Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liverpool złapał zadyszkę czy to początek większego kryzysu? Gary Lineker kpi: Klopp do zwolnienia?

Marzenia o zakończeniu przez Liverpool ligowego sezonu bez ani jednej porażki prysły niczym mydlana bańka w ubiegłą sobotę po kompromitującym meczu z Watfordem (0:3). Z kolei we wtorek zespół Juergena Kloppa potknął się po raz kolejny, odpadając z Chelsea (0:2) z rozgrywek Pucharu Anglii już na etapie 1/8 finału. Drużynę z Anfield dotknął kryzys. Niemiecki szkoleniowiec musi szybko znaleźć sposób, aby przywrócić zespół na ścieżkę zwycięstw. Już 11 marca czeka go rewanżowy mecz z Atletico Madryt w 1/8 finału Ligi Mistrzów.

Ostatnie tygodnie są dla fanów Liverpoolu bardzo bolesne. Aż trzy porażki do zera w czterech ostatnich meczach sprawiły, że sielanka w angielskim zespole dobiegła końca. Watford broniący się przed spadkiem z Premier League dość niespodziewanie okazał się pogromcą ekipy The Reds. Okazałe 3:0 na Vicarage Road przerwało fenomenalną serię 44 meczów z rzędu bez porażki Liverpoolu w lidze (pierwsza przegrana od stycznia 2019 roku). Co więcej, ostatnia przegrana różnicą większa niż jednego gola przydarzyła się ekipie Juergena Kloppa w październiku 2017 w meczu z Tottenhamem (1:4).

Zobacz wideo Juergen Klopp zmienił zdanie. Miliony euro na transfery Liverpoolu

Lineker kpi z niemieckiego szkoleniowca i Liverpoolu

We wtorkowy wieczór gracze Juergena Kloppa po raz kolejny przeżyli spore rozczarowanie. Zostali wyeliminowani przez Chelsea (0:2) w V rundzie Pucharu Anglii. Po meczu wynik skomentował Gary Lineker, publikując na Twitterze prowokacyjny wpis.

- Trzy porażki w czterech ostatnich meczach. Juergen Klopp do zwolnienia? – napisał były reprezentant Anglii.

W dotychczas sprawnie działającej maszynie Kloppa nagle coś się zacięło. Niektóre jej tryby przestały funkcjonować na wysokich obrotach. Wymagają one ponownego wyczyszczenia i naoliwienia. Jakie są zatem powody nagłej zapaści Liverpoolu i czy możemy już mówić o kryzysie, czy tylko lekkiej zadyszce?

W przegranych spotkaniach z Watfordem i Chelsea gra Liverpoolu szwankowała w każdej formacji, poczynając od bramkarza, przez obrońców i linię pomocy, a kończąc na ofensywie.

Kuriozalne błędy z Watfordem

Najlepsza defensywa ligi (tylko 20 straconych goli) popełniała z ekipą Nigela Pearsona niewytłumaczalne błędy w kryciu. Piłkarze byli bardzo mocno rozkojarzeni, brakowało im pewności siebie w interwencjach. Nie dość, że byli oni zawsze mocno spóźnieni, to również nie nadążali za dynamicznym akcjami rywali oraz notowali mnóstwo strat. Dejan Lovren, Virgil Van Dijk i Trent-Alexander Arnold (fatalne podanie prosto pod nogi przeciwnika) byli winni utraty wszystkich goli z Watfordem.

Jerzy Dudek, były bramkarz Liverpoolu, uważa, że zespołowi był potrzebny zimny prysznic w postaci ligowej porażki z zespołem Nigela Pearsona. "Z jego drużyny zdjęta została ogromna presja. W obecnej sytuacji w tabeli Premier League Niemiec będzie mógł bez większego stresu pozwolić sobie na odpuszczanie niektórych spotkań, co do tej pory było niedopuszczalne. Sen o sezonie bez porażki był z jednej strony motywacją, ale i przekleństwem Liverpoolu" – napisał Dudek w felietonie dla „Przeglądu Sportowego”.

„Fabinho jest osłem”, a „Origiego czas pożegnać”

W starciu z Chelsea sytuacja się powtórzyła. W 13. minucie defensywny pomocnik Fabinho, najpierw w fatalny sposób stracił piłkę przed własnym polem karnym i wykorzystał to Willian, który mocnym strzałem w środek bramki po błędzie Adriana dał gospodarzom prowadzenie. W drugiej części gry Ross Barkley popisał się fantastycznym rajdem i idealnym uderzeniem w prawy róg bramki Liverpoolu podwyższył na 2:0. Było to możliwe po kolejnej prostej stracie piłki przez Liverpool na własnej połowie.

Lawina krytyki po odpadnięciu z Chelsea spadła zwłaszcza na dwóch piłkarzy Liverpoolu: Fabinho i Divocka Origiego. Pierwszy z wymienionych zagrał koszmarny mecz. Popełnił dwie proste straty, po których gracze Chelsea strzelili później bramki. Tylko raz przechwycił piłkę, notując dwa faule i oglądając żółtą kartkę. W popularnym serwisie statystycznym Whoscored dostał notę 5,49 - najgorszą ze wszystkich piłkarzy.

Kibice Liverpoolu w mediach społecznościowych pastwili się nad formą Brazylijczyka w spotkaniu V rundy Pucharu Anglii.  „Fabinho grał na zwolnionych obrotach”, „Jest osłem, daje się w tak łatwy sposób ogrywać”, "Wydaje się być zagubiony. Milner jest potrzebny natychmiast do pomocy" – to tylko niektóre z komentarzy, zamieszczone na Twitterze.

Drugim kozłem ofiarnym został Origi, który w ataku zastąpił Mohameda Salaha. Belg zanotował tylko jeden drybling, miał aż 11 strat piłki, a celność jego podań wyniosła zaledwie 63 proc. (wg Sofascore). „Kocham Origiego, ale jest strasznym piłkarzem”,  „Dzięki za cudowne wspomnienia Origi, ale to już czas na pożegnanie się z klubem”, „Nie jest wystarczający dobry na tę drużynę” – krytykują fani Liverpoolu na Twitterze.

Kluczowy powód słabszej formy Liverpoolu

Phil Thompson, były obrońca The Reds, w rozmowie z telewizją „Sky Sports” wskazał główną przyczynę kryzysu Liverpoolu w ostatnich tygodniach.

– Dwa ostatnie mecze pokazały nam, jak ważny dla zespołu jest Jordan Henderson. Nie chodzi tylko o to, co on daje zespołowi w linii pomocy, ale również o to, czego wymaga od innych w trakcie meczu. To jest prawdziwy lider na boisku - stwierdził Thompson.

Henderson doznał urazu ścięgna podkolanowego w 1/8 finału Ligi Mistrzów z Atletico i jego występ w rewanżu stoi pod znakiem zapytania. Od czasu, gdy mózg środka pola The Reds jest kontuzjowany, to zespół z Anfield przegrał aż dwa z trzech ostatnich meczów. Jak ważnym piłkarzem dla Liverpoolu jest Henderson, może świadczyć statystyka mówiąca o tym, że angielski zespół w dwóch ostatnich meczach bez niego stracił aż pięć goli, czyli tyle samo, co w poprzednich trzynastu z Anglikiem na boisku!

Alan Shearer, były znakomity angielski napastnik, postawił dość odważną tezę w programie „Match of the Day”, że to właśnie do Hendersona powinna trafić nagroda dla najlepszego piłkarza Premier League całego sezonu.

Juergen Klopp tuż po kontuzji kluczowej postaci swojego zespołu, postanowił skomentować ten fakt. - Mogło być gorzej z Hendo. Jak wszyscy wiemy, to była sprawa ścięgna podkolanowego. Słyszeliśmy o różnych kontuzjach ścięgien w Premier League, które wydłużały przerwę - na przykład Harry'ego Kane'a - ale w tym przypadku nie jest tak źle. Uważam, że nie będzie go z nami przez trzy tygodnie, co nie jest fajne. Ale myślę, że mamy jednak spore szczęście – powiedział Klopp kilkanaście dni temu.

Pretensje Kloppa do niedoświadczonego obrońcy

Niemiecki trener Liverpoolu w meczu z Chelsea dokonał aż siedem zmian w wyjściowym składzie w porównaniu z Watfordem. Klopp był zirytowany postawą młodego prawego obrońcy, Neco Williamsa, który na boisku nie okazał wystarczającego wsparcia dla nowego nabytku, Takumiego Minamino, sprowadzonego w zimowym okienku transferowym z RB Salzburg za 7,25 mln funtów. Japończyk w 1/8 finału Pucharu Anglii dostał szansę w pierwszej jedenastce, będąc ustawionym jako fałszywa „dziewiątka” i mając po bokach Sadio Mane i Divocka Origiego.

– Takumi rozgrywał naprawdę bardzo dobry mecz. Moglibyśmy korzystać z niego znacznie częściej. Gdyby Neco Williams zobaczył raz albo dwa kompletnie niekrytego Minamino na skraju pola karnego, to by pomogło – powiedział Klopp, cytowany przez portal metro.co.uk.

Po czym dodał: – Przegrana 0:2 nie jest dobra, ale w tym przypadku łatwo to wytłumaczyć. Popełniliśmy dwa karygodne błędy. Jednak występ z Chelsea był zupełnie inny niż z Watfordem. Nie było tak źle, jak w sobotę. Po prostu nie byliśmy wystarczająco dobrzy w decydujących momentach i musimy to zaakceptować.

Czas na kluczowy mecz

Szansą na rehabilitację dla Liverpoolu będą: sobotni mecz ligowy z Bournemouth oraz wtorkowy z Atletico Madryt w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Dadzą one odpowiedź na pytanie, czy zespół Kloppa, który jest pewny mistrzostwa Anglii (ma aż 22 punkty przewagi nad Manchesterem City) jest w głębokim kryzysie, czy też może jest to tylko chwilowa zadyszka.

"Rewanż na Anfield Road to najważniejszy mecz w sezonie Liverpoolu. Odpadnięcie z Champions League byłoby powodem do dużego rozczarowania, tym bardziej że wszyscy liczyli na powtórzenie wyczynu Realu i obronę trofeum. Klopp ma szczęście, że do rewanżu zostało jeszcze półtora tygodnia. Dziewięć dni szkoleniowiec musi poświęcić na odbudowanie drużyny, która wpadła w kryzys" - dodał Dudek na łamach „PS”.