Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Heung-min Son spełnił obowiązek i stał się "prawdziwym mężczyzną". "Kazał mówić do siebie bracie"

Trzy tygodnie trwało szkolenie militarne, które na wyspie Czedżu odbył Heung-min Son. Piłkarz Tottenhamu zakończył je z najlepszym wynikiem ze wszystkich 157 uczestników, wypełniając obowiązek względem ojczyzny i - według stereotypu obowiązującego w Korei Południowej - stając się "prawdziwym mężczyzną".

Był 1 września 2018 roku, kiedy Korea Południowa pokonała po dogrywce Japonię 2:1 w finale męskiego turnieju piłkarskiego igrzysk azjatyckich. Gole Lee-Seung Woo i Hwang Hee-Chana dały Koreańczykom złote medale, a ich kapitanowi - Heung-min Sonowi - także prawo do uniknięcia blisko dwuletniej służby wojskowej. 

Zobacz wideo Tottenham - Middlesbrough 2:1. Wszystkie gole [ELEVEN SPORTS]

Gwiazdor Tottenhamu na igrzyska pojechał, mimo że nie miał takiego obowiązku. Son był jednym z trzech starszych piłkarzy, którzy wspomogli występującą na turnieju reprezentację do lat 23. Chociaż Son podkreślał, że zrobił to z poczucia obowiązku i chęci reprezentowania kraju, to złoto igrzysk azjatyckich było dla niego ostatnią szansą na uchylenie się od obowiązkowego poboru, który złamałby jego karierę. 

Dzięki zwycięstwu w turnieju państwo zamieniło zawodnikowi służbę wojskową na trzytygodniowe szkolenia militarne. Szkolenia, które pomocnik Tottenhamu ukończył w piątek w ojczyźnie.

Obowiązkowa służba i kombinacje

Obowiązek powszechnej służby wojskowej został wprowadzony w Korei Południowej w 1949 roku. Wszyscy zdrowi mężczyźni w wieku do 28 lat muszą ją odbyć przez co najmniej 21 miesięcy. Co roku do wojska trafia około 230 tys. mężczyzn. Jedynym czynnikiem mogącym zwolnić obywatela od służby jest niepełnosprawność fizyczna lub psychiczna. W kraju uważa się, że tylko odbycie służby zmienia chłopców w prawdziwych mężczyzn.

Dlatego Korea Południowa nie przewiduje wyjątków dla swoich gwiazd. W przypadku sportowców możliwa jest jednak zamiana służby na trzytygodniowe szkolenie militarne, z czego skorzystał Son. By mieć taką możliwość, trzeba mieć jednak wybitne osiągnięcia. Za takie uznaje się medale igrzysk olimpijskich i azjatyckich lub tytuł mistrza świata. Wyjątkiem była piłkarska reprezentacja, która w 2002 roku zajęła czwarte miejsce na mistrzostwach świata. Cztery lata temu, dzięki medalowi z IO w Londynie, z takiego samego przywileju jak Son skorzystał były gracz Newcastle i Swansea - Ki Sung-yueng.

O podobne traktowanie upominają się inne koreańskie gwiazdy. Dwuletniej służby nie uniknął m.in. Kim Doh Woo, czyli zawodnik cieszącego się w Korei Południowej ogromną popularnością esportu. "Classic", który sponsorowany jest przez potężne marki takie jak Intel czy Samsung, dzięki grze w Starcrafta zarobił już blisko 500 tys. dolarów. Kim Doh Woo do wojska jednak trafił, tak samo jak wiele gwiazd K-popu, czyli wywodzącego się z Korei Południowej rodzaju muzyki rozrywkowej.

Pod koniec zeszłego roku Koreańczycy debatowali na temat obowiązkowej służby dla członków grupy BTS. W 2019 roku azjatycki boysband został pierwszym po The Beatles zespołem, który umieścił na szczycie amerykańskiej listy przebojów trzy płyty w ciągu niespełna roku. Członkowie innego boysbandu, by uniknąć wcielenia do wojska, obżerali się pizzą i hamburgerami. Wszystko po to, by przybrać na wadze i oblać test fizyczny. Ci, którzy go nie zaliczą, są albo zwalniani z wojskowego obowiązku, albo kierowani na alternatywną służbę cywilną. Sprawę nagłośniły jednak koreańskie media, a muzycy zostali okrzyknięci zdrajcami i poza wojskiem zainteresowała się nimi też prokuratura.

Więzienie i status zdrajcy za unikanie służby

Unikanie poboru jest bowiem w Korei Południowej surowo karane. Za odmowę służby grozi nawet do trzech lat pozbawienia wolności. I nie są to czcze groźby. W 2018 roku Amnesty International szacowało, że z tego powodu za kratami przebywało około 218 osób. To więcej niż łącznie w reszcie świata z podobnego paragrafu!

Chociaż blisko dwa lata temu Trybunał Konstytucyjny uznał, że Koreańczycy, którzy odmawiają obowiązkowej służby wojskowej, muszą mieć możliwość odbycia jej w inny sposób, to nie zniósł konstytucyjnego prawa do kary więzienia. Warto dodać, że pozbawienie wolności często nie jest jedyną sankcją. W maju 2018 roku władze w mieście Daegu nakazały zamknięcie restauracji mężczyzny, który odmówił służby, powołując się na swoje sumienie.

Ci, którzy próbują migać się od wojska, w Korei Południowej uznawani są niemal za wrogów ojczyzny. Były zawodnik Arsenalu - Park Chu-Young - by uniknąć służby, w 2012 roku wystąpił o wizę pobytową w Monako. Zawodnik został za to nie tylko potężnie skrytykowany, ale też wyrzucony z reprezentacji narodowej. Chociaż ostatecznie piłkarz wyraził skruchę, przeprosił i zagrał na IO w Londynie, to w kraju dobrej reputacji nie odzyskał. 

Znacznie gorzej unikanie wojska skończyło się dla koreańskiego aktora i piosenkarza - Yoo Seung-juna. W 2002 roku, na kilka miesięcy przed poborem, został on naturalizowanym obywatelem USA. Steve Yoo, bo tak się dziś nazywa Yoo Seung-jun, został deportowany z Korei Południowej, do której dożywotnio zakazano mu wjazdu.

"Strzelaj z karabinu, wdychaj gaz, tarzaj i czołgaj się po ziemi"

Nic więc dziwnego, że Son nie migał się od spełnienia obowiązku względem państwa. Złoto wywalczone na igrzyskach azjatyckich pozwoliło mu nie tylko na zamianę służby na szkolenie, ale też na wybranie dogodnego terminu odbycia go. Gwiazdor Tottenhamu zdecydował się na nie teraz, w przerwie rozgrywek spowodowanej pandemią koronawirusa, mimo że dopiero co doszedł do pełni zdrowia po operacji złamanej w lutym ręki. 

Son poleciał do Korei z rodzicami pod koniec marca. Wtedy też zaczął dwutygodniową, obowiązkową kwarantannę przed szkoleniem. Szkoleniem, które zaczął 20 kwietnia w 9. Brygadzie Morskiej, do której często trafiają ludzie sportu czy sztuki. Znajduje się ona wulkanicznej wyspie Czedżu, na południowy zachód od wybrzeża Korei Południowej. Mimo że z powodu pandemii koronawirusa kibice i dziennikarze mieli zakaz witania Sona, to na miejscu czekało na niego około 100 osób.

Choć było to tylko szkolenie, to gracza Tottenhamu nie ominęło kilka twardych, wojskowych zwyczajów. Przed wstąpieniem do jednostki Son musiał ogolić głowę, na miejscu spał w 15-osobowym pokoju, a nawet do toalety nie mógł chodzić samemu. 

Szkolenie polegało na ćwiczeniach mentalnych i bojowych. Pierwszy tydzień poświęcony był ćwiczeniom mentalnym, drugi uczył podstaw poruszania się z bronią samemu, jak i w grupie, a trzeci koncentrował się głównie na marszach. Najdłuższy z nich miał 30 kilometrów, a Son zaopatrzony był dodatkowo w 25-kilogramowy plecak oraz o 15 kilogramów lżejszą broń.

W trakcie szkolenia Koreańczyk nie tylko uczył się posługiwać bronią, ale zaliczył też podstawy szermierki na bagnety, gaszenia pożarów czy udzielania pierwszej pomocy. Zawodnik był też poddawany działaniu gazu łzawiącego bez maski, by sprawdzić jego wytrzymałość i odporność.

"Gdy jesteś w wojsku, powinieneś być w stanie strzelać z karabinu, wdychać gaz i brać udział w bitwie, tarzając i czołgając się po ziemi" - te słowa przedstawiciela 9. Brygady Morskiej cytował "The Times".

AP

Kazał mówić do siebie "bracie"

W piątek media obiegła wiadomość, że Son ukończył szkolenie z najlepszym wynikiem wśród wszystkich 157 uczestników. Gwiazdor Tottenhamu został żołnierzem numer 139 i w piątek, ubrany w mundur, jako jeden z pięciu uczestników szkolenia odebrał specjalne wyróżnienie. Z powodu pandemii koronawirusa ceremonia była zamknięta dla publiczności, ale zdjęcia zawodnika pojawiły się na jego profilach w mediach społecznościowych.

Jak podają koreańskie media, zawodnikowi Tottenhamu najlepiej wychodziło strzelanie z karabinu. Son był w nim bezbłędny. Chociaż współuczestnicy szkolenia mieli zakaz wypowiadania się na temat piłkarza, to "Korea Herald", powołując się na jednego z nich, twierdzi, że Son wykazywał się cechami przywódczymi w czasie marszu i doskonałymi umiejętnościami w posługiwaniu się bronią.

W tej samej gazecie jeden z oficerów przyznał, że piłkarz sumiennie przykładał się do każdego zadania. - Wszystkie dyscypliny były oceniane uczciwie i rygorystycznie, a wszyscy oficerowie powiedzieli, że Son sumiennie podchodził do każdego zadania - powiedział.

Co ciekawe, w trakcie odbywania szkolenia, Son rozdawał autografy, demonstrował kolegom swoje umiejętności piłkarskie, a także wziął udział w wewnętrznej gierce. "Korea Herald" informuje, że każdemu z uczestników szkolenia nadawany był pseudonim. Według gazety Son miał prosić, by współuczestnicy mówili do niego "bracie".

AP

Teraz Son wróci do Londynu, gdzie znów będzie musiał przejść obowiązkową, dwutygodniową kwarantannę. Powrót na Wyspy nie oznacza jednak, że piłkarz w całości wypełnił obowiązek względem ojczyzny. W ciągu najbliższych 34 miesięcy musi jeszcze odbyć 544 godzin prac społecznych. To jednak w żaden sposób nie zaszkodzi jego piłkarskiej karierze i nie naruszy niemal półboskiego statusu, jakim cieszy się w Korei Południowej. Statusu, który po odbyciu szkolenia i oddaniu ojczyźnie, stał się jeszcze mocniejszy.

Pobierz aplikację Sport.pl LIVE na Androida i na iOS-

Sport.pl LiveSport.pl Live .



Więcej o:
Komentarze (49)
Heung-min Son spełnił obowiązek i stał się "prawdziwym mężczyzną". "Kazał mówić do siebie bracie"
Zaloguj się
  • uoft

    Oceniono 14 razy 10

    Wojsko ten najgorszy wytwór życia stadnego, napawa mnie wstrętem; (…) owa plaga cywilizowanego świata powinna być czym prędzej zniesiona. Bohaterstwo na rozkaz, bezsensowna przemoc i cała ta obmierzła paplanina, którą nazywa się patriotyzmem – jakże serdecznie tego wszystkiego nienawidzę!
    Albert Einstein

  • dukeofmar

    Oceniono 7 razy 5

    Widzę w komentarzach ignorancję w kwestii położenia militarnego Republiki Korei - to państwo żyje na wulkanie, w każdej chwili wojska rodaków z północy mogą zająć kraj, albo zaatakować bronią rakietową (możliwe, że mają ładunki atomowe) w imię zjednoczenia Korei - co jest oficjalną doktryną państwową szalonych Kimów.

  • karolhenryk

    Oceniono 3 razy 3

    Starszy brat to po koreańsku hyeong (형). Prawdopodobnie ksywka pochodzi od przekręconego pierwszego członu imienia - heung (흥).

  • lemimi

    Oceniono 3 razy 3

    Pewnie powołają go do CWKS Legia Warszawa

  • doomsday

    Oceniono 5 razy 3

    Pracowałem co najmniej kilkanaście lat i to w służbie mundurowej z Azjatami różnych narodowości, byli to przeważnie Chińczycy z Azji, ale też trafił się jeden z Argentyny.
    Są pracowici, ale nie do przesady. Kobiety szanują mężów i nie ma mowy o zdradzie. Nie flirtują również z białym nigdy, nawet jako panienki. Po prostu szanują się. Przeciętna Polka lub Ukrainka dzwoni po kolegę, jak tylko mąż wyjedzie na delegację, nawet na dwa dni. U Azjatek takie zachowanie się nie zdarzy. Wkurzali mnie tym, że chorzy przychodzili do pracy. Nigdy nie brali chorobowego. Potem szef robił statystykę i dawał im medale. Wtedy czułem się głupio, bo w tej statystyce zawsze byłem pod żółtkami. Ale poza tym fantastyczni koledzy w pracy i poza pracą. Część z nich miała poza sobą służbę w wojsku.

  • fruchtzwerg

    Oceniono 3 razy 1

    wszystko zalezy od tego, w jakim kraju sie mieszka. Jako mieszkaniec Korei Poludniowej, albo Izraela, nie robilbym zadnych unikow. Za to z PRL ucieklem w roku 1987, zeby uniknac sluzby wojskowej.. tylko po to zeby potem sluzyc 4 lata w US Army.

  • xzyzzy

    Oceniono 3 razy 1

    w czasie wojny ci goście też nie będą narażać d...y, bedą kuglować na tyłach ku uciesze armatniego mięsa. w czasie II wojny byli tacy sportkomisarze, co teraz pomniki mają. bo umieli ganiać balona, więc walczyć nie mogli.

  • xzyzzy

    Oceniono 3 razy 1

    umieje ganiać balona, więc jest ponad wszystko. jak wszędzie, gdzie większość to ciemny lud.

  • cezar85

    Oceniono 1 raz 1

    Teraz Son wróci do Londynu, gdzie znów będzie musiał przejść obowiązkową, dwutygodniową kwarantannę

    obowiązkową gdzie, gamonie, bo z pewnością nie na wyspach

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX