Gigantyczna kontrowersja w hicie Pucharu Polski. "Bulwersująca decyzja" [WIDEO]

Wisła Kraków wygrała 2:1 z Widzewem Łódź po dogrywce i awansowała do półfinału Pucharu Polski. Okazuje się jednak, że dodatkowych 30 minut wcale nie powinno być, a bramka dla krakowskiego zespołu na 1:1 nie powinna zostać uznana. Eksperci nie mają wątpliwości, że sędzia Damian Kos popełnił ewidentny błąd, czym wypaczył wynik spotkania. Arbiter mógł nie uznać gola aż z dwóch powodów.
Igor Łasicki na spalonym i faulujący rywala w meczu Wisła Kraków - Widzew Łodź w 1/4 finału Pucharu Polski
Screenshot:https://twitter.com/polsatsport/status/1762959922507956707

Mecz Wisła Kraków - Widzew Łódź nie porywał aż do ostatnich minut. Jednak w 80. minucie gry gości zdobyli bramkę na 1:0 po wykorzystanym przez Bartosza Pawłowskiego rzucie karnym, a wcześniej sędziowie aż przez 10 minut analizowali podyktowanie "jedenastki". Tutaj kontrowersji nie było - ewidentny rzut karny i brak wątpliwości co do słuszności decyzji. Jednak już kilkanaście minut później wynik meczu miał zostać wypaczony. 

Zobacz wideo Reprezentant Polski zmienił klub i ma problem

Błąd sędziów dał awans Wiśle Kraków w Pucharze Polski? Widzew Łódź poszkodowany

Z powodu na krótkie przerwanie gry przez zadymienie oraz długą analizę VAR do drugiej części meczu doliczono aż 17 minut, a sędzia zdecydował nawet o dołożeniu kilku kolejnych. Finalnie w 108. minucie rzut wolny przed polem karnym dla Wisły wywalczył Kacper Duda, którego w twarz uderzył Kamil Cybulski. Zawodnik Widzewa słusznie otrzymał żółtą kartkę, a krakowanie stanęli przed szansą na wyrównanie wyniku. 

I szansę wykorzystali. Dośrodkowanie w pole karny wybił Rafał Gikiewicz, ale piłkę przejął Angel Rodado i mocnym strzałem wpakował ją do siatki na 1:1. Okazuje się jednak, że spory wpływ na wpadnięcie piłki do siatki miał Igor Łasicki, który blokował Mateusza Żyrę w polu karnym. Problem w tym, że zawodnik Wisły po prostu był na spalonym i gol nie powinien zostać uznany. 

"Osobiście uważam, że sędziowie powinni odgwizdać spalonego. Zawodnik Wisły, będący na pozycji spalonej, "przeszkadza przeciwnikowi poprzez wykonywanie ewidentnych działań, które jednoznacznie wpływają na możliwość zagrania piłki przez przeciwnika"" - napisał Łukasz Rogowski z profilu ZawódSędzia w serwisie X (dawniej Twitter).

Tym samym Łasicki miał złamać art 11. przepisów gry - "atakowanie przeciwnika w walce o piłkę" lub "wykonywanie ewidentnych działań, które jednoznacznie wpływały na możliwość zagrania piłki przez przeciwnika". 

Sędziowie VAR Daniel Stefański i Marcin Borkowski poprosili arbitra głównego do monitora, by jeszcze raz obejrzał sytuację. Damian Kos nie dopatrzył się jednak niczego nieprzepisowego i gola uznał. Wiele wskazuje jeszcze na fakt, że arbiter w tej sytuacji mógł wybierać, bo w polu karnym był nie tylko spalony. 

Łasicki w polu karnym również popychał Żyrę, co zauważył Rafał Rostkowski z TVP Sport. Tym zawodnik Wisły miał złamać art. 12 przepisów gry, a jego popchnięcie to "gra niedozwolona i niewłaściwe postępowanie" i jednocześnie odebranie możliwość zagrania lub odbicia piłki lecącej w kierunku bramki. Rostkowski napisał wręcz, że była to "zdumiewająca i bulwersująca decyzja".

Sędzia główny nie zdecydował się jednak na odgwizdanie żadnego z przewinień i gola dla Wisły Kraków uznał. Dzięki temu pierwszoligowcy doprowadzili do dogrywki, a w niej za sprawą Szymona Sobczaka i gola w 119. minucie wygrali 2:1 i awansowali do półfinału rozgrywek. Decyzja sędziów wpłynęła więc rażąco na korzyść Wisły. Na dodatek jeszcze w dogrywce sędziowie słusznie anulowali gola dla Widzewa. 

Więcej o: