Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Premier League. Niesamowity mecz w Newcastle. Manchester City wygrał 3:1

Mistrz Anglii Manchester City pokonał na wyjeździe Newcastle 3:1 po fantastycznym, pełnym akcji i sytuacji bramkowych meczu.

Pierwsza połowa - podobnie zresztą, jak później druga - zaczęła się od kilkunastominutowego natarcia gospodarzy. City próbowało się odgryzać, ale zdecydowanie inicjatywa była po stronie zajmujących 14. miejsce w tabeli "Srok".

Nie zmieniło się to mimo że Newcastle straciło gola już w dziesiątej minucie. To była druga akcja wicelidera (sześć punktów straty do Manchesteru United, z którym przegrał on tydzień temu 2:3) w tym meczu. Nasri ruszył z kontratakiem - trudno powiedzieć, czy w momencie przyjęcia dalekiego podania był na spalonym - i zagrał z prawego skrzydła do środka do Teveza. Argentyńczyk musiał tylko uderzyć.

W 39. min Javi Garcia podwyższył na 2:0, choć równie dobrze można zaliczyć tego gola Santonowi. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Garcia uderzył głowę, a stojący na linii bramkowej obrońca próbował wybijać prawą nogę. Nie trafił w piłkę, która odbiła się od jego lewej pięty i wpadła do bramki. Gol przypadł jednak Garcii, bo gdyby Santona tam nie było, piłka i tak wpadłaby do bramki. Kiks zawodnika "Srok" był jednak straszny.

Nadzieję gospodarzom dał sześć minut po przerwie Demba Ba. Po kiepski rzucie rożnym Anity piłka została wybita przed pole karne, skąd na chybił-trafił wstrzelił ją z woleja przed siebie Coloccini. Obrońcy gości opuszczali już pole karne, żeby ruszyć do kontry, za to Demba Ba przyczaił się, wbiegł w pole karne i głową ślicznie przerzucił piłkę nad bezradnym Hartem.

Yaya Toure dobił rywali w 78. min, wykorzystując piłkę wbitą w pole karne przez Zabaletę. Fatalny błąd popełniła obrona Newcastle, która pozwoliła panoszyć się rywalom po polu karnym przez kilkadziesiąt sekund i zupełnie nie pokryła Zabalety.

Największe brawa za ten niesamowity mecz należą się przede wszystkim obu bramkarzom. Tim Krul zaprezentował kilka znakomitych interwencji nogami, ale to Joe Hart, który nieźle gimnastykować się musiał już w drugiej minucie, może zostać uznany bohaterem meczu. Bronił fenomenalnie.

Więcej o: