Przed środowym, wieczornym spotkaniem w Kielcach znaliśmy już połowę ćwierćfinalistów tegorocznej edycji Pucharu Polski, którymi są Pogoń Szczecin, Jagiellonia Białystok, Widzew Łódź i Raków Częstochowa. Piąte miejsce też musiało trafić do zespołu z ekstraklasy, bo w Kielcach Korona mierzyła się z obrońcą tytułu - Legią Warszawa.
Już w siódmej minucie mogło być 1:0 dla grającej bez Josue, Slisza czy Muciego w podstawowym składzie Legii Warszawa. Po świetnym prostopadłym podaniu Juergena Elitima sytuacji sam na sam z bramkarzem nie wykorzystał Tomas Pekhart, który uderzył prosto w Konrada Forenca.
Korona odpowiedziała chwilę później dośrodkowaniem Ronaldo Deaconu i strzałem z powietrza Adriana Dalmau, obronionym w bardzo dobrym stylu przez Kacpra Tobiasza.
Ten sam duet zagroził bramce Legii raz jeszcze w 17. minucie i tym razem uczynił to bardzo skutecznie. Po świetnym kontrataku Korony Deaconu zdecydował się na strzał z dystansu, piłkę przed siebie odbił Tobiasz, a precyzyjną dobitką pod poprzeczkę popisał się Dalmau i było 1:0 dla gospodarzy.
W kolejnych minutach na uwagę zasługiwały jedynie kolejne niecelne uderzenia Ronaldo Deaconu i Marca Guala. Tak było aż do 42. minuty, gdy po znakomitej akcji kombinacyjnej napastników Legii i asyście piętą Macieja Rosołka z piłką w pole karne wpadł Tomas Pekhart i uderzeniem pod poprzeczkę doprowadził do wyrównania. Dla Czecha było to prawdziwe przełamanie po aż 672 minutach bez strzelenia gola.
W drugiej połowie działo się już zdecydowanie mniej. I to mimo faktu, że w 67. minucie Kosta Runjaić desygnował na boisko cały tercet Josue - Bartosz Slisz - Ernest Muci. Mało tego groźniejsza była nawet Korona. Uderzenie Jakuba Konstantyna obronił Kacper Tobiasz, po dośrodkowaniu Ronaldo Deaconu piłki przed bramką nie sięgnął Adrian Dalmau, a po centrostrzale Dawida Błanika piłka o centymetry minęła bramkę Legii.
Legia tak naprawdę zagroziła gospodarzom dopiero w doliczonym czasie gry, gdy po interwencji na przedpolu Konrada Forenca dwa strzały piłkarzy gości zostały zablokowane przed bramką Korony. Wynik w podstawowym czasie gry już się nie zmienił, więc trzeba było grać w Kielcach dogrywkę.
Dodatkowy czas nie był zbyt emocjonujący. Przez długi czas nieco groźniejsza była Legia, ale Konrad Forenc obronił zarówno strzał głową Tomasa Pekharta, jak i uderzenie z 18 metrów Ernesta Muciego. Korona w końcówce zagrażała bramce Kacpra Tobiasza za sprawą Martina Remacle'a - Belg najpierw uderzył z dystansu za lekko, by zaskoczyć bramkarza Legii.
Ale w końcu nadeszła 120. minuta spotkania. W szybkiej i bardzo składnej akcji Korony Nono zagrał na skrzydło do Dawida Błanika, ten płasko dośrodkował w centrum pola karnego, skąd Martin Remacle tym razem nie dał Kacprowi Tobiaszowi żadnych szans i przesądził o wygranej drużyny Kamila Kuzery.
Korona Kielce pokonała po dogrywce Legię Warszawa 2:1 i eliminując obrońców tytułu awansowała do ćwierćfinału Pucharu Polski. Legia z kolei musi ratować rundę w dwóch ostatnich kolejkach ligowych oraz w starciu z AZ Alkmaar w Lidze Konferencji Europy.