Premier League. De Bruyne wróci na Wyspy?

Wygląda na to, że Kevin de Bruyne nie zagrzeje długo miejsca w Wolfsburgu. Chrapkę na belgijskiego zawodnika wyraźnie mają włodarze Manchesteru City, który wczoraj nie zdołał awansować do ćwierćfinału Ligi Mistrzów po przegranej na Camp Nou z Barceloną 0:1.

Po nieudanej przygodzie w Chelsea Londyn reprezentant Belgii przeniósł się do "Wilków" za 21,5 miliona funtów i w ekipie Dietera Heckinga spisuje się kapitalnie. W Bundeslidze wyraźnie odżył - strzela ważne gole, zanotował szesnaście asyst, świetnie rozumie się z inną rewelacją Bundesligi Holendrem Basem Dostem. Zatem nic dziwnego, że szefowie z Volkswagen-Arena nie chcą się pozbyć swojej "perełki".

Zdeterminowani wysłannicy The Citizens obserwowali De Bruyne'a już trzy tygodnie temu podczas meczu Ligi Europy, w którym VfL Wolfsburg zmierzył się ze Sportingiem Lizbona. Jutro wieczorem ponownie będą mieć na oku Belga w spotkaniu z Interem Mediolan.

W wyścigu po utalentowanego zawodnika Anglicy będą musieli się zmierzyć prawdopodobnie z innym gigantem. W swoich szeregach byłego zawodnika Chelsea widzą także włodarze Paris Saint Germain. Pewne jest to, że szefowie "Wilków" niechętnie będą chcieli się pozbyć De Bruyne'a, którego kontrakt obwiązywać będzie jeszcze przez cztery lata. W tej chwili wyceniają go na 45 milionów funtów, a w planach mają zaproponowanie nowej umowy, wedle której reprezentant Belgii miałby zostać w Wolfsburgu do 2020 roku.

Możliwy scenariusz jest również taki, że De Bruyne rozegra w Bundeslidze jeszcze kolejny sezon i dopiero przeniesie się na boiska Premier League. W tej kwestii Manchester City będzie musiał się wykazać zawrotną ceną lub anielską cierpliwością.

Więcej o: