FIFA 19. Liga Mistrzów, porażający realizm, raj dla taktycznych maniaków i świat bez jakichkolwiek zasad

Co prawda FIFA 19 będzie dostępna w sprzedaży 28 września, ale w Monachium mogliśmy przetestować najnowsze dzieło od EA Sports. - Nie jest to jeszcze nasz finalny produkt. Cały czas coś ulepszamy i poprawiamy. Chcemy, żeby to była wyjątkowa edycja - mówi Sam Rivera, jeden z twórców gry FIFA 19.

Allianz Arena. Kierujemy się do strefy: „Welcome Zone West”. Dalej windą na piąty poziom i długim korytarzem do jednej z sal konferencyjnych z widokiem niezwykle efektowny dom 28-krotnych mistrzów Niemiec.

Na miejscu witają nas producenci najnowszej odsłony gry FIFA 19. Przygotowanych jest również kilkanaście stanowisk z konsolami z odpaloną już wersją demo. Tylko na powitalnej grafice kłuje nieco w oczy Cristiano Ronaldo w koszulce Realu Madryt. – Wybaczcie, nie zdążyliśmy. Oczywiście to poprawimy. Nie ukrywamy, że Juventus trochę nas zaskoczył tym transferem – śmieje się Sam Rivera, jeden z twórców FIFA 19.     

Po oficjalnej prezentacji, podczas której Rivera zapowiedział serię nowości w „dziewiętnastce”, razem z gamerowymi dziennikarzami i blogerami,  siadamy wygodnie w fotelach, zakładamy słuchawki i odpalamy najnowsze dzieło ze stajni EA.

 

Na początek prawdziwy hit i najważniejsza zmiana. FIFA 19 oficjalnie pozyskała licencję od UEFA i w nadchodzącej odsłonie zaoferuje graczom rozgrywki Ligi Mistrzów i Ligi Europy. Dla fanów najbardziej prestiżowych klubowych zmagań na świecie przygotowano kilka opcji: możliwość pokonania całej drogi od fazy grupowej do finału, start od fazy pucharowej, wielki finał lub od razu mecz o Superpuchar.

„Hulaj dusza, piekła nie ma”

Klimat i miejsce prezentacji udziela się wielu uczestnikom. Z Martinem, dziennikarzem z Dortmundu, decydujemy się na rozegranie „Der Klassiker”, czyli pojedynku odwiecznych rywali: Borussii Dortmund z Bayernem Monachium.

W menu pojawia się nam tzw. nowy tryb szybkiego meczu. Fani poprzednich gier z cyklu FIFA, którzy narzekali na nudę i powtarzalność, tym razem pewnie będą zachwyceni. Oprócz zwykłego meczu mamy do wyboru kilka innych niestandardowych opcji. Możemy rozegrać m.in. pojedynek à la battle royale. W wielkim skrócie chodzi o to, że w przypadku zdobycia gola… tracimy jednego zawodnika. Nieco lepsi zawodnicy będę mieli utrudnioną rolę.  Bez odpowiednich taktycznych ruchów (o których będzie jeszcze mowa), może być ciężko o dobry wynik.

Kolejną opcją w „nowym szybkim meczu” są „własne zasady”. Możemy ustawić np. że gol strzelony zza pola karnego, będzie liczył się podwójnie. Kreatywność w konstruowaniu akcji i wielkie emocje - gwarantowane.

Na koniec prawdziwe szaleństwo. Crème de la crème  dla graczy, którzy od FIFY oczekiwaliby czegoś nawet z… pogranicza Grand Theft Auto z wykorzystanie kodów na nieśmiertelność, czyli przygotuj się na totalną „rozpierduchę”. W tym trybie nie obowiązują żadne zasady. Zapomnij o spalonych i faulach. Kopniaki od tyłu, łokcie, powalanie przeciwnika wychodzącego sam na sam, hulaj dusza piekła nie ma. Skąd taki pomysł na piłkarską „wolną amerykankę”? – Fakt, trochę zaszaleliśmy, to efekt naszej wewnętrznej burzy mózgów. Chcieliśmy jak najbardziej uatrakcyjnić tryb rozgrywania pojedynczego meczu i przy okazji wprowadzić więcej funu. Mam nadzieję, że gracze będą zadowoleni – tłumaczy Rivera.

Niebywały realizm

Z Martinem stwierdzamy, że na początku nie będzie żadnych udziwnień z naszej strony i decydujemy się na rozegranie normalnego meczu na prawdziwych zasadach. Zaczynamy.

Pierwsza groźna sytuacja, mam sporo wolnego miejsca, Robert Lewandowski próbuję oddać strzał z dystansu i… piłka leci w trybuny. O co chodzi? Czyżby to ciąg dalszy mundialowego marazmu czy może efekt nowego systemu uderzeń? Okazuje się, że to drugie. Gdy podczas próby wykonania strzału przytrzymamy kciuk na przycisku do strzału, przy zawodniku wyświetli się pasek z wędrującą kropeczką. Jeżeli trafimy w środek pomiaru, możemy być niemal pewni, że piłka znajdzie się w siatce. W moim przypadku reakcja była zdecydowanie spóźniona. FIFA 19 to niebywały realizm, więc twórcy zadbali o to, żeby nawet na pozór niezbyt precyzyjne strzały, również zaskakiwały bramkarzy. W grę wchodzą rykoszety, błędy golkiperów, którzy potrafią źle ocenić lot piłki i wiele dziwnych, ale bardzo ciekawych innych sytuacji.

A jak wygląda kwestia stałych fragmentów gry? Jeśli chodzi o rzuty wolne, będzie można całkowicie kontrolować ruchy i rzucanie się bramkarza w wybranym kierunku. Podobnie jest w przypadku strzałów. Twórcy zdecydowali, że tym razem obrany kierunek będzie miał jeszcze większe znaczenie. Wcześniej dużo bardziej liczyliśmy na łut szczęścia.

Kolejna nowinka to system gry 50/50, czyli nieustępliwa walka o każdą piłkę. Warunki fizyczne każdego zawodnika odgrywają jeszcze większą rolę. Realizm gry bark w bark został wypracowany niemal do perfekcji. Co rusz z Martinem zachwycaliśmy się pojedynkami i przepychankami Lewandowskiego z np. Łukaszem Piszczkiem. W walce o piłkę decydowały nie tylko umiejętności techniczne, ale również gabaryty obu piłkarzy, spryt i szybkość reakcji. Krótko mówiąc, mniejsi piłkarze raczej nie będą mieli czego szukać w bezpośrednich starciach z defensywnymi gladiatorami.

W dodatku FIFA 19 wymusza grę do końca o każdy metr boiska. Nawet jeśli wydaje ci się, że przegrałeś pojedynek i za chwilę czekają cię kłopoty  w obronie, walcz do końca. Lekkie dotknięcie rozpędzonego przeciwnika, pociągnięcie za koszulkę czy łokieć skierowany w rywala, zwiększa szanse na przerwanie akcji. Wisienką na torcie są pojedynki główkowe. Ich efektowność powala na kolana, a gol strzelony w  ten sposób sprawia jeszcze więcej satysfakcji. Najprostsze i często rozpaczliwe próby dośrodkowań ze skrzydeł – w przypadku posiadania niskich zawodników ofensywnych – z góry skazane są na porażkę.

Taktyka i jeszcze raz taktyka

Oprócz efektownych fajerwerków i wprowadzeniu jeszcze więcej realizmu, twórcy gry FIFA 19 w szczególny sposób zadbali o taktycznych koneserów. O ile w poprzednich edycjach część graczy nie zwracała uwagę na ten element, tak w „19” odpowiednie ustawienie zespołu, ale też poszczególnych zawodników, może mieć kolosalne znaczenie dla końcowego wyniku. W najnowszej edycji będzie można przełączać taktyki w trakcie meczu. To od nas będzie m.in. zależało ilu zawodników chcemy wysyłać w pole karne rywala podczas rzutów wolnych lub rożnych.

 

- Jeszcze bardziej postawiliśmy na realizm. Podam prosty przykład. Kiedy będę naciskał na ciebie mocnym pressingiem, nie będziesz miał łatwego zadania w wypracowaniu sobie strzeleckiej pozycji. Zależało nam, aby taktyczne smaczki, jakie wychwytujemy w prawdziwych meczach, jak najbardziej były widoczne również w wirtualnej rzeczywistości – wyjaśnia Sam Rivera. – Nie jest to jeszcze nasz finalny produkt. Cały czas coś ulepszamy i poprawiamy. Chcemy, żeby to była wyjątkowa edycja.

FIFA 19 Ultimate Team

W nowej odsłonie będzie jeszcze więcej nagród, tygodniowe rankingi, bieżące aktualizacje rywali w rozgrywkach sieciowych oraz wiele innych atrakcyjnych opcji. Do ikon dołączą: Rivaldo, Gerrard, Lampard, Eusebio, Cruyff czy Cannavaro.

FIFA 19 pojawi się w sprzedaży 28 września

***

Sobiech o krok od kontraktu w ekstraklasie

Isain Bolt podpisał kontrakt z CC Marines

Jędrzejczyk znów pominięty przez Legię

Więcej o: