Premier League. Chelsea królową futbolowego biznesu

Kiedyś tylko wydawała na piłkarzy setki milionów funtów, teraz nauczyła się także na nich zarabiać. W poniedziałek, tuż przed zamknięciem zimowego okna transferowego, londyńczycy kupili skrzydłowego Fiorentiny Juana Cuadrado za 26,5 mln funtów. To dużo, nawet jeśli wiemy, że 27-letni Kolumbijczyk był jedną z gwiazd brazylijskiego mundialu, w pięciu meczach miał cztery asysty (wspólnie z Tonim Kroosem najwięcej na turnieju).

Biorąc pod uwagę, że latem Chelsea wydała na transfery 85 mln funtów, teoretycznie powinna mieć problem ze zmieszczeniem się w zasadach Finansowego Fair Play UEFA, które pozwala klubom wydawać tyle, ile zarobią. Ale Chelsea doskonale się do nowych regulacji przystosowała.

Nie chodzi tylko o sprzedawanie z zyskiem uznanych piłkarzy, którzy na Stamford Bridge nie pasują, choć i tutaj odnosi ostatnio same sukcesy: Juana Matę kupiła za 23 mln funtów - sprzedała za 37 mln; Davida Luiza dostała za 18 mln funtów - oddała za 50 mln; Andre Schuerrle kosztował 18 mln, a odszedł za 22 mln. Wyjątkowe jest też to, ile Chelsea dostaje za zawodników, których kupowała jako nastolatków, a którzy na występy w pierwszej drużynie nie mają żadnych szans.

Ryan Bertrand miał 16 lat, gdy londyńczycy kupili go z Gillingham za 125 tys. funtów. Najpierw szkolił się w akademii, potem był wypożyczany - w sumie występował w siedmiu klubach. W seniorach Chelsea zagrał tylko 56 meczów, choć dołożył się do wygrania Pucharu Anglii, Ligi Europy i Ligi Mistrzów (sensacyjnie zaczął w pierwszej jedenastce finał z Bayernem w 2012 r.). Jesienią został podnajęty Southampton, w poniedziałek czwarty zespół Premier League go wykupił. Cena: 10 mln funtów.

Chelsea zarobiła zatem na piłkarzu, którego nie potrzebuje, bo o miejsce na lewej obronie rywalizują Cesar Azpilicueta i Filipe Luis. Takich przykładów jest więcej. Romelu Lukaku przybywał w sławie jednego z najzdolniejszych w Europie - jako 18-latek miał już w dorobku tytuł króla strzelców ligi belgijskiej, kosztował 10 mln funtów. Szybko okazało się jednak, że nie dorósł do drużyny, która mierzy w zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Wypożyczano go do West Bromwich Albion i Evertonu, aż ten ostatni wykupił go za 28 mln. To część większego planu - londyńczycy od lat ściągają najlepszych juniorów z całego świata, a potem wypożyczają, by ich wypromować. Z dziesiątek piłkarzy do pierwszego składu przebił się tylko bramkarz Thibaut Courtois, który ostatnie trzy sezony spędził na wypożyczeniu do Atletico Madryt, ale to nie ma znaczenia - dla Chelsea to świetna lokata kapitału. Już dziś można się spodziewać, że z zyskiem sprzeda także Lucasa Piazona i Thorgana Hazarda, którzy zostali wypożyczeni do klubów Bundesligi.

W ten sposób na Stamford Bridge nie muszą się martwić o finansowe fair play. W sumie od początku poprzedniego sezonu Chelsea wydała na piłkarzy 216 mln funtów, a zarobiła 175 mln. Czyli transfery kosztowały ją praktycznie tylko 41 mln. To lepszy bilans od Realu Madryt (67 mln), Barcelony (89 mln) i Manchesteru City (149 mln). W europejskiej czołówce mniej wydał tylko Bayern (18 mln), ale jemu udała się rzecz niespotykana, bo napastnika światowej klasy (Roberta Lewandowskiego) ściągnął za darmo.

Zobacz wideo
Więcej o: