Premier League. Liverpool przegrał z Chelsea. Piłka po stronie Manchesteru City

Liverpool przegrał na własnym boisku z oszczędzaną przez trenera Jose Mourinha Chelsea. Nagle faworytem do tytułu na dwie kolejki przed końcem został Manchester City, który w niedzielę wygrał z Crystal Palace 2:0.

Przed 35. kolejką Premier League niektórzy chcieli już przyznawać tytuł Liverpoolowi. Na niedzielny hit z liderem trener drugiego zespołu ligi postanowił wyprowadzić nie do końca podstawowy skład - trzeba przecież oszczędzać piłkarzy na środowy rewanż z Atletico w Lidze Mistrzów.

Choć gospodarze dominowali przez większą część meczu i mieli 3/4 posiadania piłki, to The Blues mogą się jednak cieszyć ze zwycięstwa. Steven Gerrard może nie dostać swojego upragnionego tytułu. I to m.in. sobie będzie mógł za to "podziękować".

W trzeciej doliczonej do pierwszej połowy minucie kapitan The Reds potknął się na własnej części boiska i nie przyjął prostego podania. Biegnący w tamtym kierunku Ba natychmiast przejął piłkę, popędził na bramkę, ciągnąc za sobą zrozpaczonego Gerrarda, i pokonał Mignoleta.

Pod koniec drugiej połowy Chelsea postawiła we własnym polu karnym solidny autobus, którego gospodarze nie byli w stanie przejść. Atakowali zawzięcie, całym zespołem. To znowu zemściło się w doliczonym czasie. W 94. min rezerwowi Willian i Torres ruszyli z kontrą. Torres odegrał do Williana przed Mignoletem, piłka wpadła do pustej bramki.

Liverpool będzie miał na dwie kolejki przed końcem 80 pkt - o dwa więcej od Chelsea i o trzy więcej niż Manchester City, który jednak ma zaległe spotkanie. Jeśli Liverpool i Manchester zakończą sezon z taką samą liczbą punktów, mistrzostwo najpewniej zdobędzie City, mające lepszy bilans bramkowy.