodzieje napadli na partnerkę piłkarza Premier League. "Byłam naga w łóżku. Kazali mi się nie ruszać"

Gang złodziei, który napadł w marcu 2018 roku na dom Demaraia Gray'a, gwiazdę Leicester, został skazany przez sąd łącznie na 85 lat więzienia. W czasie włamania w domu przebywała tylko jego partnerka z 6-tygodniowym dzieckiem, która została zastraszona bronią i maczetami.

Gdy złodzieje wdarli się do domu pomocnika Leicester, była w nim tylko 22-letnia Emma Hickman, która opiekowała się ich 6-tygodniowym dzieckiem. Jak sama przyznała, w momencie włamania była naga w łóżku. - Spałam, gdy ktoś wszedł do mojej sypialni. Nie miałam pojęcia, co się dzieje, dopóki nie zobaczyłam mężczyzny z nożem. Nie miałam na sobie żadnych ubrań i zostałam pod kołdrą - zeznała w sądzie. - Kazali mi się nie ruszać i zapytali "gdzie są pieniądze i biżuteria?". Dałam im do zrozumienia, że pieniądze były w szufladzie. Wszyscy mieli przy sobie broń. Jeden miał pomarańczową maczetę, która wyglądała jak miecz - dodała w trakcie rozprawy Hickman.

Zobacz wideo "Łukasz Fabiański nie miał nic do powiedzenia. Potworny bałagan" [SEKCJA PIŁKARSKA #52]

85 lat więzienia! Napad był szczegółowo zaplanowany

Złodzieje, którzy włamali się do domu Gray'a w marcu 2018 roku, zabrali łącznie ponad 24 tysiące funtów, biorąc pod uwagę skradzioną gotówkę i biżuterię. Podczas rozprawy oskarżeni odpowiadali także za serię włamań z bronią w roku w okresie od października 2018 do kwietnia 2019 roku. Zostali skazani łącznie na 85 lat więzienia.

Podczas procesu opisano także plan działania złodziei, w celu obrabowania domu piłkarza Leicester. - Napad na tę nieruchomość był celowo zaplanowany, ze względu na jej mieszkańców. Jeden z oskarżonych szukał w internecie informacji o jej mieszkańcach. Wierzył, że w tym obiekcie będą wartościowe przedmioty i w takie celował. Panna Hickman nie mogła być bardziej bezbronna we własnym domu - podkreślono.

Jak podkreślono w uzasadnieniu wyroku, gang stosował przemoc, która narastała wraz z kolejnymi napadami. Prokurator Michael Duck podkreślał, że złodzieje wybierali łatwe cele, takie jak małe sklepy i domy mieszkalne, dokąd przybywali w skradzionych autach, wykorzystywanych później do ucieczki z możliwie jak największą prędkością. - Przybywali poważnie uzbrojeni, z nożami na wierzchu, po czym robili wiele hałasu, chcąc przestraszyć tych, którzy napotykali podczas napadów.

Przeczytaj także: