Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Wielki pojedynek trenerów. Legenda i wschodząca gwiazda, których łączy Guardiola

Łączy ich Guardiola. Sam uczył się od Bielsy, by po latach być mentorem Artety. Cała trójka podobnie myśli o futbolu, ma zbliżoną wizję, ale każdy z nich jest na innym etapie. Tam, gdzie teraz jest Hiszpan, Bielsa był trzydzieści lat temu. I podobnie radził sobie z problemami.

Kiedy w 1990 roku został trenerem Newell’s Old Boys, miał 35 lat, niewielkie doświadczenie piłkarskie i jeszcze mniejsze trenerskie. Tego uczepili się krytykujący go eksperci i kibice, którzy powątpiewali czy poradzi sobie w szatni z rówieśnikami mającymi przerośnięte ego. Wchodził do zespołu z jasną wizją tego jak chce grać. Wiedział kogo spotka: prym wiodła starszyzna, która dwa lata wcześniej wygrywała Primera Division i dotarła do finału Copa Libertadores. Ale Bielsa wiedział, że część z nich już się wypaliła, więc chciał od początku wprowadzać młodych piłkarzy, z którymi pracował w akademii. I jak na najmłodszego trenera w lidze, który zaczyna od wymiany pokoleniowej, obsesyjnie podchodzi do swojej pracy, ustawia zawodników na boisku jak pionki na planszy, rewolucjonizuje ich sposób myślenia o futbolu, mieli zareagować doświadczeni zawodnicy? Obawy o bunt były całkiem zrozumiałe.

Dlaczego w Polsce tak trudno zbudować mocny klub piłkarski?

Zobacz wideo

Mikel Arteta jest w podobnej sytuacji jak Bielsa 30 lat temu

Arteta zaczyna samodzielną pracę będąc dwa lata starszy od Bielsy. Nie jest anonimowy, bo wszyscy kibice i piłkarze pamiętają go z boiska: z Mesutem Oezilem, Hectorem Bellerinem i Callumem Chambersem grał w jednej drużynie. Ale jako trener jest żółtodziobem. Historie o tym jak wytapetował cały salon taktycznymi rysunkami i jak wtrącał się w pracę sztabu Arsene’a Wengera, gdy jeszcze grał w piłkę, pokazują, że mamy do czynienia z podobnym typem do Bielsy, który w pracoholizmie osiągnął skrajny poziom, o czym sam doskonale wie. The Guardian pisze, że dokładnie tak samo, jak najbliższych rywali, analizuje siebie. I przeraził się już ponad dwadzieścia lat temu, gdy zadzwonił do żony, by spytać o kondycję córki, która walczyła z ciężką chorobą. Wiedział, że w tym kontekście porażki jego zespołu powinny wydawać się błahe. Wiedział, że powinien odpuścić i skupić się na rodzinie. Ale nie potrafił. Wciąż myślał o tym, że jego zespół wygrał tylko trzy z ostatnich dziewiętnastu meczów. I chociaż miał do siebie pretensje, dalej oglądał analizy wideo.

Paul Merson, legenda Arsenalu, też wytknął Artecie niewielkie doświadczenie. Brat Pierre’a-Emericka Aubameyanga napisał w mediach społecznościowych, że niczym nie różni się od tymczasowego trenera Freddiego Ljungberga, bo obaj są tak samo niedoświadczeni. Pisał to brat kapitana zespołu! Struktura wiekowa szatni Arsenalu jest podobna do tej Newell’s Old Boys z początku lat ’90. Doświadczeni trzydziestoletni i grupa młodych zdolnych. Wielki klub, zniecierpliwieni kibice.

Bielsa wykazał się sprytem i zdolnościami interpersonalnymi. Wiedział, że młodzi będą mu oddani bez względu na wszystko: wchodzili do pierwszej drużyny dzięki niemu, więc byli wdzięczni. Skupił się na Gerardzie "Tacie" Martino. Był najważniejszym pomocnikiem, przywódcą na boisku i poza nim, miał największy staż w drużynie, był najpopularniejszy wśród kibiców. Bielsa od pierwszego dnia pracował, żeby go zdobyć. Słuchał co mówiono w mediach i sam się obawiał buntu doświadczonych piłkarzy. Wiedział, że mając swojego zwolennika wśród rządzących szatnią, zyska bezpieczeństwo i będzie mógł pracować na maksa. Martino się nim zachwycił, a Bielsa realizował swój plan. Wprowadzał młodych piłkarzy, zmieniał grę starszych i zdobywał mistrzostwa Argentyny, wchodził do finału Copa Libertadores, wyznaczał taktyczne trendy. 

Arteta wydaje się działać podobnie. Pierwsze zadanie? Odzyskanie Mesuta Oezila. Pierwsza decyzja? Zostawienie opaski kapitana na ramieniu Aubameyanga, mimo protestów kibiców. Pierwsza konferencja? Oda do Granita Xhaki i przekonanie go, by został w zespole. Trzech liderów kadry przeciągniętych na swoją stronę w pierwszych tygodniach pracy. Młodzi - jak Saka, Maitland-Niles, Nelson, Willock czy Guendouzi - i tak będą go uwielbiać za to, że daje im grać. 

Idąc tropem wybierania słowa roku, słowem pierwszego miesiąca Artety w Arsenalu powinna być "energia". Odmieniania przez wszystkie przypadki, wracająca na każdej konferencji. "Chcę, by piłkarze dzielili się swoją energią z innymi na boisku"; "Chcę w klubie ludzi, którzy mają pasję i energię do pracy. Każdy, kto tego nie kupuje, ma negatywny wpływ na resztę" "To była właśnie ta energia, którą odczuwałem tutaj, będąc piłkarzem"; "Myślę, że energia jest wszystkim. W piłce nożnej, w sporcie, życiu w ogóle. Jeśli uda nam się ją wygenerować, da nam to siłę". Co ciekawe, David Luiz udzielający wywiadu po zwycięstwie nad Manchesterem United też mówił o dobrej energii w drużynie. A to najlepszy sygnał z możliwych. Guardiola uważa, że jeśli piłkarze zaczynają operować tymi samymi zwrotami co trener, to znaczy, że go słuchają i ciągną wózek w tę samą stronę. 

W rozumieniu Artety, energia to prawdopodobnie zdolność do poświęcania się dla zespołu, współpraca z kolegami, atmosfera w szatni. Zaczął wyzwalać tę energię u najstarszych piłkarzy, którym kibice przed jego przyjściem zarzucali zniechęcenie. I nagle, w meczu z United, ten ślamazarny i leniwy Oezil przebiegł najwięcej kilometrów ze wszystkich piłkarzy Arsenalu. W pierwszej czwórce byli jeszcze Aubameyang i Xhaka. 

Drugie pokolenie uczniów Bielsy

W poniedziałek spotkają się przy linii bocznej na Emirates Stadium. Marcelo Bielsa przyjedzie z Leeds, liderem Championship, żeby walczyć o awans do 1/16 Pucharu Anglii. Dla Artety będzie to czwarty mecz w trenerskim życiu. Przed spotkaniem obaj nie szczędzili sobie komplementów, jakby zupełnie nie wpłynęło na ich relację nagłe odwołanie wypożyczenia Eddiego Nketiah z Arsenalu do Leeds. Tam 20-letni napastnik grał regularnie, strzelił trzy gole w szesnastu meczach, ale po przyjściu Artety, klub ściągnął go z powrotem do Londynu. 

- Postrzegam Guardiolę jako najlepszego trenera na świecie. Wiem, że oddaje część obowiązków swoim współpracownikom, a rola Artety w jego sztabie była dosyć trudna. Wykonywał bardzo ważną pracę. Ale Arsenal nie wybrał go na swojego trenera tylko dlatego, że współpracował z Guardiolą. To tylko jeden z czynników, ma znacznie więcej zalet. Dopiero, gdy Arsenal zagra więcej spotkań, dowiemy się więcej o Artecie. W tych trzech spotkaniach mógł postarać się o lepsze wyniki, ale tylko tyle. Żeby faktycznie zmienić zespół od środka, należy rozpocząć proces, który trwa bardzo długo. Ale tak, potrafię wyobrazić sobie jego metody - mówił Marcelo Bielsa. Hiszpan w sztabie Guardioli odpowiadał za indywidualny rozwój zawodników. Miał za zadanie wyjaśnić każdemu, jak może poprawić swoją grę i co jeszcze może zrobić, żeby pomóc kolektywowi. 

- Bielsę wyróżnia to, jak potrafi zmusić swoje drużyny do walki, rywalizacji i biegania. Potrafi z nich wszystko wycisnąć. Nie poddają się w żadnym meczu. Wierzy w swoich piłkarzy i w to, czego od nich wymaga. Dlatego uważam, że jest jednym z najlepszych trenerów na świecie. Kiedy rozmawiałem z jego byłymi piłkarzami, wypowiadali się o nim tylko w pozytywny sposób. To niesamowite, że wszyscy przyznawali, że u niego stawali się lepszymi zawodnikami. Zaczynali lepiej rozumieć futbol - powiedział Arteta.

Nigdy ze sobą nie współpracowali, dopiero teraz Arteta spotka się z trenerem, pod którego dużym wpływem był przez ostatnie trzy lata. Jest przecież drugim pokoleniem trenerów wychowanych przez Bielsę. Nie bezpośrednio. Raczej w myśl zasady: uczeń mojego ucznia, jest moim uczniem.