Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Mesut Oezil w sytuacji "teraz albo nigdy". Do niedawna kryzysy Arsenalu miały jego twarz. Teraz wróci do składu i zbawi zespół?

Piłkarz, który kilka miesięcy temu miał być przyczyną słabej gry Arsenalu, teraz jawi się jako rozwiązanie. Bo im gorzej grali jego koledzy, tym tęsknota za Oezilem wzrastała. Gdy w środku tygodnia wreszcie wyszedł na boisko, zagrał tak, jak wszyscy marzyli: widowiskowo, z polotem i fantazją. Tylko czy za chwilę znów nie zniknie?

To sytuacja z gatunku: teraz albo nigdy. Mesut Oezil miał być odsunięty od składu „wspólną decyzją klubu i zespołu”, jak tłumaczył to Unai Emery. Ale w środku tygodnia dał mu szansę w Carabao Cup. A on wziął udział przy trzech z pięciu bramek Arsenalu, dając zespołowi wszystko, czego brakowało mu w tym sezonie: nieszablonowość, improwizację i szybkość w myśleniu. Po meczu jeden z kibiców wrzucił na YouTube zbitkę wszystkich jego akcji i zatytułował: „Emery, widziałeś to?”. Przy golu Maitlanda-Nilesa asystował tak, jak nie mógłby asystować nikt inny. Dlatego, gdy dziesięć minut później schodził z boiska, sześć tysięcy fanów Arsenalu obecnych na Anfield, wygwizdało decyzję Emery’ego. Kanonierzy odpadli po karnych, co nie poprawia jego notowań. Czy tonący Emery chwyci się Oezila?

Przekleństwem Oezila są gigantyczne zarobki - 350 tysięcy funtów tygodniowo

Jeśli wróżyć z pomeczowych wypowiedzi Hiszpana, to w sobotę powinien zagrać z Wolverhampton. Dlatego też został zmieniony w 65. minucie spotkania w Liverpoolu. – Chcieliśmy dać mu odpocząć, bo dotychczas nie występował regularnie – powiedział Emery po meczu. Ujął to dość eufemistycznie, bo Oezil od początku sezonu rozegrał 207 minut. Z boku, bez wchodzenia w szczegóły, wygląda to dziwnie: Arsenalowi wiedzie się kiepsko, zespołowi brakuje piłkarza, który stwarzałby sytuacje tercetowi Aubameyang – Lacazette – Pepe, a trener nie korzysta z zawodnika, który zarabia najwięcej w klubie i do tej roli, przynajmniej w teorii, pasuje jak ulał. Oczywiście, niewielu piłkarzy jest bardziej chimerycznych i podatnych na wahania formy, ale jednak – Arsene Wenger czasami na tej loterii wygrywał: w najlepszym sezonie – 6 goli i aż 19 asyst. W trochę gorszym – 8 goli i 10 asyst. Emery nawet nie kupuje głosu. I ma w tym pełne poparcie zarządu.

Czesław Michniewicz chce być selekcjonerem reprezentacji Polski:

Co ciekawe, Oezil przestał pojawiać się w kadrze po udzieleniu wywiadu serwisowi „The Athletic”, w którym zapewniał, że zamierza wypełnić kontrakt obowiązujący do 2021 roku. Tego nie chcą władze Arsenalu, bo Niemiec na początku 2018 roku wynegocjował aż 350 tys. funtów tygodniówki. To najwyższa pensja w klubie i jedna z najwyższych w Premier League. Niewspółmierna do wkładu w grę i wpływu na zespół. – Przed podpisaniem nowej umowy bardzo dokładnie o niej myślałem. Wiedziałem, że to jedna z najważniejszych decyzji w mojej karierze. Nie chciałem tutaj zostać tylko przez rok albo dwa lata, chciałem poświeć Arsenalowi swoją przyszłość i czułem, że klub chce tego samego – mówił dla „The Athletic”. – Uzgodniliśmy jedną strategię. Trzymamy się jej jako klub i zespół. Rozmawialiśmy ze sobą przed podjęciem tej decyzji. Wiem, że kibice chcieliby wiedzieć więcej, ale to nie moment, by to tłumaczyć – powiedział Emery, tłumacząc zostawianie Mesuta poza kadrą meczową. Gdy Oezil podpisywał nowy kontrakt, dyrektorem generalnym był Ivan Gazidis, a trenerem Arsene Wenger. Obaj byli mu przychylni, ale obu nie ma już w klubie. Niemcowi udało się wynegocjować tak dobre warunki, bo Arsenal był pod ścianą: nie grał w Lidze Mistrzów, #WengerOut przybierał na sile, a z klubu odszedł Alexis Sanchez. Kontrakt Oezila obowiązywał jeszcze tylko przez pół roku. Klub nie mógł sobie pozwolić na stratę kolejnej gwiazdy – tym bardziej za darmo. Władze dość już nasłuchały się o braku ambicji.

Angielscy dziennikarze sugerują, że Emery w porozumieniu z dyrektorem Raulem Sanllehim, odsuwając Oezila od gry, chciał zmusić go do odejścia. Ofert podobno nie brakowało: pytali Amerykanie, najlepsze zespoły z Turcji, latem dużo mówiło się o Interze. Ale żaden klub nie zaproponuje mu tak wysokich zarobków jak Arsenal. Dlatego Niemiec woli zostać w Londynie.

Dlaczego Mesut Oezil nie gra?

Powodów jest kilka: od typowo sportowego – braku miejsca na boisku dla archaicznej „dziesiątki”, przez ciągłe zamieszanie w życiu prywatnym, po wynikający poniekąd z tego brak koncentracji i zaangażowania.

Po kolei. Emery zaraz po przyjściu na Emirates, starał się wydobyć z Oezila jak najwięcej: wystawiał go na różnych pozycjach w różnych systemach i znalazł nawet taki, w którym mógł grać za plecami napastnika. Ale wtedy zespołowi nie szło. Z paroma wyjątkami – jak np. mecz z Leicester z poprzedniego sezonu, który okazał się recitalem Oezila. Tak było zresztą zawsze: dwa mecze zupełnie nijakie, jeden fantastyczny, jeden beznadziejny. Powtórz. Koniec był zawsze identyczny - przychodziły trudniejsze mecze, a on lądował na ławce rezerwowych. W końcu Emery zaczął na jego pozycji wystawiać Aarona Ramseya, który mógł zapewnić większą ruchliwość i lepszą grę w defensywie. Z czasem i dla niego zabrakło miejsca, bo Arsenal odszedł od gry z „dziesiątką”.

Główny zarzut jaki mają do Oezila kibice, trenerzy i władze to znikanie w kluczowych momentach. Przechodzenie obok najważniejszych meczów. Niemca świetnie scharakteryzował kiedyś Jorge Valdano: „to piłkarz, którego chcesz mieć w drużynie, gdy prowadzisz już 2:0. Wtedy jest najlepszy na świecie”. Gra wówczas w swoją grę: widzi więcej, rzadko traci piłkę, zwalnia wszystko dookoła, by jednym podaniem przyspieszyć grę i dobić rywala. Ale gdy trzeba walczyć, jego nie ma. To problem, który ma od początku kariery. Jose Mourinho skakał po szatni Realu Madryt delikatnie na palcach z rękami przy tułowiu. - Tak wyglądasz, gdy walczysz o piłkę – krzyczał. - Myślisz, że wystarczy, jak dwa razy dobrze podasz piłkę! Nie jesteś Zidanem, żeby zwolnić cię z gry w obronie! – grzmiał Portugalczyk, drażniąc jego ambicję porównaniem do największego idola. Po latach Oezil dziękował mu w swojej biografii za tamtą awanturę, twierdząc że sporo się z niej nauczył. W rzeczywistości, gdyby Emery miał inny temperament, skakałby po szatni tak, jak Mourinho.

- Poza tym, znika też bardziej dosłownie: kilka meczów w składzie, później kilka poza składem. Najczęściej przez kręgosłup, czasami przez kostki, rzadziej przez kolana – wspominał o szeregu kontuzji Charlie Wyett, redaktor naczelny „The Sun”. – Porównajcie go z Davidem Silvą. Teoretycznie są podobni. Ale Silva zabandażuje kostki, przyklei tejpy i będzie walczył o każdą piłkę. Umie grać z bólem. Oezil tego nie potrafi – dodawał. Arsene Wenger wiedział, że ma do czynienia z delikatnym piłkarzem, więc traktował go wyjątkowo: pozwalał mu odpocząć kilka meczów zimą, by w ogóle dotrwał do końca sezonu. Robił mu przerwy, jakich w Anglii nie ma, a jakie Mesut znał z Bundesligi i Primera Division. Wtedy odbywało się to w porozumieniu - czy wręcz - z inicjatywy trenera. Wengera zabrakło, a Niemiec zaczął wypadać z gry jeszcze częściej. Emery’ego to drażniło. – On po prostu go nie lubi. I tyle. Ma go już dość. Możemy debatować nad tym czy ma rację, czy nie. Ale jak każdy trener, jeśli czułby, że może mu dać coś wyjątkowego na boisku, to by go wystawiał. Dał mu już wystarczająco dużo szans – pisze Wyett.

A że coś jest na rzeczy, może świadczyć wypowiedź hiszpańskiego trenera na jednej z konferencji prasowej, gdy poirytowany tłumaczył nieco prześmiewczo, że Oezil nie zagra, bo ma „katar”. - Frustruje mnie, kiedy nie mogę grać, bo jestem chory, a ludzie podważają wiarygodność choroby. To prawda, że często mi się to przytrafiało, zwłaszcza w okresie zimowym, ale co ja za to mogę? Gdybyście mnie znali, to wiedzielibyście, że przeżywam brak gry i nigdy nie wykorzystałem choroby jako wymówki. Wręcz przeciwnie, wielokrotnie grałem, gdy byłem chory lub miałem kontuzję – przekonywał, raczej niezbyt skutecznie, Oezil.

A może gra, tylko w coś innego?

Jego zaangażowanie w grę zawsze było podważane. Tym bardziej, że nie brakowało rozpraszaczy. Oezil przyciąga problemy. Tuż przed rozpoczęciem sezonu pojechał odwiedzić Seada Kolasinaca. Stali przed jego domem. - Wtedy pojawili się ci goście. Patrzeliśmy na siebie przez 10-15 sekund. Myśleliśmy, że chcą zdjęcie czy coś. Zobaczyliśmy jednak, że mają broń i coś jest nie tak. Najwyraźniej zobaczyli duży samochód, a ponieważ Sead coś mi podawał, dostrzegli też, że ma drogi zegarek. Chcieli, żeby im go oddał – relacjonował Oezil w „The Athletic”. Kolasinac zaatakował jednego z napastników, a po chwili wskoczył do samochodu Oezila i zaczęli uciekać. Nagranie z monitoringu o odważnym piłkarzu Arsenalu stało się hitem internetu. – Ale my się baliśmy. W samochodzie była moja żona. Nie martwiłem się o siebie, tylko o nią. Drugi z tych gości mógł otworzyć drzwi od jej strony i zrobić jej krzywdę. Uciekaliśmy przez plac budowy, a oni rzucali w nas cegłami i kamieniami. Jechałem szybko, a oni doganiali nas motorami – relacjonował Niemiec. Obyło się bez fizycznych ran. – Ale nie bez szkód w ogóle. Moja żona chciała natychmiast wyjechać z Londynu, bo nie czuła się bezpiecznie. Czytała, że gangsterzy mogą planować zemstę. Nawet, gdy wychodziłem z psami do ogrodu, bała się i prosiła żebym wracał do środka. Wróciłem do treningów i z piłkarskiej strony wszystko było dobrze, ale moje myśli cały czas były w domu przy żonie. Była sama i nie wiedziałem, co może się stać. Myślałem tylko o tym, żeby zakończyć trening i wrócić do niej – przyznaje. 

Ze względu na bezpieczeństwo całej drużyny, on i Kolasinac nie zostali powoływani na pierwszy mecz. Bośniak szybko wrócił do drużyny. Oezil potrzebował więcej czasu. Pierwszy (i ostatni) mecz w Premier League zagrał dopiero 15 września. Półtora miesiąca po ataku.

Przed poprzednim sezonem też nie potrafił skupić się tylko na przygotowaniach. Po nieudanym mundialu stał się w Niemczech kozłem ofiarnym. Wrócił do Londynu uwikłany w konflikt z federacją, zwyzywany przez kibiców – często na tle rasowym, co skłoniło go do zakończenia reprezentacyjnej kariery. Opublikowane na Instagramie oficjalne oświadczenie w tej sprawie, obiło się bardzo głośnym echem. Kolejną burzę wywołało jego wspólne zdjęcie z prezydentem Turcji, Recepem Erdoganem. – Przy ocenie Oezila musimy brać pod uwagę wszystkie te wydarzenia z jego życia. Musiały na niego wpłynąć. Zresztą, znamy go: to wrażliwy chłopak – twierdzi Sam Wallace z „The Daily Telegraph”. – Psychika jest jego poważnym ograniczeniem. Zwróćcie uwagę, że przez to nigdy nie zainteresował się nim Pep Gaurdiola, chociaż stylem gry idealnie pasuje do jego drużyn. Presja polityczna, pod którą się znajduje, jest gigantyczna – dodał.

Ale poza trudnymi doświadczeniami, Oezil ma jeszcze jeden rozpraszacz. Konsolę do gier. Problem niemniej poważny. „Daily Star” dotarł do niepokojących statystyk Oezila w grze Fortnite. Okazuje się, że miał rozegranych 5521 meczów, co oznaczało, że gra w nią średnio pięć godzin dziennie. Gdy połączono to z notorycznymi bólami kręgosłupa, wniosek był aż nadto oczywisty. W tym kontekście, znaczące są też słowa Raula Sanllehiego, dyrektora Arsenalu. - Nie mamy nic przeciwko niemu. Musi jednak dawać z siebie wszystko 24 godziny na dobę, przez siedem dni w tygodniu. Tego oczekuje od niego trener. Unai nie będzie go traktował inaczej niż innych zawodników. Media piszą, że stworzył dla niego barierę nie do przejścia, ale to wymysł. Nic takiego nie miało miejsca – mówił dla „Dailymail”.

Emery się ugnie?

Emery wydaje się być na niego skazany. Zmuszają go do tego ostatnie wyniki Arsenalu w lidze, występ Oezila w meczu pucharowym i presja ze strony kibiców. Tych Oezil wciąż ma po swojej stronie. Z każdym występem Arsenalu bez niego – coraz bardziej. Pytanie, czy Emery znajdzie dla niego miejsce na boisku. Niemiec gra na wymierającej pozycji „dziesiątki” i dużo wolniej niż np. Kevin De Bruyne dostosowuje się do zmian zachodzących w futbolu. Nie wchodzi tak często w pole karne, brakuje mu dynamiki, wciąż brzydzi się pracą w defensywie. Nie biega od jednego pola karnego do drugiego. Gdy jest w formie, gra elegancko, stać go wtedy na genialne zagrania. Ale Emery nie lubi kompromisów. Nawet z największymi gwiazdami, o czym w PSG przekonał się Neymar, w którego łaski nie próbował się wkupić za wszelką cenę. 

Brytyjskie media wystawienie Oezila w roli strażaka mającego ugasić pożar, postrzegają poniekąd jako zdradzenie własnych ideałów. Emery oddał przed sezonem aż jedenastu starszych piłkarzy, w ich miejsce wprowadził młodych. Joe Willock i Bukayo Saka zajęli miejsce Oezila. Ten odważny plan krył jednak wiele wad, być może na efekty trzeba by poczekać jeszcze dłużej. Ale czasu nie ma. Wobec rosnącej presji, coraz trudniej rezygnować z Oezila w imię zasad. I jak to na loterii – albo Emery będzie świętował, albo tylko się pogrąży.

Więcej o:
Komentarze (3)
Mesut Oezil w sytuacji ?teraz albo nigdy?. Do niedawna kryzysy Arsenalu miały jego twarz. Teraz wróci do składu i zbawi zespół?
Zaloguj się
  • adso74

    Oceniono 1 raz 1

    Zbyt nierówny. Jego sposób gry mi się bardzo podoba, ale zawsze odnosiłem wrażenie, że stać go na więcej. Tak jakby zawsze grał na pół gwizdka.

  • duffie

    Oceniono 1 raz -1

    Zagrał widowiskowo przeciwko nastolatkom z Liverpoolu. Jego czas minął. Niech jedzie do Stanów.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX