Prezesowi Pogoni puściły nerwy po finale: "Przeprosin nie oczekuję. Na emeryturę"

Emocjonujący finał Pucharu Polski, który zakończył się zwycięstwem Wisły Kraków 2:1 po dogrywce, przyniósł niestety także kontrowersje sędziowskie. Jedna z nich dotyczyła wyrównującej bramki dla "Białej Gwiazdy" w 99. minucie. Sztab Pogoni sygnalizował, że akcja rozpoczęła się ze złego miejsca. W dodatku pojawił się możliwy spalony. Po zakończeniu meczu emocje uzewnętrzniły się u Jarosława Mroczka, prezesa klubu ze Szczecina, którzy na Twitterze wysłał sędziów na emeryturę.
Jarosław Mroczek i Tomasz Kwiatkowski
Agencja Wyborcza.pl

Do samego końca wydawało się, że Pogoń Szczecin będzie mogła cieszyć się ze swojego pierwszego trofeum w 76-letniej historii. Podopieczni Jensa Gustafssona prowadzili 1:0 po golu Efthymiosa Koulourisa w 75. minucie w finale Pucharu Polski, ale w samej końcówce do wyrównania doprowadziła Eneko Satrustegui.

Zobacz wideo Kamil Grosicki jest nakręcony. Będzie chciał sam wygrać mecz

Prezesowi Pogoni puściły nerwy. Wysyła sędziów na emeryturę

To trafienie wzbudziło sporo kontrowersji. Do czasu gry doliczone było siedem minut, a gol padł w 99. minucie, ale najwięcej pretensji ze strony sztabu Pogoni wzbudziło miejsce, z którego grę z rzutu wolnego w tej sytuacji wznawiał Anton Chichkan, bramkarz Wisły, który zagrywał w pobliże pola karnego rywali. Było to kilkanaście metrów dalej od miejsca przewinienia. Piłkę głową zgrał Alan Uryga, a ona trafiła do Eneko Satrustegui, który trafił do siatki.

Niepewność wzbudza także pozycja strzelca gola, albowiem w momencie podania mógł znajdować się na spalonym. Sytuacja przez kilka minut była sprawdzana przez VAR, ale ostatecznie uznano, że bramka została zdobyta prawidłowo.

Decydującego gola w 93. minucie dla Wisły Kraków strzelił Angel Rodado, ale Pogoń wciąż walczyła. W końcowych minutach w polu karnym "Białej Gwiazdy" padł Efthymios Koulouris, który był przytrzymywany przez jednego z graczy rywali. Sędzia główny Tomasz Kwiatkowski raz ze swoim asystentem na wozie VAR Bartoszem Frankowskim nie zdecydowali się podyktować rzutu karnego. 

Kilkadziesiąt minut po końcowym gwizdku emocje wciąż targały Jarosława Mroczka, prezesa Pogoni Szczecin, który napisał na Twitterze: "Przegraliśmy, trudno w to uwierzyć. Tak bardzo czekaliśmy na ten dzień. Wszyscy są załamani, przepraszam za to co się stało. Drugi raz ten sam sędzia wypacza nasz mecz….taki mecz. Nie wiem jeszcze jak ale Pogoń się podniesie, na pewno. Znajdziemy oparcie w tych, co kochają Pogoń" - stwierdził.

Dodał także kolejny post, w którym bezpośrednio uderzył w arbitrów. "Raz już sędzia Kwiatkowski nas przepraszał. Teraz takich przeprosin nie oczekuję. Razem z sędzią Frankowskim niech udadzą się na emeryturę, niepłatną." 

Portowcy stracili nie tylko szansę na pierwsze trofeum w historii, ale także pięć milionów złotych nagrody za triumf w Pucharze Polski.

Więcej o: