Chelsea - Arsenal. Kto poprawił zespół bardziej - Mourinho czy Wenger?

Mourinho dał swoim piłkarzom najwięcej wolnego ze wszystkich angielskich klubów, Wenger poza biurem w ośrodku treningowym przebywał latem tylko kilka dni. I w niedzielnym meczu o Tarczę Wspólnoty to właśnie Arsenal powinien być bardziej zdeterminowany. Relacja na żywo w Sport.pl od 16, transmisja on-line na stronie www.elevensports.pl, a także na TVN Turbo.

Nie tylko dlatego, że w trzynastu poprzenich starciach Mourinho z Wengerem ten pierwszy ani razu nie przegrał z Francuzem. Prowokował go, wykpiwał, lekceważył, blokował i wreszcie wymusił popchnięcie przy jednym ze starć przy linii bocznej w poprzednim sezonie. Takiego zachowania po 65-letnim Wengerze nikt się nie spodziewał, ale szybko przypisano to frustracji wynikającej nie tylko z danej sytuacji. Od dwóch lat widać, że ze wspomnień ich wspólnych kolacji nie zostało nic.

Dla nich było to nietypowe lato, choć takie wyznaczające kierunek londyńskich klubów. I Wenger, i Mourinho podkreślają, że z jakości swoich składów są bardzo zadowoleni. Nie było więc wydawania kilkudziesięciu milionów funtów - niewykluczone, że Arsenal oraz Chelsea jest dokonają takich transferów - ale jedynie kosmetyczne zmiany. U mistrzów Anglii wymieniono drugoplanowe postaci (bramkarza i napastnika), w Arsenalu zmieni się tylko golkiper. I właśnie osoba 33-letniego Petra Cecha da drugą najciekawszą narrację niedzielnego rozpoczęcia sezonu na Wyspach.

Wenger twierdzi, że Cech może być dla Arsenalu taką osobowością, jak kilka lat temu Edwin van der Saar kupiony z Fulham przez Manchester United. Holender, choć mocno po trzydziestce, spisywał się świetnie, zapewniał "Czerwonym Diabłom" kilkanaście punktów w sezonie. I kapitan Chelsea, John Terry również na tyle "wycenił" wkład czeskiego golkipera w poprzednich sezonach, jeszcze przed sprowadzeniem na Stamford Bridge na stałe Thibaut Courtois. Tymczasem w Arsenalu w poprzednim sezonie zapaść formy zaliczył Wojciech Szczęsny, a zastępujący go David Ospina nie ma równej Cechowi postury i osobowości. Zwłaszcza to pierwsze jest niezwykle istotne w lidze angielskiej, gdzie bramkarze w swoich strefach muszą pięściami i łokciami walczyć o często dośrodkowywaną piłkę.

Zimowe wstrząsy wciąż odczuwalne

- Zawsze chcemy być lepsi, ale problemem było to jak bardzo się zmienić - mówił latem Arsene Wenger. - Nie zapominajmy, że Chelsea w łatwym stylu wygrała tytuł, więc musimy sporo nadrobić - dodawał. Jednak jego skład nabrał ważnego doświadczenia - dzięki drugiemu z rzędu zwycięstwu w Pucharze Anglii potwierdził, że lata porażek poszły w zapomnienie. Jeszcze ważniejsze może okazać się oderwanie Wengera od stylu gry - efektownego, ale w starciach z największymi nie dającego wyników. Tymczasem Arsenal choćby przeciwko Manchesterowi City pokazał, że może oddać piłkę rywalowi i tylko się bronić, sporadycznie, lecz skutecznie kontrując. Per Mertesacker mówił o mocnej, męskiej rozmowie w której wszyscy piłkarze zobowiązali się do właśnie takiej, zespołowej grze. Do dyskusji w szatni doszło po porażce 0-2 z Southampton, meczu po którym Szczęsny stracił miejsce w bramce.

Zima to był też czas zmian w Chelsea. Na przełomie roku zespół Mourinho doznał upokarzającej klęski z Tottenhamem (3-5) i postawił wyłącznie na defensywę. Słabiej grali liderzy ofensywy, ale wyniki gwarantowała dobra gra obronna. Czy teraz po wydłużonych urlopach Chelsea wróci do bardziej atrakcyjnego futbolu? Na pewno nie z Arsenalem, bo na ten zespół Portugalczyk ma jeden skuteczny plan i z pewnością sam przebieg spotkania będzie podobny do poprzednich derbów Londynu. Po bezbramkowym remisie w kwietniu, który znacznie przybliżył Chelsea do mistrzowskiego tytułu, John Terry i inni piłkarze triumfowali na boisku rywala. Mecz był beznadziejny, ale po niebieskiej stronie nikt o to nie dbał.

Kto rozwija lepiej?

Dosyć wspomnień, bo przecież chodzi o rozwój - to właśnie o nim najwięcej mówili obaj szkoleniowcy w ostatnich tygodniach. Wenger liczy, że większe doświadczenie pomoże jego piłkarzom. Można także sądzić, że przy tak wielu kreatywnych piłkarzach w składzie Arsenal może liczyć na wielki sezon przynajmniej trzech czy czterech z nich. Przykładowo, Mesut Oezil po raz pierwszy od transferu do Londynu latem przygotowywał się z zespołem, a nie startował już w trakcie sezonu. Santi Cazorla i Theo Walcott właśnie przedłużyli swoje kontrakty z klubem. - Mamy tak wiele jakości, że rywali możemy uderzyć niemal z każdej pozycji na boisku. To dla nas wielka szansa - twierdzi Aaron Ramsey w rozmowie z "The Independent". To kolejny z zawodników, który ma w najbliższym sezonie rządzić.

O ile w przypadku Arsene'a Wengera rozmowa o rozwoju zawodników przychodzi naturalnie, o tyle u Jose Mourinho częściej chodzi o prostą "wymianę krwi" w drużynie za pomocą transferów. Jednak wszystko się zmienia, także Portugalczyk nieco zmuszony musiał przejść na inny styl pracy. W dwa lata zrobił z Edena Hazarda lidera zespołu, w tym sezonie do pierwszej drużyny powinien przebić się Kurt Zouma. Do tego sam Mourinho mówi o konieczności wprowadzania do gry młodzieży, choć jest on pierwszy do pokazywania, że juniorom jeszcze sporo brakuje. Po sparingu w maju obsztorcował Rubena Loftusa-Cheeka, który miał się nie starać w defensywie - a to właśnie młody Anglik ma być tym kolejnym po Terrym wychowankiem w podstawowej jedenastce Chelsea.

W Arsenalu, o czym mówi sam Wenger, do poprawy jest jeszcze sporo. Mourinho stwierdził, że ma trudniej, bo zespół wygrał mistrzostwo, spełnił cele na poprzedni sezon. - Powiedziałem im, że muszą być jeszcze lepsi - taki miał być przekaz Portugalczyka do jego piłkarzy. Pokora może nie była jednym z najważniejszych słów u Mourinho, ale to teraz musi się zmienić. Nowe pokolenie zwycięzców, z wyłącznie Terrym pamiętającym poprzedni okres pracy Portugalczyka w Chelsea, ma być bardziej odporne na mikrokryzysy formy poszczególnych liderów. Jeśli słabszy okres będzie miał Fabregas, to błyszczeć ma Oscar - on także po raz pierwszy od przyjścia do Chelsea uczestniczył w okresie przygotowawczym do sezonu. Brazylijczyk nie grał na Copa America, wyleczył kontuzję i znów ma być "dziesiątką" dla której Mourinho zrezygnował z Juana Maty.

- To nie jest sparing, ale też nie mecz ligowy. To coś pomiędzy - mówi Mourinho. Motywacji po żadnej ze stron nie zabraknie, choć efekt zwłaszcza w przypaku zwycięstwa Arsenalu może być długotrwały i odczuwalny w nadchodzącym sezonie. Po Chelsea - niezależnie od wyniku niedzielnego spotkania - i tak oczekuje się mistrzostwa oraz lepszej gry w Lidze Mistrzów. Na Wembley na pewno znów będzie sporo się działo.

Więcej o: