Olbrzymie zainteresowanie finałem Pucharu Polski. "Biletów zabrakło bardzo szybko"

Na początku maja na Stadionie Narodowym odbędzie się finał Pucharu Polski między Pogonią Szczecin a Wisłą Kraków. Ostatecznie jest już jasne, że spotkanie odbędzie się z udziałem kibiców obu zespołów. W związku z tym Pogoń i Wisła mogły zacząć sprzedaż swojej części biletów, a reszta wejściówek trafiła do otwartej sprzedaży. Jak obecnie wygląda sytuacja? O tym w programie Sport.pl LIVE opowiedział Łukasz Wachowski, sekretarz generalny PZPN.

Wisła Kraków lub Pogoń Szczecin - jedna z tych drużyn wygra Puchar Polski. Finał odbędzie się 2 maja na Stadionie Narodowym. Wisła wygrywała krajowy puchar czterokrotnie - po raz ostatni w sezonie 02/03, gdy pokonała 3:1 Wisłę Płock w finałowym dwumeczu. Pogoń Szczecin zagrała aż trzy razy w finale Pucharu Polski - po raz ostatni w sezonie 09/10 (tam porażka 0:1 z Jagiellonią Białystok - red.). Do tej pory Pogoń nie wygrała żadnego trofeum w 65-letniej historii klubu i ma szansę na historyczny triumf.

Zobacz wideo Nowy trener Legii mówi wprost. "Nie ucieknę od tego"

Jednym z głównych tematów po awansie Wisły do finału Pucharu Polski był wątek z kibicami. Obecnie Wisła ma karę dyscyplinarną od PZPN-u, a fani tego zespołu nie mogą brać udziału w trzech wyjazdowych meczach Pucharu Polski. Prezes Jarosław Królewski zapowiadał na portalu X, że jeśli kibice Wisły nie będą mogli przybyć na mecz na Stadionie Narodowym, to klub odda mecz walkowerem. Kara została zawieszona na trzy lata. W związku z tym Wisła, tak jak Pogoń, mogła sprzedać 10 tys. biletów na finał Pucharu Polski, a reszta wejściówek trafiła do ogólnej sprzedaży.

Wyprzedane bilety na finał Pucharu Polski. PZPN wyjaśnia, skąd problemy z zakupem

Bilety sprzedały i wyprzedały się bardzo szybko. Kibice informowali w mediach społecznościowych, że system na stronie federacji nie wytrzymywał przypływu chętnych na bilety, przez co część z nich nie była w stanie zakupić wejściówek. O tym temacie nieco szerzej w programie Sport.pl LIVE wypowiedział się Łukasz Wachowski, sekretarz generalny PZPN, który wytłumaczył, z czego to wynika.

- Procedura sprzedaży biletów na finał Pucharu Polski była bardzo podobna, jak przy meczach z udziałem reprezentacji Polski. W momentach tzw. peaku zdarza się, że systemy i serwery trochę zwalniają. Na pewno było ponad 100 tys. chętnych do kupna biletu, a pamiętajmy, że jedna osoba może wtedy kupić maksymalnie cztery bilety. Jest wyprzedany cały stadion, dodatkowe miejsca dla obu klubów, trochę zmniejszone strefy buforowe - powiedział.

- Jesteśmy w bieżącym kontakcie z policją, te strefy buforowe też trochę "zjadają" miejsca na stadionie, na Narodowym będzie około 48-49 tys. kibiców. Jest olbrzymie zainteresowanie tym meczem, to nas cieszy. Ale jak szybkie serwery by nie były i jaka przepustowość by nie była, to biletów w pewnym momencie zabraknie, a tu ich zabrakło bardzo szybko - dodał Wachowski.

Zapraszamy co poniedziałek o godz. 20:00 do oglądania programu Sport.pl LIVE, zarówno w Sport.pl oraz Gazeta.pl, jak i na kanale YouTube "Sport.pl". Wśród tematów nie tylko piłka nożna czy tenis, ale też siatkówka, skoki narciarskie i inne dyscypliny. W skrócie: wszystko, co najważniejsze w polskim sporcie. Zapraszamy w imieniu prowadzących: Dawida Szymczaka, Dominika Wardzichowskiego, Konrada Fersztera oraz Kacpra Sosnowskiego.

Kto wygra finał Pucharu Polski?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.