Wisła Kraków i Pogoń Szczecin - to zestaw finalistów Pucharu Polski w sezonie 2023/24. W środę pierwsi pokonali Piasta Gliwice (2:1), a drudzy po dogrywce wyeliminowali Jagiellonię Białystok (2:1). I chociaż do meczu jeszcze blisko miesiąc, to już wywołuje on wielkie emocje.
A to z powodu dyskusji na temat, czy kibice Wisły Kraków wejdą na Stadion Narodowy. W poprzednim sezonie na krakowskich fanów nałożony został dwumeczowy zakaz wyjazdowy w Pucharze Polski. W tym sezonie Wisła wszystkie spotkania w tych rozgrywkach zagrała jednak u siebie, więc nie było możliwości, żeby jej fani ponieśli konsekwencje tej sankcji.
Teoretycznie istniała więc możliwość, że kibice Wisły nie wejdą na Stadion Narodowy. Od początku jednak wiadomo było, że władze klubu mogły powoływać się na to, co działo się w 2017 r., kiedy w identycznej sytuacji był Lech Poznań. Wtedy poznańskim fanom tę karę zawieszono, dzięki czemu mogli oni wejść na finał przeciwko Arce Gdynia.
Nie przeszkodziło to jednak współwłaścicielowi i prezesowi Wisły Jarosławowi Królewskiemu złożyć jasnej i stanowczej deklaracji. "Jeśli kibice nie pojadą na Narodowy, Wisła Kraków odda mecz walkowerem. Koniec oświadczenia" - napisał w serwisie X. W kolejnym wpisie rozwinął tę myśl. "Powtarzam. Jeśli kibice Wisły Kraków nie zostaną wpuszczeni na Stadion Narodowy, klub Wisła Kraków odda mecz walkowerem. Nikt z osób zatrudnionych w klubie nie zjawi się tego dnia na meczu" - dodał.
W kolejnych wpisach Królewski odniósł się też do sytuacji, która ma miejsce w I lidze, gdzie kibice Wisły nie są wpuszczani na sektory gości. To efekt niepisanej umowy między kibicami klubów, którzy w ten sposób zareagowali na wydarzenia z sierpnia zeszłego roku w Radłowie. To tam w trakcie zamieszek na turnieju piłkarskim zginął 40-letni mężczyzna. Winą za śmierć obarczono chuliganów Wisły, którzy mieli posługiwać się niebezpiecznymi narzędziami, m.in. maczetami.
Na wpisy Królewskiego w końcu zareagował Cezary Kulesza. Jak się okazało, szef PZPN już wcześniej uprzedził Królewskiego, że jeśli Wisła awansuje do finału Pucharu Polski, to jej kibice wejdą na Stadion Narodowy.
"Jarek, rozmawialiśmy na temat kibiców już wczoraj, kiedy zadzwoniłem do Ciebie z gratulacjami. Powtarzam: Wisła Kraków może liczyć na otwartość ze strony PZPN. Musimy jednak działać w granicach obowiązujących procedur formalnych. Jeżeli złożycie odpowiedni wniosek, to gwarantuję, że zostanie on dokładnie przeanalizowany i sprawiedliwie oceniony" - napisał Kulesza, który dał do zrozumienia, że jeśli Wisła odwoła się od zawieszenia, jej wniosek zostanie pozytywnie rozpatrzony.
Na ten wpis zareagował Królewski. "Dziękuję. Jednak mój apel dotyczy mniej procesu decyzyjnego PZPN, lecz szerszego wątku, gdyż od wielu miesięcy nasi kibice nie są wpuszczani na mecze i jako główny argument stosuje się 'poziom bezpieczeństwa' określony przez służby. Mając już trochę doświadczenia w tym zakresie, chcemy określić nasze stanowisko w tym zakresie jasno i konkretnie. Prosimy o zrozumienie w tym temacie" - napisał prezes Wisły.
W ten sposób Królewski odniósł się nie tylko do tego, co dzieje się w trakcie meczów I ligi, ale również do skandalicznego transparentu, który zawisł na bramie Stadionu Narodowego.