Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Złe piłki, sędziowie, rywale... Jose Mourinho próbuje przykryć problemy i słabszą grę Tottenhamu

Błędy w obronie i coraz liczniejsze kontuzje sprawiają, że Tottenham pod wodzą Jose Mourinho nie gra już tak dobrze jak na początku jego kadencji. Portugalczyk, w swoim stylu, już próbuje skupić uwagę na sobie, przykrywając słabszą grę zespołu.

Cztery zwycięstwa w pierwszych pięciu meczach odniósł Jose Mourinho w roli trenera Tottenhamu. Portugalczyk, który w połowie listopada zastąpił Mauricio Pochettino, szybko tchnął nowego ducha w rozbitą drużynę, odrabiając straty do miejsca gwarantującego udział w przyszłorocznej Lidze Mistrzów.

Zobacz wideo

Ostatnie tygodnie tak dobre dla Tottenhamu już jednak nie były. Drużyna Mourinho wygrała raptem raz w pięciu ostatnich meczach, a na domiar złego straciła też kapitana i najlepszego strzelca - Harry'ego Kane'a. Reprezentant Anglii do treningów wróci dopiero w kwietniu, co bez wątpienia utrudni Mourinho misję wprowadzenia Tottenhamu do Ligi Mistrzów.

W sobotę drużyna Portugalczyka zagra u siebie z niepokonanym od ponad roku w lidze Liverpoolem. Początek meczu o godzinie 18:30.

Defensywa do uszczelnienia

Porażki z Chelsea (0:2) i Southampton (0:1) oraz remisy z Norwich (2:2) i Middlesbrough (1:1) w Pucharze Anglii sprawiły, że pierwsze, pozytywne wrażenie Tottenhamu pod wodzą Mourinho szybko uleciało. W ostatnich trzech tygodniach londyńczycy wygrali tylko raz, w Premier League, gdy wymęczyli u siebie zwycięstwo z Brighton (2:1). Wymęczyli, bo do przerwy przegrywali, a trzy punkty zapewnił im błąd rywali w obronie oraz indywidualny popis Dele Allego.

Brytyjskie media, jak i sam Mourinho, przede wszystkim zwracają uwagę na problemy Tottenhamu w defensywie. W dziewięciu ligowych meczach pod wodzą Portugalczyka londyńczycy stracili aż 13 goli. Do tego należy dołożyć też pięć bramek straconych w dwóch spotkaniach Ligi Mistrzów i jedną w Pucharze Anglii. 

To zaskakujące, bo drużyny Mourinho zawsze słynęły przecież z doskonałej organizacji i gry w obronie. - Z czterech meczów wyjazdowych wygraliśmy dwa. Jeden zremisowaliśmy i jeden wygraliśmy. Czy jest lepiej niż było? Tak. Czy jest perfekcyjnie? Nie. Naszym głównym problemem jest sposób, w jaki gramy i tracimy gole - grzmiał Portugalczyk po meczu z Norwich.

- Spójrzcie na mecz na Old Trafford. Graliśmy nieźle przeciwko Manchesterowi United i nagle popełniliśmy błąd, który nie miał prawa nam się przydarzyć. Udało nam się wyrównać, na przerwę zeszliśmy z remisem. W drugiej połowie znów popełniliśmy jednak kuriozalny błąd i przegraliśmy.

- Kreujemy sporo sytuacji, jednak tracimy za dużo goli. Musimy to poprawić, liczba błędów jakie popełniamy jest frustrująca. Gdybym był jednym z moich ofensywnych piłkarzy, czułbym się fatalnie, że w tyłach wyglądamy nieporównywalnie gorzej i nie potrafimy przez to wygrywać większej liczby meczów - dodał.

Na jednej z konferencji prasowych Mourinho zapowiedział nawet, że jeśli jego drużyna nie przestanie popełniać błędów, będzie zmuszony do zmiany taktyki. Niewykluczone, że nastąpi to już w sobotnim meczu przeciwko Liverpoolowi, który może pochwalić się drugą najskuteczniejszą ofensywą w Premier League.

- Może i Mourinho mógłby zmienić styl gry drużyny na bardziej defensywny, bo też ostatnie mecze pokazywały, że Tottenham nie czuje się świetnie w rozegraniu. Pomimo mocnego składu mieli problem z grającym ligę niżej Middlesbrough w Pucharze Anglii. Zwłaszcza przy bardziej bezpośrednim stylu gry narzuconym przez Portugalczyka i przy braku napastnika nastawienie się na kontry mogłoby również ustabilizować defensywę. A kwestia indywidualna to praca na treningach, której ostatnio mogło zabraknąć wobec wysokiej intensywności meczów - mówi Michał Zachodny z portalu "Łączy Nas Piłka" i współtwórca podcastu "Foot Truck United o angielskim futbolu.

Kontuzja Kane'a szansą dla Piątka?

Problemem Tottenhamu jest nie tylko gra w defensywie, ale też coraz większa liczba kontuzji. Dopiero w kwietniu do treningów wrócą Kane i Moussa Sissoko. Z większymi i mniejszymi problemami zdrowotnymi borykają się też Hugo Lloris, Ben Davies, Danny Rose i Tanguy Ndombele. Coraz mniejsze pole manewru przy wyborze podstawowej jedenastki również nie jest sprzymierzeńcem portugalskiego trenera.

Po niedzielnym meczu z Middlesbrough w Pucharze Anglii Mourinho narzekał na trudności związane z grą bez napastnika. Reakcja klubu była natychmiastowa, bo jeśli wierzyć brytyjskim i włoskim mediom, Tottenham zdecydował się pozyskać z Milanu Krzysztofa Piątka. Czy Polak byłaby w stanie zastąpić Kane'a, który w obecnym sezonie zdobył blisko 1/3 wszystkich bramek zespołu?

- Brak Kane'a to ogromny problem Tottenhamu, choć w poprzednich sezonach zdarzało się, że napastnik wypadał i zastępujący go Son nie spisywał się źle. Jednak w filozofii Mourinho zawsze było tak, że dziewiątka jest punktem odniesienia dla zespołu, zawodnikiem nie tylko kończącym akcje, ale i skupiającym na sobie uwagę rywali. Stąd transfer jakiegokolwiek napastnika zimą byłby logiczny, choć pewnie bardziej w formie wypożyczenia, bo przecież trudno sądzić, by po powrocie do zdrowia nagle Mourinho wystawiał dwóch zawodników o podobnym stylu gry - mówi Zachodny.

- Oczywiście, że równie istotna jest sytuacja finansowa Tottenhamu, że kupno napastnika zimą nie było w założeniach Daniela Levy'ego. Dlatego pomimo narastających plotek w angielskich mediach na dziś trudno uwierzyć, by do transferu Piątka doszło z dnia na dzień. Jeśli już, to znajdowanie najlepszej opcji dla wszystkich stron może trochę potrwać - dodaje.

Trener-idiota, zły VAR, za lekkie piłki

W brytyjskich mediach coraz trudniej doszukać się pozytywnych informacji i tekstów na temat Tottenhamu. Nic więc dziwnego, że Mourinho w swoim stylu zaczął skupiać uwagę na sobie. To Portugalczyk był "gwiazdą" konferencji prasowych po meczach z Southampton i Middlesbrough.

Po pierwszym ze spotkań Mourinho obraził trenera bramkarzy "Świętych" - Andrew Sparkesa - zwracając jednocześnie uwagę na "wytrenowanie" chłopców od podawania piłek i podważając słuszność systemu VAR.

- Dostałem żółtą kartkę od sędziego, ale uważam, że to było słuszne. Byłem niegrzeczny. Co prawda w stosunku do idioty, ale wciąż niegrzeczny - mówił Mourinho o starciu ze Sparkesem. - W meczu było wiele przerw. Chłopcy od podawania piłek znakomicie je wydłużali, wybijając nas z rytmu. Sędziowie? Cóż, dzisiaj nazwałbym ich sędziami wideo, gdyż ich decyzje podejmowane są na podstawie jakiegoś systemu. W takiej sytuacji zastanowiłbym się nad sensem ich obecności na boisku - dodawał.

W jeszcze inny sposób Portugalczyk odwracał uwagę od słabego wyniku przeciwko Middlesbrough. - Piłki, którymi rozgrywamy Puchar Anglii, bardziej nadają się na plażę. Są zdecydowanie za lekkie, co nie ułatwia gry zawodnikom - wypalił Mourinho przed kamerami BT Sports.

"Kryzys to za mocne określenie"

Portugalczyk na razie poprowadził Tottenham w 12 meczach. Sześć z nich wygrał, cztery przegrał, dwa zremisował. Jak ocenić jego dotychczasową pracę i czego możemy spodziewać się w najbliższej przyszłości?

- Nie sądzę, by Tottenham w obecnym kształcie był już wiernym odzwierciedleniem tego, co z zespołem chciał zrobić Mourinho. Z prostego powodu: w tym gorącym okresie od ostatniej przerwy na kadrę miał niewiele czasu na trening. Tylko raz Tottenham miał więcej niż cztery dni na przygotowanie się do meczu. To mogło mieć największy wpływ na zwłaszcza grę defensywy, która wcale nie została nagle naprawiona i odkąd Portugalczyk przejął zespół to ledwie raz udało się utrzymać czyste konto - mówi Zachodny.

I dodaje: Nie dziwi mnie, że w naprawianiu wyników Mourinho starał się trochę uprościć dotychczasowy styl, który nie przynosił wyników za Pochettino. Portugalczyk podpisał kontrakt na trzy lata, większych zmian będzie mógł dokonać dopiero w przerwie między sezonami. Jednak jego zapowiedzi, że wyciągnął wnioski z niepowodzeń w poprzednich klubach wszyscy przyjmują z dystansem, bo... trudno uwierzyć w Mourinho, który nagle miałby przejąć filozofię zbliżoną do tej Pepa Guardioli czy Juergena Kloppa.

Przed meczem z Liverpoolem Tottenham zajmuje szóste miejsce w Premier League z sześcioma punktami straty do Chelsea. To drużyna Franka Lamparda jest na razie na ostatniej pozycji dającej awans do przyszłorocznej Ligi Mistrzów.

Chociaż drużyna Mourinho nie zachwyca, a kadrowe problemy na pewno nie pomogą jej w osiągnięciu założonych celów, to Zachodny przekonuje: kryzys to zbyt mocne określenie obecnej sytuacji Tottenhamu. Zespół zajmuje całkiem wysoką pozycję w lidze i wcale nie jest pozbawiony szans w rywalizacji o Ligę Mistrzów.