178 minut na boisku, trzy gole, z czego dwa w wygranym 3:2 po dogrywce meczu 1/32 finału Pucharu Polski w Niecieczy. Tak z Legią przywitał się Carlitos - napastnik, który latem dla warszawskiego klubu wcale nie był priorytetem transferowym. Przy Łazienkowskiej zmieniono jednak koncepcję, a Hiszpan zrzekł się 150 tys. euro od Panathinaikosu, gdzie nie miał pewnej pozycji.
"Carlitos, Carlitos" - nosiło się po stadionie Legii, kiedy Hiszpan niespełna dwa tygodnie temu wszedł na boisko w 62. minucie meczu z Górnikiem Zabrze (2:2). Rozruszał wtedy nie tylko kibiców na trybunach, ale też ofensywę Legii na boisku. Już wtedy był bliski trafienia bezpośrednio z rzutu wolnego, a do tego obrońca Górnika Richard Jensen po faulu na nim zobaczył czerwoną kartkę. I choć w pierwszym meczu 32-letni Hiszpan gola nie strzelił, to wystarczył tydzień, by najpierw zdobył zwycięską bramkę w meczu ze Stalą Mielec (1:0), a we wtorek dołożył do tego kolejne dwie w wygranym po wielkich męczarniach i dogrywce spotkaniu 1/32 finału Pucharu Polski z Bruk-Betem Termalica Nieciecza (3:2).