Premier League. Remis w hicie Liverpool - Manchester City

Piłkarze Brendana Rodgersa zremisowali z mistrzami Anglii na Anfield, choć dwa razy wychodzili na prowadzenie.

Mecz nie zaczął się szczęśliwie dla Liverpoolu - już w 4. minucie z kontuzją musiał opuścić boisko Lucas Leiva. Jednak Jonjo Shelvey, który go zastąpił dał bardzo dobrą zmianę. Gospodarze wyglądali na bardziej zdeterminowanych, częściej atakowali i rozsądnie rozgrywali piłkę. Pierwszy gol padł po rzucie rożnym egzekwowanym przez Stevena Gerrarda. Do piłki najwyżej wyskoczył Martin Skrtel i głową wpakował piłkę do siatki.

Prowadzenie gospodarzy utrzymało się do przerwy i jeszcze kwadrans po wznowieniu gry. W 64. minucie z akcją ruszył Manchester City, Milner podał do Teveza, ten ograł młodego Sterlinga, Pepe Reina niepotrzebnie wyszedł z bramki, a z zamieszania w polu karnym skorzystał Yaya Toure, strzelając z półobrotu na 1:1.

Liverpool odpowiedział błyskawicznie. Dwie minuty później Rodwell niefortunnie interweniował przy strzale Suareza - leżąc odbił piłkę rękami, sędzia odgwizdał rzut wolny, który na piękną bramkę zamienił Suarez. W 80.minucie Martin Skrtel z bohatera meczu zmienił się w antybohatera - fatalnie "oddał " piłkę Tevezowi, ten skorzystał z faktu, że Reina wyszedł z bramki, bez skrupułów wyminął Hiszpana i umieścił piłkę w pustej bramce.

Liverpool próbował jeszcze odpowiedzieć, goście również mieli apetyt na trzy punkty, wynik jednak nie uległ już zmianie. Po dwóch kolejkach Premier League Liverpool ma 1 punkt i zajmuje 16. miejsce w tabeli, mistrzowie Anglii z 4 punktami są na miejscu 5.