Znamy stanowisko Pogoni ws. kibiców Wisły w finale PP! Jest jedno "ale"

Jakub Seweryn
Wisła Kraków ma zakaz wyjazdowy dla swoich fanów na dwa mecze Pucharu Polski, który przekłada się na majowy finał z Pogonią Szczecin na PGE Narodowym. Takie są fakty i według obowiązujących dzisiaj ustaleń fani "Białej Gwiazdy" nie mogą pojawić się na meczu, w którym ich drużyna zagra o pierwsze od 2011 roku trofeum. Jest jednak światełko nadziei dla kibiców z Krakowa.
Zobacz wideo Michał Probierz odpowiada na głośny tekst Sport.pl. Mocna polemika. "Dobrze, że się prześlizgnęliśmy"

9 listopada 2022 roku, Lublin, mecz Pucharu Polski. Wisła Kraków Jerzego Brzęczka przegrywa z Motorem 0:1 i odpada z pucharowej rywalizacji w 1/8 finału. Jej kibice w trakcie spotkania wrzucają na murawę race, za co PZPN nakłada na Wisłę zakaz wyjazdowy na dwa spotkania Pucharu Polski.

Kwiecień 2024. Wisła, grając wszystkie mecze edycji 2023/24 Pucharu Polski na własnym stadionie, po wyeliminowaniu m.in. Widzewa czy Lechii, pokonuje w półfinale Piasta Gliwice 2:1 i melduje się w finale. Ale teraz wraca do niej kara za grzechy z przeszłości.

PZPN i Pogoń chcą kibiców Wisły na Narodowym. Jest tylko jedno "ale". Wróciły grzechy z przeszłości

W PZPN nie mają wątpliwości. Kara dwóch meczów zakazu wyjazdowego dla kibiców Wisły wciąż obowiązuje i obejmuje także najbliższy finał na Stadionie Narodowym. Oznacza to, że na czwartek, gdy w sprawie odbywa się medialna debata, kibice Wisły nie mają prawa do zorganizowanego wyjazdu do Warszawy na decydujący mecz z Pogonią.

Tyle że w sprawie pojawia się duże światełko nadziei dla kibiców "Białej Gwiazdy". Jak się dowiedzieliśmy, nikomu nie zależy na tym, aby fanów Wisły 2 maja na Narodowym zabrakło. Dotyczy to zarówno PZPN, jak i Pogoni. Odkąd skład finału został wyłoniony w środę wieczorem, trwają rozmowy, w jaki sposób poradzić sobie z tym problemem.

"Jeśli kibice Wisły nie zostaną wpuszczeni na Narodowy, klub odda mecz walkowerem" - grzmiał na portalu X prezes i właściciel Wisły Jarosław Królewski. Biorąc pod uwagę, że już w tym momencie trwały starania, żeby fani z Krakowa w Warszawie się pojawili, takie zachowanie właściciela klubu mało komu się spodobało. Może za wyjątkiem kibiców, którzy mogli obsypać post swojego prezesa "lajkami".

Od rana trwały rozmowy na linii PZPN - Wisła - Pogoń na temat organizacji majowego finału, a ich pierwszym celem jest dopuszczenie kibiców "Białej Gwiazdy" do piłkarskiego święta na Narodowym.

"Jarek, rozmawialiśmy na temat kibiców już wczoraj, kiedy zadzwoniłem do Ciebie z gratulacjami. Powtarzam: Wisła Kraków może liczyć na otwartość ze strony PZPN. Musimy jednak działać w granicach obowiązujących procedur formalnych. Jeżeli złożycie odpowiedni wniosek, to gwarantuję, że zostanie on dokładnie przeanalizowany i sprawiedliwie oceniony" - napisał do Królewskiego na portalu X prezes PZPN Cezary Kulesza. PZPN nie może tak po prostu stwierdzić, że kara dla Wisły jest nieważna, więc medialny szantaż prezesa krakowskiego klubu jest według związkowych działaczy nie na miejscu. 

I pewnie znalazły się przy tym osoby, a wśród nich m.in. sam Kulesza, które przemówiły Królewskiemu do rozsądku, bo około czwartkowego południa zmienił on swoją retorykę, przenosząc ją na "inne siły", które mogłyby nie dopuścić do obecności fanów z Reymonta na największym polskim stadionie. Odniósł się przy tym do skandalicznego transparentu, który pojawił się w nocy na ogrodzeniu Narodowego. 

W teorii w podobnej sytuacji był w 2017 r. Lech Poznań, który także miał zakaz wyjazdowy wypadający na finał Pucharu Polski, ale że "Kolejorz" był wówczas w połowie odbywania kary, to jej druga połowa - zgodnie z przepisami PZPN - mogła zostać bez przeszkód zawieszona. W przypadku Wisły sytuacja jest inna. Wiślacy nie mieli ani jednej okazji grać na wyjeździe w edycji 2023/24, w związku z czym PZPN musi się nagimnastykować, żeby zgodnie z przepisami dopuścić kibiców z Krakowa do finału.

Ze strony PZPN, ale też i Pogoni jest jednak dobra wola, by znaleźć rozwiązanie zadowalające wszystkie strony - korzystne dla kibiców Wisły, ale też zgodne ze związkowymi przepisami. Sprawa od strony formalnej może potrwać jeszcze kilka dni, ale - jak się dowiedzieliśmy - powinna ona zakończyć się szczęśliwie dla fanów z Krakowa, którzy mimo kosztownej głupoty części z nich w Lublinie półtora roku temu, powinni móc wspierać swój zespół 2 maja na Narodowym.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.