Premier League. Guardiola: Derby Manchesteru to nie finał

- Ostatnio widzieliśmy się dwa tygodnie temu na spotkaniu menedżerów Premier League. Nasze relacje były trudne, ale teraz jest normalnie. Jeśli Jose Mourinho zaprosi mnie na pomeczowy kieliszek wina, to przyjdę - mówił Pep Guardiola dzień przed derbami Manchesteru. Szkoleniowiec City opowiadał również o presji, największych zagrożeniach ze strony United i otoczce sobotniego hitu Premier League. Początek meczu o godz. 13.30, relacja na żywo na Sport.pl i w aplikacji Sport.pl LIVE.

Gdy tylko Pep Guardiola skończył odpowiadać na pytania dziennikarzy, na boiska kampusu Etihad wybiegło kilka drużyn młodzieżowych. Z centrum medialnego bazy treningowej Manchesteru City widok jest rozległy, na trzy murawy i ogromną halę z naturalnym boiskiem. A z sali konferencyjnej widać wybudowany dla rezerw, juniorów oraz drużyny żeńskiej stadion na siedem tysięcy widzów. To i tak tylko czwarta część całego kampusu za który szejk Mansour ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich zapłacił sto milionów funtów. Tygodniowo trenuje tu 450 piłkarzy, jeśli wierzyć klubowym źródłom, dwie trzecie z nich pochodzi z regionu Manchesteru.

Dla hiszpańskiego szkoleniowca od miesiąca jest to drugi dom. Przychodzi wcześnie rano, wychodzi późnym wieczorem. - I wracam jak najszybciej do rodziny. Czasem zdarza się, że wyjdziemy na kolację. Byliśmy ze sztabem we włoskiej restauracji. A kibice traktują mnie normalnie: ci United witają się, ci City zawsze chcą mnie wyściskać - opowiada Guardiola.

- Derby w Hiszpanii czy w Niemczech zawsze były czymś wyjątkowym, najważniejszym i największym wydarzeniem. Ale tu nie wiem jeszcze jak będzie, pozwólcie mi przeżyć jutrzejsze spotkanie, wchłonąć atmosferę i wtedy podzielić się wrażeniami - dodaje. Ale ta opinia nie będzie miała wielkiego znaczenia, bo zrobiono z niego głównego bohatera wydarzenia na światową skalę.

Na konferencji Guardioli byli przedstawiciele mediów z kilku krajów. Niektórzy z Hiszpanii przybyli tydzień wcześniej, by opisać atmosferę w mieście, które obecnie obwołuje się stolicą światowego futbolu. Narzekali, że na konferencję Jose Mourinho wpuszczano tylko dwudziestu dziennikarzy, w tym jednego spoza Wielkiej Brytanii - na obecność szczęśliwca z Brazylii naciskała amerykańska telewizja ESPN.

- Dla was taki mecz to świetne wydarzenie - przyznaje Guardiola. - Wszyscy zwracają oczy na jutrzejszy mecz, wszyscy chcą o tym przeczytać, powstaje tysiące analiz, co i jak się rozegra. Media w Anglii i w Hiszpanii są pod tym względem podobne - dodaje.

A tematem głównym jest starcie Guardioli z Mourinho. Z obszernej wkładki specjalnej darmowego wydania "Manchester Evening News" większość miejsca jest poświęcona tym szkoleniowcom. Co zmienili w nowych nowych miejscach pracy? Portugalczyk sprawił, że atmosfera w zespole jest lepsza, wszyscy w klubie czują się zaangażowani. Hiszpan poza przewietrzeniem szatni wprowadził nową dietę, piłkarze spędzają czas wspólnie przed i po spotkaniach. Chociaż zwykle przed meczami u siebie nocują we własnych domach, dla derbów Manchesteru Guardiola zrobił wyjątek i skoszarował zawodników w luksusowym hotelu na terenie kampusu. Hiszpan także nie wróci do rodziny na kolację.

Jego relacja z Mourinho to temat na tysiąc kolejnych artykułów. - Ale to bardziej wasze zainteresowanie. Owszem, w trakcie mojej pracy w Hiszpanii nasze stosunki nie były dobre, ale znam go od dawna. Od czasu, gdy był asystentem sir Bobby'ego Robsona w Barcelonie - tłumaczy, nie używając przypiętej Mourinho łatki "tłumacza" z lat pracy Portugalczyka na Camp Nou.

- Ale ostatnio te relacje były lepsze. Widzieliśmy się ledwie dwa tygodnie temu na spotkaniu wszystkich menedżerów Premier League. Rozmawialiśmy normalnie, tak z nim, jak i innymi: Ronaldem Koemanem czy Tonym Pulisem. A jeśli w sobotę zaprosi mnie na pomeczowego drinka, to z chęcią przyjdę - mówi Guardiola. Chociaż Hiszpan starał się jak mógł złagodzić wymiar jego pojedynku z Portugalczykiem, to i tak częściej niż o Manchesterze United mówił o "zespole Mourinho".

- Mam do niego dużo szacunku. Jak od każdego z moich kolegów po fachu staram się nauczyć jak najwięcej. A nasza rywalizacja to temat bardziej na potrzebę mediów, coś czego ani ja, ani on nie możemy kontrolować - dodaje. - Co dla mnie będzie znaczyło jutrzejsze zwycięstwo? Zależy jak wygramy. Możemy dyskutować, co dla mnie jest dobrą grą, a co oznacza to dla innych. Wy to wiecie. Czasem nie można wygrać grając dobrze, ale to dla mnie najważniejsze - mówi Guardiola nakreślając najbardziej klarowną z różnic między nim a Mourinho. Portugalczykowi po prostu zależy na zwycięstwie.

- Z meczu na mecz grają coraz lepiej - ostrzega Guardiola przed United. - Mają sporo talentu w ofensywie. Mam ogromny szacunek do tego, co Zlatan Ibrahimović osiągnął na boisku. A jest jeszcze Juan Mata, który schodzi między linie obrony i pomocy, bardzo szybki Anthony Martial, boczni obrońcy, którzy grają znacznie częściej w ofensywie. Są groźni ze stałych fragmentów gry, przy tak wysokich piłkarzach jak Marouane Fellaini, Paul Pogba czy Zlatan - dodaje.

- Oczywiście, że chcę wygrać. Od małego tak miałem i nie znam żadnego piłkarza, który już od wieku pięciu, sześciu lat nawet w grze na ulicy nie chciałby zwyciężać. Ale przegrywanie to część mojej pracy, przyjmuję ją jako krok, który pozwoli mi i drużynie się rozwinąć. Jutrzejszy mecz to nie finał. Jeśli pokonam Mourinho, to zaraz czeka na mnie kolejny trener, rywal - kończy Guardiola.

Ranking najbardziej przepłaconych transferów letniego okienka. Jest jeden Polak!

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.