"Najpierw Widzew Łódź, a teraz Piast Gliwice. Wisła Kraków znów to zrobiła! Ponownie wyeliminowała drużynę z ekstraklasy i zagra w finale Pucharu Polski! Po 48 sekundach gospodarze prowadzili 1:0 po golu Szymona Sobczaka, a potem schodzili na przerwę z dwubramkowym prowadzeniem dzięki trafieniu Jesusa Alfaro. Wisła zatem stanie przed szansą, by na Stadionie Narodowym wywalczyć pierwszy tytuł w tych rozgrywkach od 21 lat" - tak opisywaliśmy półfinał Pucharu Polski zwyciężony przez "Białą Gwiazdę".
Finał Pucharu Polski odbędzie się 2 maja na Stadionie Narodowym. Dla kibiców będzie to wielkie święto. Na razie nie wiadomo jednak, czy kibice "Białej Gwiazdy" pojawią się w Warszawie. W zeszłym sezonie na fanów nałożono bowiem karę zakazu wyjazdów na dwa mecze Pucharu Polski. W trwających rozgrywkach Wisła wszystkie mecze pucharowe rozegrała u siebie, więc kara wciąż obowiązuje.
Wielu kibiców może być zaniepokojonych tą sytuacją. Z odpowiedzią spieszy Jarosław Królewski, który w rozmowie z portalem Goal.pl odniósł się do tej sytuacji. - Rozmawiałem o tym z Cezarym Kuleszą podczas niedawnego spotkania. Nie wyobrażam sobie, by mogło być inaczej wobec tego, że kilka lat temu kibice Lecha dostali dyspensę. Moim zdaniem kibice Wisły też wejdą na Narodowy - powiedział.
- Prezes Kulesza powiedział, żebym złożył pismo, ale naprawdę - nie wierzę, że może się to nie udać. To byłoby totalnie nie fair, zwłaszcza, że precedensy w przeszłości istniały - dodał.
Rzeczywiście w 2017 roku kibice Lecha Poznań mieli karę zakazu udziału w meczach wyjazdowych, która obowiązywała na mecz finałowy z Arką Gdynia, jednak fani "Kolejorza" finalnie mogli wejść na trybuny Narodowego.