Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Łukasz Bejger: Jose Mourinho znał każdego piłkarza rezerw. Udzielił mi wielu wskazówek

Nie było go na świecie, gdy Ole Gunnar Solskjaer strzelał najważniejszego gola w swoim życiu. A gdy Jose Mourinho wygrywał pierwszą Ligę Mistrzów, uczył się mówić. Z rad obu mógł korzystać podczas treningów pierwszej drużyny Manchesteru United. - Zderzenie z wielkim futbolem było zaskakujące - przyznaje Łukasz Bejger, 17-letni piłkarz "Czerwonych Diabłów".
Zobacz wideo

Stołówka w Carrington jest wspólna dla piłkarzy z akademii i gwiazd pierwszej drużyny. Podobnie siłownia, w której codziennie może porozmawiać z Rashfordem, Smallingiem, Pogbą czy Jonesem. A właściwie to z Markusem, Chrisem, Paulem i Philem, bo w Manchesterze United wszyscy mówią sobie po imieniu. Kończył gimnazjum we Wronkach, gdy z dnia na dzień piłkarze z telewizji stali się jego kolegami.

- Zderzenie było zaskakujące. Przyjechałem na badania lekarskie blisko rok temu i spotkałem Antonio Valencię. Poprosiłem go o zdjęcie, a on zaczął ze mną gadać jak z kumplem. Pytał co tutaj robię, jakie są plany, życzył powodzenia – mówi.

Gra w Manchesterze United, ale szkołę skończy w Polsce. Klub w tym pomaga

Rano miał trening z zespołem do lat 23, później kolejny z drużyną u-19. Miał mieć jeszcze zajęcia w szkole, ale w ostatniej chwili zostały odwołane, więc został w klubie. Wieczorem pojechał na pucharowy mecz starszej drużyny z Brighton. United przegrali 1:3. Rozmawiamy późnym wieczorem, gdy wraca do domu. – Faktycznie dużo dzisiaj tych zajęć, ale nie zawsze tak to wygląda. Treningi mam codziennie, we wtorki i środy po dwa, a w weekendy zawsze jakiś mecz. W poniedziałki i czwartki chodzę do szkoły na kilka godzin, ale tylko na angielski. Reszty przedmiotów wciąż uczę się w Polsce, bo tutaj mam normalnie skończyć szkołę i napisać maturę – wyjaśnia.

Za każdym razem, gdy przylatuje do Polski idzie do swojego liceum i zalicza sprawdziany z podstawowych przedmiotów – polskiego, matematyki, fizyki i angielskiego. Na tym, by Łukasz miał skończoną szkołę bardzo zależało jego rodzicom. To oni zorganizowali indywidualny tok nauczania i możliwość zdawania dodatkowych przedmiotów przez internet. – Nauczyciele od geografii czy biologii wysyłają mi zadania mailem. Robię je i odsyłam. Klubowi też zależy, żebym skończył normalnie szkolę, dlatego opłacają mi korepetycje w Manchesterze z polskimi nauczycielami. Mam dodatkowe lekcje z polskiego i matematyki, dzięki czemu nie mam problemów z zaliczeniami jak przylatuję do Polski – mówi.

„Daily Mirror” napisał artykuł zatytułowany: „United pokonali City w wyścigu o cudowne dziecko z Polski”. – Wygrali rodzinną atmosferą. Wszedłem do klubu i każdy chciał mi pomóc. Zatrzymywał się, pytał skąd jestem, co może dla mnie zrobić. To na początku bardzo pomaga. To małe gesty. Takim było chociażby zaproszenie moich rodziców na podpisanie kontraktu. W City tego nie zauważyłem. Dawali większe pieniądze, ale to nie było najważniejsze – wyjaśnia Łukasz Bejger.

- United nie ma internatu, każdy niemiejscowy piłkarz mieszka u rodziny, z którą klub podpisał umowę. Ja trafiłem do świetnej rodziny, do takiego małżeństwa po pięćdziesiątce. Po paru tygodniach już się czułem jak na wakacjach u cioci i wujka. Mają duży trzypiętrowy dom, bo wcześniej mieszkały z nimi ich dzieci, ale są już dorosłe, więc teraz jestem już tylko ja. Przez kilka miesięcy mieszkał też kapitan u-23, Regan Poole, ale teraz został wypożyczony gdzieś bliżej swojego domu. On też mi na początku pomagał, bo był już dłużej w klubie, zdążył zadebiutować w pierwszej drużynie i grał na tej samej pozycji co ja – mówi Bejger. 

Łukasz Bejger pierwszym Polakiem po Tomaszu Kuszczaku, który podpisał kontrakt z United

Manchester United wypatrzył go na turnieju dla młodzieżowych kadr wojewódzkich. Łukasz był wtedy w drugiej klasie gimnazjum. Miesiąc później po raz pierwszy dostał powołanie do reprezentacji Polski u-15. Na jej meczach też pojawili się skauci „Czerwonych Diabłów”, ale wtedy ich uwaga koncentrowała się już tylko na nim. – Półtora roku temu zaprosili mnie na kilkudniowe testy. Dobrze wypadłem, ale niczego mi nie obiecywali. Wróciłem do Lecha, a oni obserwowali mnie przez kolejny rok. Musiałem udowodnić, że poziom z testów nie był przypadkowy – wyjaśnia Bejger.

Do Anglii przeniósł się latem, ale na podpisanie profesjonalnego kontraktu musiał jeszcze czekać. Żeby klub zaproponował mu umowę musiał mieć skończone 17 lat, a Bejger urodziny ma na początku stycznia. Nadal udowadniał swoją wartość i przekonywał kolejnych trenerów. Jako pierwszy szansę dał mu Nicky Butt, wychowanek klubu ze słynnej klasy ’92, koordynator całej akademii klubu i trener zespołu do lat 19. Nie zawiódł się. – Pół roku temu na mnie postawili, a teraz zaproponowali kontrakt. To była dla mnie nagroda za ciężką pracę. Dowód na to, że są ze mnie zadowoleni i traktują poważnie. Zaprosili na weekend rodziców, żeby mogli przy tym być – mówi Bejger.

Zanim wyjechał do Anglii, grał w Lechu Poznań. Rywalizował ze starszymi, został mistrzem Polski juniorów starszych, a „Kolejorz” długo przekonywał go do pozostania w klubie. Ostatecznie zarobił na nim 400 tys. euro, jako ekwiwalent za wyszkolenie.

– Mieliśmy dla Łukasza przygotowaną ścieżkę rozwoju. Liczyliśmy na to, że będzie naszym wychowankiem, który zadebiutuje w barwach pierwszego zespołu Lecha. Zdecydował się jednak wybrać inną drogę. Powodzenia – stwierdził na stronie internetowej klubu dyrektor akademii Lecha Tomasz Rząsa. 

Wiceprezes klubu Piotr Rutkowski dodał, że droga, którą miał przejść Łukasz Bejger była podobna do tej Jana Bednarka czy Tomasza Kędziory. - Chciałem iść do Anglii, bo nie jestem obrońcą, który jest silny i dobrze zbudowany. Pewnie nie zadebiutowałbym szybko w pierwszej drużynie, bo nie byłbym gotowy fizycznie, a Ekstraklasa tego wymaga. W Manchesterze jest inaczej: w drużynach młodzieżowych jeden środkowy obrońca ma być silny i dobrze zbudowany, a drugi bardziej techniczny. Tak zestawiają wszystkie duety. Przyjechałem tutaj, żeby się nauczyć techniki, taktyki i dopiero później zająć się fizycznością – wyjaśnia Łukasz.

Zderzenie z angielskim futbolem było jednak bolesne. Pojawiły się problemy z językiem. Ludzie mówili za szybko, w dodatku z niezrozumiałym akcentem. – Myślałem, że umiem angielski, ale w szatni bywało trudno. Teraz już jest o niebo lepiej. Najtrudniej było jednak na boisku. Przyjmowałem piłkę i już miałem obok siebie napastnika. Bardzo mało miejsca, mało czasu, miałem nawyki do wolniejszej gry. Przez dwa miesiące się przyzwyczajałem. Jak teraz przyjeżdżam na kadrę to trenerzy zwracają uwagę, że wszystko robię szybciej. To sygnał, że naprawdę się rozwinąłem – mówi Bejger.

Łukasz Bejger trenował pod okiem Jose Mourinho i Ole Gunnara Solskjaera

Gdy trenerem „Czerwonych Diabłów” był Jose Mourinho, wielokrotnie zapraszał Łukasza na treningi pierwszego zespołu. – Niesamowicie się u niego trenowało. Udzielał mi wielu wskazówek, często podpowiadał i zrobił na mnie wrażenie tym, że wiedział o nas, młodych zawodnikach, wszystko. Do każdego mówił po imieniu, znał nazwiska, wiedział kto gra na jakiej pozycji. Akademia bardzo blisko współpracuje z klubem – opowiada Łukasz.

Ole Gunnar Solskjaer po tym jak w grudniu przejął United, wziął Bejgera na rozmowę i powiedział o swoich oczekiwaniach wobec niego oraz zdradził jaki ma plan na wprowadzanie młodych piłkarzy do pierwszego zespołu. – Po zmianie trenera atmosfera jest bardziej rodzinna, spokojna. Mam wrażenie, że nie wszyscy pracownicy klubu przepadali za Mourinho – zdradza Bejger.

Największe wrażenie na treningach zrobił na nim Paul Pogba. – Robi niewiarygodne rzeczy z piłką. Na treningach ma jeszcze większy luz i po prostu się bawi – wyznaje Łukasz. Ze środkowych obrońców najbardziej imponuje mu Victor Lindelof. Przede wszystkim umiejętnością ustawiania się i wyszkoleniem technicznym. – Najbardziej lubię jednak Rafaela Varane’a. Na nim się wzoruję już od czasów gry w Lechu. Tam trenerzy stwierdzili, że trochę go przypominam, bo moją największą zaletą też jest szybkość. Kazali mi go obserwować. W Manchesterze jest podobnie. W testach motorycznych w listopadzie i grudniu byłem drugim najszybszym piłkarzem – mówi.

Klub dokładnie przedstawił mu plan jego rozwoju. Na razie Bejger jest przypisany do drużyny u-18, czyli dla zawodników urodzonych w 2001 roku. Łukasz jest od nich rok młodszy, więc jeśli trener nie wystawia go w meczu, nadrabia to grając w swojej kategorii wiekowej – u-17. Trenuje natomiast z jeszcze starszymi chłopakami, z drużyną do lat 19. – To dlatego, że w przyszłym sezonie mam tam być podstawowym obrońcą razem z reprezentantem Anglii. Muszę się przyzwyczajać, poznać wszystkich kolegów, żeby to przejście było jak najbardziej płynne – wyjaśnia Łukasz.

- Z czasem powinienem się przebić do u-23. Jeśli tam jesteś i grasz, to awans do pierwszej drużyny jest bardzo blisko. Poziom tam jest jednak bardzo wysoki i myślę, że w Ekstraklasie spokojnie ten zespół walczyłby o mistrzostwo. Jeżeli nie grasz tam regularnie, to wypożyczają cię do innego klubu, zazwyczaj na pół roku. I taki jest też plan na mnie – dodaje. 

Więcej o: