Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Puchar Ligi. Horror w Reading. Arsenal zwycięski, choć przegrywał 0:4

Po 37. minutach spotkania Pucharu Ligi na Madejski Stadium Arsenal przegrywał z Reading 0:4. Po 89. Minutach było 2:4, ale ?Kanonierzy? zdołali zdobyć jeszcze dwa gole i doprowadzić do dogrywki, w której...padły jeszcze cztery bramki. Reading przegrało ostatecznie z Arsenalem 5:7!

Niesamowity mecz Arsenalu na ZCzuba.tv

Gospodarze, którzy w tabeli Premier League znajdują się w strefie spadkowej, odnotowali fantastyczny początek spotkania. Już w 11. minucie prowadzenie dał im Roberts. Kolejne ciosy spadły na londyńczyków w 18. i 20. minucie. Bramkarz gości Damian Martinez wyjmował piłkę z siatki najpierw po samobójczym trafieniu Kościelnego, a potem po strzale Leigertwooda.

Trzybramkowe prowadzenie wcale nie sprawiło, że Reading myślało o bronieniu wyniku. Gospodarze dorzucili kolejnego gola. a jego autorem był Hunt. Piłkarze Wengera otrząsnęli się dopiero tuż przed przerwą. Cień nadziei na korzystny rezultat dała im bramka Walcotta.

Po zmianie stron Aresnal wziął się na poważnie do odrabiania strat. Wielkie emocje zwiastował już gol Giroud z 65. minuty. Po tym zdarzeniu "Kanonierzy" atakowali bramkę Reading, ale kilka razy świetnie bronił Federici. Trwającą długa chwilę niemoc przełamał dopiero kilkadziesiąt sekund przed końcem Kościelny, który tym razem trafił do właściwej bramki. Po golu Francuza publiczność na Madejski Stadium miała przed oczami najczarniejszy scenariusz. Sprawdził się on w ostatniej akcji regulaminowego czasu gry. Federiciego pokonał wtedy Jeniknson.

Będący na fali Arsenal w dogrywce nadal dominował. Piątą z rzędu bramkę dla gości zdobył Chamakh i wydawało się, że podłamani gracze Reading nie będą w stanie się już podnieść. Tak myśleli pewnie kibice, który miło zaskoczył w drugiej części Pogrebniak. Rosjanin doprowadził do remisu w 115 minucie, nadzieje odżyły, ale gdy wszyscy szykowali się na konkurs rzutów karnych w 121. i 123. minucie gole dla gości zdobyli Walcott i Chamakh.

Więcej o: