Górnik Zabrze po raz pierwszy od 1972 roku może świętować zwycięstwo w Pucharze Polski. W sobotnim finale pokonał Raków Częstochowa 2:0. Gole zdobywali Roberto Massimo i Maksym Chłań. W końcówce nie zabrakło przykrego momentu. Lukas Podolski został brutalnie sfaulowany przez Jonatana Brunesa.
Norweg, będąc kompletnie niezainteresowanym piłką, kopnął zawodnika Górnika w nogę. Na murawie wywiązała się awantura, którą sędzia Jarosław Przybył skwitował czerwoną kartką dla Brunesa.
- Poczułem to i powiedziałem: po pięciu latach nareszcie ktoś za faul na Łukaszu Podolskim dostał czerwoną, a nie na odwrót. Czasami są emocje, czasami tak to jest. Ja to rozumiem i tak dalej - powiedział poszkodowany w studiu TVP Sport, już po meczu.
Podolski przyznał, że dla niego wygranie Pucharu Polski to wyjątkowe wydarzenie. - Jak tu przyjechałem, to powiedziałem do paru kibiców, że dajcie mi od trzech do pięciu lat, ja to spróbuję jakoś poukładać - oczywiście to nie tylko moja zasługa. Cieszę się, że ten puchar jest, bo wszędzie gdzie grałem zdobyłem puchar. To dla mnie piękna historia. Jak się kończy grać w piłkę, takie coś wygrać. Dobrze, że przedłużyłem ten kontrakt - dodał Podolski.
"To były lata wypełnione miłością, ale niespełnioną i nieodwzajemnioną. Aż do teraz. Górnik Zabrze w finale Pucharu Polski wreszcie dał swoim kibicom radość. Z Rakowem zagrał tak, że rosło serce - z odwagą, entuzjazmem i odpowiedzialnością. Wygrał 2:0. Kibic, który przełożył własny ślub, by być na tym meczu, musi być w siódmym niebie" - pisał dziennikarz Sport.pl Dawid Szymczak.
Zabrzanie wciąż walczą o mistrzostwo Polski. Już 9 maja zagrają u siebie z Zagłębiem Lubin. Obecnie Górnik traci do liderującego Lecha Poznań trzy punkty.