Wtorek obfitował głównie w sensacyjne wyniki pierwszej rundy Pucharu Polski. Mowa m.in. o porażce Zagłębia Lubin z trzecioligową Siarką Tarnobrzeg (2:3), przegranej Wisły Kraków z Odrą Opole (1:2) czy o katastrofie Legii Warszawa w meczu z Motorem Lublin (0:3). Do sensacji nie doszło za to w Stargardzie, gdzie trzecioligowa Kluczevia podejmowała pierwszoligową Pogoń Siedlce, ale do kontrowersji już tak.
Lepiej mecz rozpoczęli gospodarze, bo w czwartej minucie doliczonego czasu pierwszej połowy zdobyli bramkę z rzutu karnego. W drugiej odsłonie spotkania rywale wyrównali, ale mimo to, a także czerwonej kartki z 70. minuty dla Marcina Gawrona, Kluczevia znów objęła prowadzenie. W końcówce Pogoń strzeliła gola na 2:2, doprowadziła do dogrywki, a tam w 120. minucie przechyliła szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Gdzie więc te kontrowersje?
O nich w środę obszernie pisał klub ze Stargardu. I trzeba powiedzieć jasno, działacze nie gryźli się w język, mocno punktując głównego arbitra. "KOMUNIKAT WS. MECZU I SĘDZIEGO DORIANA SKWARY. Jako klub nie możemy przejść obojętnie obok tego co wydarzyło się podczas wczorajszego spotkania Pucharu Polski z Pogonią Siedlce. Nie możemy z szacunku do kibiców, sponsorów, ludzi zaangażowanych w budowę Kluczevii, piłkarzy i sztabu szkoleniowego" - zaczął klub na Facebooku. "Wynik meczu został wypaczony przez błędy sędziego - nie mamy co do tego żadnych wątpliwości" - podkreślił.
"Mówiąc wprost - zostaliśmy okradzeni i oszukani przez arbitra tego spotkania. Okradzeni z szansy na awans, z pieniędzy jakie za tym idą, z marzeń. Oszukani, bo jak się okazało, umiejętności, ambicja i zaangażowanie piłkarzy nie miały tego dnia kluczowego znaczenia" - stwierdzili działacze. Do których decyzji sędziowskich mieli największe pretensje?
Zobacz też: Niechciany piłkarz opuszcza Legię. Papszun go skreślił.
M.in. do kontrowersji ze 120. minuty i bramki, która dała awans Pogoni. "W ostatniej minucie meczu Pogoń Siedlce zdobyła nieprawidłowego gola. To także każdy postronny obserwator spotkania potwierdza. Powtórki i zdjęcia nie pozostawiają złudzeń. Nasz bramkarz - Przemysław Matłoka był faulowany w polu karnym. Uderzony łokciem i nieprzepisowo powstrzymywany. Przemo do dziś ma odcisk łokcia na twarzy. Sam sobie tego nie zrobił" - czytamy.
A druga sporna sytuacja? Doszło do niej przy wyrzuceniu z boiska Gawrona. Zdaniem gospodarzy, ich zawodnik nie popełnił błędu. Ba, przedstawili nawet nagrania. "Sędzia od początku nie panował nad wydarzeniami na boisku, a kulminacyjny moment nadszedł w 70. minucie, kiedy to drugą żółtą kartką, a w konsekwencji czerwoną ukarany został Marcin Gawron. Nikt poza Panem Dorianem Skwarą nie widział faulu. Nie widać go także na powtórkach" - czytamy.
Jak się okazało, nie tylko Skwara, zdaniem ekipy ze Stargardu, nie popisał się w pracy. Skandalicznie mieli zachować się inni arbitrzy. Nie chodzi jednak o decyzje sędziowskie, a o słowa, które miały paść z ich ust w trakcie rywalizacji. "Jeszcze parę słów do asystentów - uważamy, że skandalem i czymś niedopuszczalnym jest, aby liniowy zwracał się do dzieci podających piłki w sposób: 'WYPIER****J STĄD'" - przekazał na koniec klub.
Kluczevia Stargard zajmuje obecnie czwartą lokatę w grupie 2 trzeciej ligi. W sześciu spotkaniach uzbierała 13 punktów. To o pięć mniej od lidera, Polonii Środa Wielkopolska. Pozostała więc jej już tylko walka na jednym froncie. A jak wygląda sytuacja Pogoni? Oprócz tego, że gra dalej w Pucharze Polski, zajmuje ósme miejsce w pierwszej lidze. W sześciu meczach zgarnęła osiem punktów, a więc o pięć mniej od Miedzi Legnica, która przewodzi stawce.