Po finale piłkarze Rakowa przyszli pod szatnię Legii. "Ruszył praktycznie każdy na każdego"

Filip Mladenović uderzył dwóch piłkarzy Rakowa Częstochowa po decydującym karnym Mateusza Wdowiaka w finale Pucharu Polski. Serb został ukarany czerwoną kartką, ale ciąg dalszy tej historii miał miejsce blisko szatni Legii Warszawa. Ostatecznie udało się uniknąć poważniejszej konfrontacji. - Pokażesz synowi, jak się zachowujesz? - krzyczeli piłkarze Rakowa.
Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza

Legia Warszawa sięgnęła po 20. Puchar Polski w historii klubu, pokonując Raków Częstochowa po rzutach karnych (0:0 po 120 minutach, 6:5 w serii jedenastek). Absolutnym bohaterem stołecznego klubu był Kacper Tobiasz, który obronił strzał Mateusza Wdowiaka i doprowadził Legię do wygranej. Po meczu sporo niedobrego można powiedzieć i napisać o postawie sędziego Piotra Lasyka. "Sprawdziły się obawy Marka Papszuna, trenera Rakowa" - pisał Jakub Seweryn, dziennikarz Sport.pl.

Zobacz wideo Po wygranej z ZSRR "Przegląd" ukazał się z poślizgiem

Mladenović chciał się bić z piłkarzami Rakowa pod szatnią Legii. "Praktycznie każdy na każdego"

W trakcie finału Pucharu Polski panowała gorąca atmosfera między sztabami szkoleniowymi obu klubów. W utarczkę słowną wchodzili nie tylko Marek Papszun wraz z Kostą Runjaiciem, ale również ich współpracownicy. Gorąco było także po decydującym rzucie karnym, gdy Josue i Kacper Tobiasz przebiegli obok ławki Rakowa, prowokując rywali, a Filip Mladenović uderzył dwóch zawodników, w tym Jeana Carlosa. Wahadłowy Legii został potem ukarany czerwoną kartką przez arbitra, czyli Piotra Lasyka. "Przegląd Sportowy" przekazał, jaki był dalszy ciąg zdarzeń po finale.

Okazuje się, że zawodnicy Rakowa Częstochowa chcieli osobiście wymierzyć sprawiedliwość Filipowi Mladenoviciowi pod szatnią" Legii. "Pokażesz synowi, jak się zachowujesz?" - mieli krzyczeć piłkarze. Serb wyszedł z szatni do rywali, ale przed próbą poważniejszej konfrontacją powstrzymało go kilka osób. "Ruszył praktycznie każdy na każdego i mogło to się różnie skończyć. Na szczęście parę osób zachowało w tej sytuacji rozsądek" - czytamy w artykule. Dodatkowo po pierwszej połowie ochroniarze zatrzymali piłkarzy i sztab Legii, żeby uniknąć kolejnego spięcia.

Jak ogólnie po meczu wypowiadali się zawodnicy zwycięskiej drużyny w finale Pucharu Polski? - Jak wchodziłem do szatni, to widziałem, że była w tunelu jakaś awantura. Widziałem też filmiki, że Mladenović kogoś uderzył. Na pewno nie można się tak zachowywać. Trzeba się z klasą cieszyć, a nie takie rzeczy wyprawiać. Jedynie można przeprosić Raków - komentował Rafał Augustyniak. - Nie znamy kontekstu tej sytuacji. Myślę też, że za nic też tego ciosu by nie wyprowadził - stwierdził Bartosz Kapustka.

Więcej o: