Górnik Zabrze dzięki trafieniom Roberto Massimo oraz Maksyma Chłania zapewnił sobie siódmy w historii klubu Puchar Polski. Podopieczni Michala Gasparika dokonali tego po raz pierwszy od ponad pół wieku, co ni mniej, ni więcej oznacza jedno, że dla wielu kibiców klubu z Zabrza było to pierwsze trofeum w tych rozgrywkach w życiu.
Raków nie rozegrał dobrego spotkania. Piłkarze Łukasza Tomczyka na pierwszy celny strzał w tym spotkaniu czekali aż do 75. minuty, kiedy to na tablicy wyników widniał rezultat 2:0 dla Górnika.
Podczas konferencji prasowej po zakończonym spotkaniu na pytania dziennikarzy odpowiadał 37-letni szkoleniowiec "Medalików". Na starcie podziękował on kibicom za obecność i wsparcie, zaś swoim podopiecznym za walkę w półfinale rozgrywek i grę do samego końca. "Komentarz będzie krótki, bo ciężko o opowiadanie o tym spotkaniu. Dziękuję naszym kibicom za wsparcie i tak liczbą frekwencję. Dziękuję zawodnikom za dotarcie do finału, że mogliśmy tu być, przede wszystkim za mecz z GKS-em Katowice i walkę do końca. Musimy się charakteryzować tą walką do końca w ostatnich meczach. Dziś i jutro trzeba to przełknąć, ale w kolejnych dniach pracować i być głodnym, żeby walczyć o najwyższe cele w lidze. Wszystko jest jeszcze do zrobienia - ocenił Tomczyk cytowany przez "WP SportoweFakty".
Jako powód porażki szkoleniowiec podaje kluczowy moment w pierwszej połowie spotkania, kiedy to Zabrzanie po raz pierwszy pokonali Zycha. "Wiedziałem, że padnie takie pytanie jak przegramy. Po prostu to nie były nasze dobre zawody. Zadecydował moment w pierwszej połowie, gdy optycznie to my mieliśmy przewagę" - przyznał.
Bramka Roberto Massimo, która otworzyła wynik spotkania padła po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Takich sytuacji piłkarze spod Jasnej Góry chcieli się wystrzec, lecz w 36. minucie ta sztuka im się nie udała. "Chcąc wygrać finał Pucharu Polski nie możesz stracić takiej bramki po stałym fragmencie. Moim zdaniem był to decydujący moment tego meczu. To był za prosty gol. Nie ma prawa takie coś wpaść - powiedział.
37-latek został także zapytany o to, co zawiodło w tym spotkaniu. "Nie mam pojęcia. Obejrzę mecz, porozmawiam z zawodnikami, ze sztabem. Będziemy analizować. To był mój pierwszy finał, wyciągniemy wnioski, żeby to się więcej nie powtórzyło" - komentował Tomczyk.
Piłkarze Rakowa kończyli mecz w dziesiątkę po tym, jak w doliczonym czasie gry Jonatan Braut Brunes został ukarany czerwoną kartką za brutalny faul na Lukasie Podolskim, który kilkadziesiąt sekund wcześniej pojawił się na murawie. Szkoleniowiec "Medalików" przyznał na koniec konferencji, iż nie rozmawiał jeszcze ze swoim podopiecznym. "Jeszcze za wcześnie na takie rozmowy. Z tego może wyjść tylko awantura. Lepiej poczekać, ocenić to na chłodno" - zakończył trener.