Premier League. Ferguson przyznaje, że Fulham należał się w końcówce karny

Sir Alex Ferguson po meczu z Fulham przyznał, że rywalom należał się w końcówce rzut karny. Decyzję arbitra skrytykował także menedżer gości Martin Jol. Czerwone Diabły wygrały z The Cottagers 1:0 po bramce Wayne'a Rooneya i znów odskoczyły w tabeli Manchesterowi City na trzy punkty.

Zobacz bramkę Rooney'a na Z czuba.tv ?

Gospodarze prowadzili od 42. minuty po dwudziestej pierwszej w tym sezonie bramce Wayne'a Rooneya, który wykończył akcję Ashleya Younga i Jonny'ego Evansa.

W 89. minucie doszło do bardzo kontrowersyjnej sytuacji w polu karnym United. Michael Carrick powalił na ziemię wprowadzonego wcześniej na boisko Danny'ego Murphy'ego, sędzia Michael Oliver kazał jednak grać dalej. - Arbitrowi zabrakło odwagi, by gwizdnąć w takim momencie na Old Trafford przeciwko gospodarzom - powiedział menedżer Fulham Martin Jol. Holender dodał także, że podyktowanie "jedenastki" byłoby równoznaczne z wyrzuceniem z boiska Carricka.

Nawet Ferguson przyznał po meczu, że jego zdaniem powinien zostać podyktowany karny. Szkocki menedżer dodał jednak, że jego zespołowi również należała się "jedenastka" po tym, jak w pierwszej połowie piłka po dośrodkowaniu Patrice'a Evry trafiła w rękę Stephena Kelly'ego.

- Zdaniem Evry piłka trafiła w rękę rywala, co przerwało naszą groźną akcję, i może Martin Oliver w końcówce myślał właśnie o tej sytuacji - tłumaczył Sir Alex. - Ale na pewno Carrick sfaulował Murphy'ego. Mieliśmy wystarczająco wiele sytuacji, by już wcześniej rozstrzygnąć wynik, a gdyby nie sędzia to pewnie byśmy zremisowali - dodał.

W ostrzejszym tonie o całej sytuacji mówił Jol. - Myślę, że każdy na stadionie spodziewał się karnego. To nie jest pierwszy raz, szczególnie dla mnie. Z doświadczenia wiem, że niewielu sędziów jest na tyle odważnych, by podyktować karnego na stadionie Manchesteru United i to jest bardzo rozczarowujące - narzekał były menedżer m.in. Tottenhamu i HSV.

Księżna Kate na olimpijskim stadionie gra w hokeja ?

Więcej o: