Jeszcze kilka miesiącu nikt nie mógł się spodziewać, że Wisła Kraków zagra w finale Pucharze Polski, ale tak też się stało. "Biała Gwiazda" w półfinale rozgrywek wygrała na własnym stadionie 2:1 z Piastem Gliwice. "Najpierw Widzew Łódź, a teraz Piast Gliwice. Wisła Kraków znów to zrobiła! Ponownie wyeliminowała drużynę z ekstraklasy i zagra w finale Pucharu Polski! [...] Wisła zatem stanie przed szansą, by na Stadionie Narodowym wywalczyć pierwszy tytuł w tych rozgrywkach od 21 lat" - opisywał Aleksander Bernard ze Sport.pl.
Tak dalekie zajście w Pucharze Polski wiązać się będzie z niemałym zastrzykiem pieniężnym dla Wisły Kraków. Nie jest tajemnicą, że klub nie ma całkowicie płynnej sytuacji finansowej. Za sam awans do finału Wisła zarobi aż 760 tysięcy złotych!
A co w razie ewentualnej wygranej? Wtedy do kasy klubu trafiłoby pięć milionów złotych, gdyż tyle PZPN wypłaci drużynie, która podniesie trofeum za wygranie Pucharu Polski 2 maja na Stadionie Narodowym w Warszawie. Taką kwotę zainkasuje Wisła Kraków bądź Pogoń Szczecin/Jagiellonia Białystok.
Co ciekawe Królewski sam przyznawał, że każdy kolejny rok w 1. lidze to dla Wisły strata w wysokości około 10-12 milionów złotych. Dlatego zwycięstwem w PP mogą nadrobić niemal połowę rocznej straty. A przecież awans to również możliwość gry w eliminacjach europejskich pucharów i okno wystawowe dla piłkarzy. A trzeba przyznać, że awans drużyny z II poziomu rozgrywkowego do el. pucharów na pewno odbiłby się echem na świecie.
Po zakończonym meczu z Piastem Gliwice Jarosław Królewski został zapytany przez Goal.pl o to, czy klub ma ustalone premie za ewentualną wygraną Pucharu Polski i awans do ekstraklasy. - Mamy pomysł na to, natomiast jak pewnie mnie znacie, wymyślimy coś bardzo hardcorowego. Winner takes it all, czyli interesują mnie tylko dwa cele – premie będą wówczas, gdy będzie i awans, i Puchar Polski - powiedział Królewski.