Z tego względu Sporting jest zobligowany do zapłacenia funduszowi 75 proc. kwoty pieniężnej za odrzuconą ofertę. Klauzula odejścia zapisana w kontrakcie Rojo wynosi 36 mln euro i dlatego Portugalczycy nie są zadowoleni z oferty opiewającej na 16 mln mniej. Jeśli jednak będą stale odrzucać ich oferty, zostaną zmuszeni do zapłacenia Doyen 15 mln - czyli 75 proc. z 20 mln.
A fundusz już wyraził chęć zainkasowania tej kwoty. Zagroził Sportingowi "wykorzystaniem wszelkich możliwych środków prawnych", jeśli nie dostanie pieniędzy. Niedawno Doyen zainkasował 17,5 mln euro, czyli 33 proc. z kwoty transferowej za jaką Eliaquim Mangala przeszedł z FC Porto do Manchesteru City. To typowy przykład "third-party ownership", gdy fundusz posiada część praw do zawodnika. O tym procederze można przeczytać więcej klikając na ten link.
Diego Poyet obrażał West Ham i jego piłkarzy. Potem do nich dołączył...