W sobotnim hicie Ligi Narodów UEFA Anglia przegrała na Wembley z Hiszpanią 1:2. Ale rozstrzygnięcie londyńskiego meczu zeszło na dalszy plan wobec kontuzji Shawa.
Gracz Manchesteru United stracił przytomność w niegroźnej sytuacji, bez niczyjej winy.
Na szczęście już późnym sobotnim wieczorem zawodnik dał znać, że sytuacja nie skończyła się tak groźnie, jak się zapowiadało.
Wiadomość od Shawa współgra z tym, co zaraz po meczu przekazywali brytyjscy dziennikarze. Z informacji Sky Sports wynikało, że wkrótce po utracie przytomności zawodnik czuł się już na tyle dobrze, by rozmawiać przez telefon z rodziną i odpisywać na wiadomości.
Shaw już w przeszłości dał się poznać jako wojownik. We wrześniu 2015 roku w meczu Ligi Mistrzów z PSV Eindhoven brutalnie sfaulował go Hector Moreno. Prawa noga Anglika była złamana w dwóch miejscach, kilka dni po pierwszej operacji konieczna była druga. W tamtym sezonie Shaw już nie zagrał.
Do wydarzeń z Eindhoven piłkarz wrócił kilka dni temu, po przyjeździe na zgrupowanie reprezentacji Anglii. Trudne momenty wspominał, ciesząc się, że ma je za sobą, bo bieżący sezon zaczął bardzo dobrze.
- Niewiele brakowało, a straciłbym nogę. Z Eindhoven chcieli mnie odesłać do Anglii. Gdyby to zrobili, prawdopodobnie przez zakrzepy krwi konieczna byłaby amputacja. O wszystkim dowiedziałem się dopiero pół roku później. Lekarz powiedział mi, jak trudna była sytuacja, gdy ocenił, że jest już dobrze - opowiadał 23-latek.
Shaw przyznał, że w najtrudniejszych momentach rozważał zakończenie kariery. Zapewnił, że o kontuzji już nie myśli i teraz pracuje na to, by zostać jednym z najlepszych bocznych obrońców na świecie. Dodał, że po latach jego prawa noga jest tak samo mocna jak lewa.
Oby bez znaczenia pozostał uraz z sobotniego meczu.