Aplikacja
Aplikacja Sport.pl LIVE
  POBIERZ

Liga angielska. Pierwszy ligowy gol w historii nie był samobójczy

Do niedawna za pierwszego gola strzelonego w rozgrywkach ligowych w Anglii, a więc i pierwszego ligowego gola w ogóle, uznawano samobójcze trafienie obrońcy Aston Villi Gershoma Coxa. Tymczasem według pisarza Marka Metcalfa był nim grający dla Boltonu James Kenyon ?Kenny? Davenport. Dowód opublikował w swojej książce.

Tajemnica ma 125 lat, bo pierwsza kolejka English League została rozegrana 8 września 1888 r. Metcalf, badacz historii futbolu, opublikował książkę o pierwszym sezonie tych rozgrywek. A w niej sensacyjny dowód dający pierwszeństwo prawemu łącznikowi Boltonu.

O strzelca pierwszego gola toczą się dość poważne spory. Niektórzy badacze uznają za pierwsze trafienie napastnika Preston Freda Dewhursta w trzeciej minucie meczu przeciw Burnley. Wiadomo jednak, że pierwszy gwizdek w tym meczu nie zabrzmiał przed 15.50.

Wspomniany Cox, stoper, do własnej bramki trafił w 31. minucie wyjazdowego meczu Aston Villi z Woverhampton. Dotychczas uważano, że ten mecz rozpoczął się punkt 15.00. Ale Metcalfowi nie dawało to spokoju, bo według niego godzina była za wczesna. Większość kibiców z Birmingham, pracujących od rana, nie zdążyłaby zjeść obiadu i dojechać na mecz. Przyjaciel Metcalfa Robert Boyling, szperając w archiwum British Library w Londynie, trafił na egzemplarz "Midland Evening News" z ulotką reklamującą mecz. A w niej z godziną rozpoczęcia spotkania - 15.30. Cox trafił więc po czwartej po południu. Nawet później niż Dewhurst. Nie oznaczało to jednak, że pierwszy gol padł na boisku Preston.

Mecz Boltonu z Derby zaplanowano również na 15.30. Z powodu spóźnienia gości zaczął się o 15.45. Kenny Davenport trafił do siatki już w drugiej minucie meczu. Jak pisał "Cricket and Football Field" był to "ładny gol", choć, jak informuje gazeta, goście dopatrzyli się spalonego.

- Każdy w Boltonie wie, kim był "Kenny" - robotnikiem, który był szczęśliwy, że może grać w piłkę, a potem reprezentować swój kraj. Chyba nie zdawał sobie sprawy, jak ważną bramkę zdobył - stwierdził Metcalf w rozmowie z dziennikarzami.

- To coś na kształt rozwiązania historycznej zagadki w egipskim grobowcu - cieszy się Gordon Talyor, prezes Związku Zawodowego Piłkarzy (PFA) i były skrzydłowy Boltonu, który kilka razy pomagał już Metcalfowi w pracach nad poprzednimi książkami. - No i duża rzecz dla Boltonu - dodaje.

Spory dotyczące boiskowych wydarzeń z tamtych czasów nie są niczym niezwykłym. Piłka nieco różniła się od obecnej w czasach, gdy bilet na mecz kosztował ok. szylinga, a karnet na sezon od pięciu szylingów do jednej gwinei (na meczu Boltonu z Derby było ok. 5 tys. widzów, co uznano za raczej słabą frekwencję), a londyńskie gazety rozpisywały się o kolejnej ofierze Kuby Rozpruwacza. Sędzia stał przy linii bocznej i jego zadaniem było mierzenie czasu i rozstrzyganie sporów między dwoma arbitrami - po każdym reprezentującym grające drużyny - gdy ci nie byli w stanie się zgodzić. Dziennikarze oglądali mecz z daleka, patrzyli na piłkarzy, których rzadko znali, biegających bez numerów na koszulkach, czasem ubłoconych. Zdarzało im się więc przeoczyć strzelca.

W ten weekend startuje nowy sezon w angielskiej Championship. Gra w niej obecnie sześć drużyn, które były założycielami Football League 125 lat temu. W pierwszej kolejce zagrają między sobą specjalną piłką, która ma upamiętniać rocznicę.

Pepe Reina ? wypożyczony do Napoli i rozczarowany

Więcej o: