Premier League. Walec Mourinho jedzie dalej. Rooney wrócił na Old Trafford

Wayne Rooney zagrał pierwszy mecz na Old Trafford po odejściu z Manchesteru United. Koledzy Anglika nie mieli jednak litości i ograli Everton aż 4:0.

Niedzielny mecz na Old Trafford był szczególny dla kibiców Manchesteru United, bo na murawę ich ukochanego klubu wrócił najskuteczniejszy strzelec w historii, Wayne Rooney. Anglik, który miał problemy z regularną grą w United, latem odszedł do Evertonu.

Fani przywitali swojego byłego kapitana niezwykle ciepło. Już na rozgrzewce nagrodzili go wielkimi brawami i skandowaniem nazwiska, a gdy w 82. minucie Rooney schodził z boiska pożegnała go owacja na stojąco.

- Odejście Rooneya z klubu jest ogromnym wydarzeniem. Był wielką postacią tego zespołu, począwszy od swojego genialnego debiutu. Przykro nam, że już go nie ma, ale rozumiemy powód jego odejścia i go wspieramy - powiedział przed meczem Michael Carrick, który przejął po Rooneyu opaskę kapitana drużyny.

Wyjątkowość spotkania nie wpłynęła na boiskowe wydarzenia. Manchester United od razu rzucił się na gości i w 4. minucie po fantastycznym strzale z woleja Antonio Valencii prowadził 1:0. Everton w pierwszej połowie był całkowicie bezradny. Nie oddał ani jednego celnego strzału, choć kapitan zespołu z Liverpoolu zapowiadał, że mają sposób na Jose Mourinho i spółkę. - Mamy plan oparty na piłkarzach, których mamy w drużynie. Stoke ich zatrzymało w ostatniej kolejce (2:2). Będziemy chcieli wykorzystać to w swojej grze - powiedział Leighton Baines.

Everton obudził się na początku drugiej połowy. Bliski zdobycia bramki był Wayne Rooney, ale skuteczną interwencją zatrzymał go David de Gea. Mourinho, mając w pamięci przede wszystkim niewykorzystaną "setkę" Romelu Lukaku, denerwował się na ławce rezerwowych coraz mocniej. Portugalczyk już w tym sezonie zwracał uwagę na skuteczność w ofensywie. - Chcę od zespołu więcej goli. Gramy w taki sposób, że jest to konieczne. Gdybyśmy utrzymywali się mniej przy piłce i czekali na rywala, sytuacja byłaby inna - mówił przed meczem.

W 83. minucie Mourinho z radości wystrzelił z ławki rezerwowych, bo Henrikh Mkhitaryan podwyższył na 2:0 wykorzystując podanie Lukaku. Chwilę później Belg strzelił piątego gola w lidze i było 3:0.

W doliczonym czasie gry Anthony Martial dobił Everton. Francuz, który na boisku pojawił się w 86. minucie, ograł trzech piłkarzy i wywalczył rzut karny. Lukaku mógł objąć prowadzenie w klasyfikacji najlepszych strzelców, ale oddał "jedenastkę" młodszemu koledze.

Manchester United jest liderem Premier League wspólnie z Manchesterm City. Oba zespoły mają 13 punktów i identyczny bilans bramkowy - 16:2.

Więcej o: