Premier League. Dwa i pół gola Hernandeza, wielki come back Manchesteru

Manchester United przegrywał z Aston Villą już 0:2, ale na ławce rezerwowych miał Javiera Hernandeza. Wpuszczając Meksykanina, Sir Alex Ferguson podjął najważniejszą decyzję w tym meczu: rezerwowy napastnik strzelił właściwie wszystkie trzy gole - właściwie, bo jednego z nich zaliczono jako trafienie samobójcze. United wygrali 3:2 i pozostają liderem Premier League.

Twoi znajomi już nas lubią. Sprawdź którzy na Facebook.com/Sportpl ?

Pierwsze 45 minut przebiegało w niezwykle sennym tempie. United kontrolowali piłkę i wymieniali dziesiątki podań, a Villa postawiła autobus w polu karnym. Sędzia doliczył tylko minutę, widząc chyba, że obie jedenastki strasznie się na boisku męczą.

Wtedy United przysnęli. Chris Smalling chciał siłować się z potężnym Christianem Benteke, co skończyło się stratą piłki. Napastnik Villi zagrał na środek pola karnego, a tam czekał Andreas Weimann, który uderzył z pierwszej piłki pod poprzeczkę De Gei.

Po pierwszej połowie zadowolona mogła być tylko Villa, która świetnie spisywała się w obronie - wyjątkową opieką gospodarze otoczyli Robina van Persiego, który nie mógł odnaleźć się na boisku - i była bardzo groźna z kontry.

W przerwie Ferguson zdjął mało produktywnego Ashleya Younga i wpuścił Hernandeza. Ale pięć minut po wznowieniu gry było już 2:0 - Gabriel Agbonlahor posłał płaskie dośrodkowanie z lewej strony pola karnego, a swoją drugą bramkę zdobył Weimann.

Nic nie wskazywało na to, by United mieli się obudzić. Piłkarze Fergusona grali schematycznie, wciąż próbując dośrodkowań i kiwek na prawym skrzydle, gdzie dwoili i troili się Antonio Valencia i Rafael. Gol kontaktowy padł z niczego. Paul Scholes zagrał piękne podanie z głębi pola, Hernandez nieco szczęśliwie opanował piłkę i uderzył między nogami Guzana.

Pięć minut później było 2:2. Wreszcie zadziałały czary na prawym skrzydle - Rooney wypuścił Rafaela, który dograł na daleki słupek. Hernandez uderzył mocno, bez przyjęcia, a piłka trafiła we Vlaara i skręciła do siatki gospodarzy.

Po drugim golu Czerwonych Diabłów gospodarze ograniczyli się do obrony wyniku. Wydawało się, że może się udać - United mieli problemy z tworzeniem okazji, brakowało im szczęścia (Van Persie w ciągu minuty dwa razy trafił w poprzeczkę), a Hernandez zagubił się w tłumie obrońców.

Meksykanin odnalazł się w 87. minucie. Van Persie dośrodkował z rzutu wolnego, a "Chicharito" z najbliższej odległości wpakował piłkę do bramki. Oficjalnie nie zdobył hat tricka, ale gdyby nie on, nie padłby żaden z trzech goli dla Manchesteru.

Piłkarze Sir Aleksa Fergusona wyjeżdżają z Birmingham z kompletem trzech punktów i pozostają liderem Premier League. W niedzielę zagrają najpoważniejsi rywale MU w walce o mistrzostwo - Manchester City zmierzy się z Tottenhamem (14.30), a Chelsea z Liverpoolem (17.00). Relacje na żywo w Sport.pl.

Więcej o: