Legia Warszawa zameldowała się w półfinale Pucharu Polski. W środę drużyna Goncalo Feio na własnym stadionie pokonała 3:1 Jagiellonię Białystok. Choć gospodarze po pierwszej połowie przegrywali 0:1, to w drugiej części gry potrafili wrócić do meczu. Najpierw do wyrównania doprowadził Jan Ziółkowski, a następnie dwa trafienia zanotował Ryoya Morishita. Szczególnie drugie z nich było imponujące. Nieczęsto zdarza się, że piłka... przerwie siatkę!
Mimo to największy hit spośród wszystkich ćwierćfinałów nie obył się bez kontrowersji sędziowskich. Goście mogą czuć się nieco pokrzywdzeni, biorąc pod uwagę decyzje, które mocno wpłynęły na wynik. Mowa m.in. o anulowanym rzucie karnym po faulu Pawła Wszołka na Oskarze Pietruszewskim oraz zagraniu ręką przez Illa Szkurina, po którym "jedenastka" dla Jagiellonii nie została podyktowana.
- Nie będę szukał wymówek pod kątem tego, jakie decyzje podejmują arbitrzy. One bardzo często są kluczowe dla wyników i przebiegów spotkań, ale mam swoją pracę do wykonania - mówił po ostatnim gwizdku Adrian Siemieniec. A jak pracę arbitrów ocenili eksperci? Wielu z nich skupiło się przede wszystkim na wspomnianej sytuacji z anulowanym karnym. Na początku główny arbiter - Piotr Lasyk - bez wahania wskazał na jedenasty metr. W wozie VAR-u zasiadał Szymon Marciniak, który ze względu na olbrzymie wątpliwości wezwał kolegę do monitora. Chwilę później decyzja została zmieniona.
Zobacz też: Rybus powiedział, ile potrzebuje pieniędzy, żeby żyć dostatnio w Rosji
"Każdy ma swoją interpretację. Moja mówi, że dwa karne dla Jagiellonii" - napisał wprost Adam Sławiński z Kanału Sportowego.
"Od kiedy jak nie mamy odpowiednich powtórek, potwierdzających decyzję, to anulujemy rzut karny?" - pisał Jakub Seweryn ze Sport.pl, odpowiadając Rafałowi Rostkowskiemu, według którego "nie był to jasny i oczywisty błąd Piotra Lasyka", a samą decyzję o podyktowaniu rzutu karnego "można uznać za bardzo wątpliwą".
"Czy nasi sędziowie chcą być jak hiszpańscy? To nie jest dobry kierunek, martwię się trochę. JAK WEJŚCIE WSZOŁKA NIE BYŁO FAULEM?!" - grzmi Rafał Wolski z Viaplay.
"Wczoraj bardzo podobna sytuacja Ruch-Korona karny , dzisiaj nie ma. O co tutaj chodzi z tymi sędziami?" - komentuje Tomasz Kupisz.
"Presja Łazienkowskiej przeraziła arbitra, ewidentny błąd sędziego" - dodaje Tomasz Frankowski.
"Niespotykany błąd sędziego. Ten odwołany karny to gwałt na logice i protokole VAR" - tak sytuację z karnym ocenił Mateusz Miga z TVP Sport.
"No i sędzia wydrukował mecz dla Feio" - napisał wymownie Wojciech Kowalczyk.
"Przepraszam, ale dla mnie ewidentna 11-tka. Nie wiem, dlaczego Marciniak w Polsce i Marciniak w LM to dwaj inni Marciniakowie..." - pisze Cezary Olbrycht.